Co prawda zatytułowałem tego posta "Za późno na Nobla", ale w rzeczywistości wcale nie. Przecież w przyszłym roku znów będą ogłaszani laureaci. I tym razem, po liście prof. Wolszczana, w którym wypowiada się o swej przeszłości w zupełnie innym tonie, niż krótko po jej publicznym nagłośnieniu, nagroda dla najlepszego polskiego astronoma po Koperniku (chyba można tak powiedzieć?), nie będzie budzić wątpliwości natury moralnej i etycznej.
Każdy człowiek popełnia błędy. Nie ma ludzi nieomylnych. Mój Kościół uczy, że nieomylny jest tylko papież, gdy wypowiada się w sprawach wiary i moralności ex cathedra. Poza tym nawet Następca św. Piotra może popełniać poważne życiowe błędy (sam św. Piotr też sie ich nie ustrzegł - i nie chodzi mi tylko o zaparcie się Jezusa, ale również na przykład o dwulicowość w kwestii przestrzegania przepisów żywieniowych, wytknięta mu publicznie przez św. Pawła). Rzecz w tym, aby nie tkwić zatwardziale w złym, nazwać je po imieniu i się go wyrzec. W Kościele narzędziem do tego jest sakrament pokuty i pojednania. Ale także poza konfesjonałem warto mówić: "Zrobiłem źle, wiem o tym, przepraszam, nie chcę więcej tak postępować". Korona z głowy nikomu przez to nie spadnie. A tym bardziej nie ucierpi jego autorytet.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)