Mistrz pługa Mistrz pługa
272
BLOG

Le Mercosur est mort, vive le Mercosur!

Mistrz pługa Mistrz pługa Polityka Obserwuj notkę 17
Mercosur może upaść, by niczym feniks, odrodzić się z popiołów. Tyle, że nie tak jakby tego chciała Bruksela.

Jest duża szansa, że umowa Mercosur upadnie. Bynajmniej nie dzięki wysiłkom europejskich traktorzystów.

Sukces ten oczywiście ktoś sobie będzie mógł przypisać. Nawet nie mrugnę okiem ze zdziwienia, jeśli zrobi to Bruksela.

Ostatnie lata uczą nas, że to co wydawało się jeszcze chwilę temu absurdalne, staje się naszą rzeczywistością, dlatego przepowiadam wielki sukces Brukseli.

Nasza ukochana pani Urszula niedługo wystąpi i powie, że Unia wsłuchała się w głosy gminu i w swojej empatycznej i dobrotliwej mądrości postanowiła przychylić się do ich supliki. Że umowa Mercosur była wspaniała, ale być może nieco zbyt wizjonerska i w związku z czym, choć to wielka szkoda, bo klimat przez to ucierpi, to jednak by uspokoić niepotrzebnie martwiące się pospólstwo, wymaga odłożenia na góra parę lat, do lepszych i światlejszych czasów.

Tak właśnie to zostanie nam sprzedane. Jako wielki sukces. Sukces wartości europejskich, które wręcz wstrzymują rękę geniusza przed ukończeniem arcydzieła, jeśli to arcydzieło miałoby się odbić choćby pozorną niedolą mas ludowych. Jako najczystszy dowód na to, że nasze światłe przywództwo z matczyną miłością spogląda na lud od Karpat po normandzkie klify w Étretat, od cienia rzucanego przez skałę Gibraltaru po szwedzki lodowiec Storglaciären!

Boże, jak wzruszająca to będzie historia!

Da paliwo wszystkim ruchom federacyjnym. Z dumą będzie to przywoływane na wszystkich sponsorowanych przez Unię wiecach.

- Patrzcie niedowiarki - będzie padało ze spontanicznie ustawionych scen - wy wszyscy malkontenci, którzy mówicie, że Unia nie troszczy się o swoich obywateli! Unia nam nieba przychyla. Dla wszystkich byłoby lepiej gdyby Mercosur został wprowadzony w życie, ale skoro Europejczycy tego nie rozumieją, to Unia z tego zrezygnowała, bo jak nikt szanuje wolną wolę swoich obywateli. Żadne państwo nie pochyla się z taką troską nad wolą społeczeństwa. Nikt tak nie kocha jak Unia, która pozwala krnąbrnemu dziecku - społeczeństwu popełnić błąd. Błąd ten naprawi edukacją, ale zrobi to delikatną perswazją.

Co musi się stać aby doszło do tego cudu nad umową?

Naprawdę niewiele. Tyle tylko, żeby prezydent Brazylii jego ekscelencja Lula da Silva członek Partia Pracujących, której symbolem jest gwiazda czerwona, zadał sobie w cichości serca pytanie, czy chciałby zostać zabrany z żoną Janją na przejażdżkę amerykańskim helikopterem stealth.

Pamiętajmy, że jego ekscelencja krytykował interwencję w Libii twierdząc, że miała miejsce tylko dlatego, że Organizacja Narodów Zjednoczonych była słaba.

Być może więc najpierw, w przypływie nieuzasadnionego optymizmu, sprawdzi obecny stan ONZ. Wynik takiej analizy można łatwo przewidzieć.

Prezydent Brazylii zda sobie sprawę, że w Waszyngtonie pamiętają jego psoty z jego przyjacielem Chaves’em, to że oni obaj montowali koalicję Ameryki Południowej - UNASUR.

Może nawet mają zdjęcia z 2008 z portu Suape gdzie oni planowali wspólną budowę rafinerii, te zdjęcia na których Chaves przyjacielsko obejmował Lulę i planowali razem niezależność energetyczną regionu.

Albo figle z odmową ekstradycji do Europy skrajnie lewicowego Cesare Battisti, który został przekazany do Włoch po zakończeniu pierwszej kadencji Luli, a który teraz odsiaduje wyrok za terroryzm. 

Gdy więc prezydent Lula trzeźwo oceni możliwości ONZ, skruszeje, a potem na osłodę otrzyma, specjalnie dla niego spersonalizowaną amerykańską propozycję - Dużą Wspaniałą Propozycję Biznesową - nowy pakt Mercosur, ale z USA, nie będzie się chyba długo zastanawiał.

Brukselczykom może zająć chwilę połapanie się w sytuacji, gdyż Lula może zapomnieć wysłać do nich maila z informacją, że niestety, bardzo mu przykro, ale z Mercosur będą nici.

Najprawdopodobniej więc Brukselczycy dowiedzą się o tym z X, z wpisu prezydenta Trumpa, który trumpfalnie ogłosi swój kolejny sukces: nowy pakt Mercosur - wielką szansę na odbudowę Detroit. No chyba, że Brazylijczycy i wszyscy inni dookoła uprą się, że jednak chcą jeździć Mercedesami, to wtedy zamiast Detroit ich zachcianki spełni fabryka w Tuscaloosa w Alabamie, a jeśli BMW to fabryka w Spartanburgu w Karolinie Południowej.

Jak to już potem Trump rozliczy z centralami w Stuttgarcie i w Monachium, to się proszę nie martwić. Być może rady nadzorcze przeniosą się do USA. Raczej przylecą same, bo przecież to są rozsądni ludzie i wolą przylecieć klasą biznes niż być przewiezieni na amerykańskim okręcie. Znając hojność Trumpa, pójdzie im na rękę i przyśle po nich choćby Learjety czy Gulfstreamy ze skórzaną tapicerką Gruppo Mastrotto z włoskich garbarni, dzięki czemu w historii zapisze się to potem jako efekt jego uroku osobistego.

Plan wyjątkowej empatii Unii wobec eurorolników może oczywiście się nie udać, np. jeśli Lula uwierzy w jakiś lipne zapewnienia, że jemu wizyta amerykańskich skrzatów nie grozi. Czy jednak na pewno byłby tak szalony by ryzykować przejażdżkę w dziwnej, przypominającej ciemne okulary, masce do spania, słuchając muzyki na zapewnionym przez USA Ipodzie? Podobno playlista zaczynała się od ‘Wind of Change’ Scorpions.


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka