210 obserwujących
3086 notek
6013k odsłon
4693 odsłony

Czas minął

Wykop Skomentuj131

To chyba jedyny pozytyw: "smoleńska" debata Sejmu potrwa najpewniej mniej więcej tyle, ile trwać miała. Sześć godzin. Od 15.00 do 21.00. W istocie praktycznie się już skończyła - teraz premier odpowiada jeszcze na "pytania", a od marszałka zależy, czy i ilu "pytających" dopuści ponownie do głosu "w charakterze sprostowania". Ale to już końcówka.

Zadziwiają mnie wiszące na szczycie SG opinie, że ktoś tę debatę mógł "wygrać". Była, jaka być mogła, jaka być musiała. Dla mnie najlepiej streszcza ją seria "pytań" Beaty Kempy z PiS do premiera: - Czy pan wie, na jakiej pan jest ścieżce i kursie? Czy pan wie, kto pana naprowadza? Czy pan jest na ścieżce prawdy czy kłamstwa? Czy pan będzie w stanie przeprosić wdowę po gen. Błasiku, którego na oczach świata odarto z godności? Nas można straszyć łagrami, ale my jesteśmy na kursie prawdy i kursie sprawiedliwości.

Ciekawe, jak długo jeszcze polscy politycy i media będą wkładać tyle energii w sejmowe spektakle, które z definicji - skoro w tytule mają "Informacja" - nie prowadzą do żadnych efektów. Ani w sferze legislacji, ani jakiejkowiek innej. Na moje oko zabiera to 20-25% czasu posłów.

PS. 21.15 - wicemarszałek Wenderlich (SLD) próbuje wyjaśnić posłowi Brudzińskiemu (PiS), co to jest sprostowanie. Bezskutecznie. Kolejny prostujący, Krzysztof Tołwiński (PiS), zaczyna słowami: "Sprostowanie należy się nam wszystkim" - i zaczyna polemikę z min. Millerem..21.20 - Antoni Macierewicz "prostując" uzasadnia bezsens stosowania konwencji chicagowskiej. Regulamin, kultura parlamentarne, ba - pojęcia słownikowe, to wszystko nieważne.

21.22 - Wenderlich pozwolił Macierewiczowi się wygadać - i skończył.

Wykop Skomentuj131
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale