Fot. Teraz Polska
Fot. Teraz Polska
Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl
18
BLOG

Polski sport potrzebuje strategii. Od sportu lokalnego do międzynarodowych sukcesów

Krzysztof Przybyl Krzysztof Przybyl Sport Obserwuj notkę 0
Polski sport ma dziś wszystko, by być jednocześnie narzędziem zdrowia publicznego, szkołą charakteru i skutecznym wehikułem promocji kraju. Ma zdolnych trenerów, ambitną młodzież, coraz lepszą infrastrukturę i wielkie nazwiska, które wciąż budzą emocje. A jednak zbyt często działamy tak, jakby sport zaczynał się dopiero wtedy, gdy pojawia się medal, transmisja telewizyjna i hymn na podium. To błąd, bowiem prawdziwa siła sportu rodzi się dużo wcześniej: na osiedlowym boisku, w sali gimnastycznej, w dobrze prowadzonym klubie i w mądrze zaprojektowanym systemie szkolenia.

Potencjał polskiego sportu rodzi się lokalnie

Twarde dane pokazują jednocześnie potencjał i słabości. Z jednej strony sport w Polsce ma realną bazę społeczną. W 2024 roku działało w Polsce 16 612 klubów sportowych, które skupiały 1,4 mln członków i tyle samo osób ćwiczących; wobec 2022 roku liczba członków wzrosła o 27 proc., a liczba ćwiczących o 30,1 proc. To pokazuje, że ruch, trening i sport zorganizowany mają w Polsce mocny fundament oraz wciąż rosnące znaczenie. Jednocześnie aż 72,6 proc. ćwiczących w klubach stanowi młodzież do 18. roku życia, co dobitnie przypomina, że przyszłość polskiego sportu rozstrzyga się przede wszystkim na etapie dzieciństwa i dojrzewania, a nie dopiero w sporcie wyczynowym.

Z drugiej strony nadal nie umiemy zamienić tego potencjału w powszechny nawyk aktywności. Według GUS w zajęciach sportowych lub rekreacji ruchowej uczestniczy 30-40 proc. Polaków. To znaczy, że większość społeczeństwa wciąż pozostaje poza regularnym sportem. Najnowsze badania pokazują też, że normy WHO dotyczące aktywności fizycznej spełnia tylko część społeczeństwa. Innymi słowy: mamy sportowe aspiracje, ale nadal zbyt słabo zakorzenioną kulturę codziennego ruchu.

Sport dzieci i młodzieży to fundament przyszłych sukcesów

Właśnie dlatego rozmowa o polskim sporcie nie może ograniczać się do pytania, ile medali przywieziemy z kolejnych igrzysk. Najpierw trzeba zapytać, ilu młodych ludzi w ogóle trafia do sportu, ilu w nim zostaje i ilu ma szansę przejść drogę od pierwszego treningu do świadomie rozwijanego talentu. Jeśli lokalny klub walczy o każdy grosz, jeśli szkoła traktuje WF jak przedmiot drugiej kategorii, jeśli rodzice słyszą więcej o kosztach niż o szansach, to państwo i samorząd same osłabiają swoje przyszłe wyniki. Wielkie sukcesy sportowe nie biorą się z jednorazowych zrywów. Są skutkiem cierpliwego, wieloletniego inwestowania w powszechność, jakość szkolenia i dostępność infrastruktury.

Tu właśnie kryje się najważniejszy wniosek: polski sport trzeba widzieć jako system naczyń połączonych. Między lokalnym boiskiem a olimpijskim stadionem nie ma przepaści. Jest ciągłość. Dziecko, które dziś ma dobrego nauczyciela WF, dostęp do zajęć i poczucie, że sport jest czymś naturalnym, jutro może zostać zawodnikiem, trenerem, fizjoterapeutą albo po prostu zdrowym, aktywnym obywatelem. Państwo zyskuje wtedy nie tylko szansę na medal, lecz także silniejszy kapitał społeczny.

Nieprzypadkowo tak wiele mówi się dziś o kondycji fizycznej dzieci i młodzieży. Wyniki badań kompetencji ruchowych uczniów pokazały, że wraz z wiekiem sprawność fizyczna młodych ludzi spada. To powinno być potraktowane jako sygnał alarmowy. Bo jeśli nie zadbamy o sport powszechny i szkolny dzisiaj, jutro będziemy mieli mniej talentów, gorsze zdrowie publiczne i słabsze społeczeństwo.

Aktywność fizyczna to inwestycja w zdrowie i kapitał społeczny

Dlatego trzeba mówić jasno: inwestycja w sport dzieci i młodzieży nie jest dodatkiem do polityki państwa, lecz jedną z jej najrozsądniejszych części. Sport uczy dyscypliny, współpracy, odporności psychicznej i odpowiedzialności. Daje też coś, czego dziś dramatycznie brakuje: wspólnotę budowaną nie przez ekran, lecz przez wysiłek, relację i reguły fair play. Jeśli chcemy silnej Polski, musimy chcieć również Polski aktywnej fizycznie.

Sport to nie tylko infrastruktura i wielkie imprezy. To także codzienna praktyka społeczna, która buduje więzi, uczy systematyczności i daje młodym ludziom poczucie sprawczości. Dlatego tak ważne jest, by mówić o nim nie jako o koszcie, ale jako o inwestycji. Inwestycji w zdrowie, edukację, relacje społeczne i przyszłe sukcesy kraju.

Debata „Potencjał polskiego sportu” w Warszawie

Z tego punktu widzenia szczególnego znaczenia nabiera debata „Potencjał polskiego sportu”, która odbyła się 25 marca br. w Warszawie. Spotkanie poświęcone było właśnie temu, jak lepiej wykorzystywać możliwości polskiego sportu: od poziomu lokalnego, przez szkolenie dzieci i młodzieży, aż po największe areny i międzynarodowe sukcesy.

Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego była współorganizatorem wydarzenia, ponieważ – jak miałem przyjemność podkreślić – promocja sportu i aktywności fizycznej, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, ma ogromne znaczenie społeczne i stanowi ważny element myślenia o przyszłości kraju oraz jego potencjale społecznym.

Debatę prowadzili Agnieszka Terczyńska oraz Michał Lipiński, wiceprezes Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego. W gronie gości znaleźli się: Łukasz Witek, doradca Prezydenta RP ds. sportu, Honorat Terczyński, menedżer sportu, Monika Borzdyńska, była wiceprezeska PGE Narodowy, Marian Woronin, legenda polskiej lekkoatletyki i jeden z najwybitniejszych sprinterów w historii polskiego sportu, a także Sławomir Supa, członek Komisji Rewizyjnej Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

W debacie wybrzmiały zarówno kwestie systemowe, jak i bardzo praktyczne aspekty wspierania młodych talentów, dostępności sportu oraz znaczenia aktywności fizycznej w życiu społecznym. I właśnie to jest dziś najważniejsze: polski sport nie potrzebuje wyłącznie okolicznościowych zachwytów nad sukcesami. Potrzebuje poważnej, konsekwentnej strategii. Takiej, która rozumie, że medal zaczyna się w gminie, a siła reprezentacji – w codziennym ruchu milionów obywateli. 

Jeśli dobrze wykorzystamy ten potencjał, wygrają nie tylko nasi sportowcy. Wygra Polska.

Krzysztof Przybył jest prezesem Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, znanej od ponad trzydziestu lat jako organizator konkursu „Teraz Polska”. W ramach tej inicjatywy wyróżniono setki polskich firm, oferujących najlepsze produkty i usługi, które dzięki swoim walorom jakościowym, technologicznym i użytkowym wyróżniają się na rynku oraz mogą być wzorem dla innych. Cel Fundacji to promocja dobrych, polskich marek, a jednocześnie przyczynianie się do wzmacniania marki Polska w Europie i na świecie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Sport