Kuba Pacan Kuba Pacan
36
BLOG

Gdzie wykluwają się moje cnoty obywatelskie? W kościele !

Kuba Pacan Kuba Pacan Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Jeśli przyjąć, że główne cnoty obywatelskie to: tolerancja, otwartość, uczciwość, pracowitość, sprawiedliwość, aktywność społeczna, odpowiedzialność i dbałość o dobro wspólne to z pewnym zaskoczeniem stwierdzam, że cnoty te przyjąłem, i zacząłem kultywować niedługo potem jak postanowiłem świadomie przeżywać swoje chrześcijaństwo.
 

Nie wiem dokładnie kiedy to do mnie dotarło. Ten szczególny moment, gdy doszedłem do wniosku, że moja chęć bycia lepszym obywatelem ma swoją przyczynę w coraz autentyczniejszym przeżywaniu wiary. Bo w moim zachowaniu coś zaczęło się zmieniać. Działania, które podejmowałem w stosunku do ludzi i spraw obywatelskich stawały coraz wartościowsze. Coraz częściej i częściej dokonywałem ich pod kątem uczciwości i życzliwości.
 

Przez pewien czas nie wiedziałem skąd ta zmiana. Zachodziłem w głowę, jaki to sprzyjający splot okoliczności i bodźców tak mnie uformował, że zacząłem się nagle przejmować i troszczyć o poprawne relacje z ludźmi i dobro wspólne wcale do tego świadomie nie zmierzając?
 

Docierało to do mnie powoli, stopniowo przebijało się do świadomości, ale zawsze w ten sam sposób. Kiedy łamałem prawo etyczne, lub chciałem je złamać, zaraz odzywały się dzwonki alarmowe w moim sumieniu. Ilekroć chciałem okłamać, wyprzeć się, ominąć przepisy, oszukać lub zamknąć uszy gdy ktoś mnie potrzebował, zawsze chwytał mnie ścisk w okolicach mostka i rodził wewnętrzny konflikt. Wyrzuty przed niegodnym działaniem stawały na tyle silne, że zacząłem unikać sytuacji moralnie niejednoznacznych.
 

Jednak pierwszym wyraźnym sygnałem utożsamiającym wzrost świadomości obywatelskiej z wiarą był żal za grzechy dokonywany na początku mszy ! Nie, nie złapał mnie syndrom jerozolimski, jeszcze nie oszalałem. Formuła „spowiadam się wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Moja wina ...” powtarzana od jakiegoś czasu z autentycznym przekonaniem zaczęła we mnie „pracować”. Za każdym razem gdy to powtarzałem nachodziły mnie, nie zawsze wygodne, wspomnienia mijającego tygodnia. Zaszkodziłem wam - myślałem w duchu - konkretnym ludziom, przez złe myśl o was, budowanie fałszywego obrazu waszej osoby. Przez obmowę, oszczerstwo, składanie fałszywego świadectwa. Przez złe uczynki, zaniedbanie waszych potrzeb, znieczulicę na wasze prośby. Dlatego uderzam się w piersi (siła tego gestu działa na mnie ogromnie), biję w pokorę i proszę wybaczcie mi.
 

Co znamienne w prośbie o przebaczenie mi win, zawiera się także moje odpuszczenie tychże drugim. To rodzi poczucie autentycznej współodpowiedzialności i więzi. Proszę o przebaczenie, przyznaję się więc do błędów i postanawiam być od teraz uczciwy. Nie chcę już bezczynnie stać wobec waszych potrzeb,obiecuję więc aktywność i pomoc. Wybaczam, staję się przetowyrozumiały, chcę odkryć motywy waszego postępowania, a to prowadzi mnie dotolerancji ... "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5,7)
 

To jednak nie wszystko. Dobre chęci podjęte w podniosłej chwili, niechybnie legły by w gruzach przy wyjściu z kościoła i pierwszej większej konfrontacji z rzeczywistością, gdyby nie modlitwa. Bo modlitwa właśnie jest drugim bardzo znaczącym elementem kształtującym moją obywatelską postawę. Co ją tedy odznacza, że tak zbawiennie wpływa na obywatelskie cnoty?
 

Żeby to zrozumieć trzeba wiedzieć czym jest modlitwa chrześcijańska. Jej podstawowa specyfika polega w skrócie na tym, że modląc się o pomyślność dla siebie, chcę tego także dla innych. Chcąc aby Bóg pobłogosławił moim przedsięwzięciom, sam muszę błogosławić przedsięwzięciom drugich. Bowiem Pan Bóg nie działa w systemie zerojedynkowym, gdzie ktoś musi stracić żebym ja zyskał. Nie działa też w systemie konfrontacyjnym, tutaj logika jest inna - im więcej dobrego dam innym, tym więcej sam otrzymam od Boga, trafnie oddał to Św. Paweł w Liście do Galatów "Jedni drugich brzemiona noście" (Gal 6,2). Modlitwy uczy, że moje losy są silnie spojone z losami innymi ludzi. Ich troski stają się pośrednio moimi troskami, a ich pomyślność staje się też moją radością i napawa mnie nadzieją, że i mnie się ona udzieli.
 

Toteż po pewnym czasie, działając zgodnie z duchem modlitwy, zacząłem wszystkim dobrze życzyć i wychodzić z inicjatywą wspólnych działań. A moje proste porywy serca ograniczone do tej pory tylko do prostych relacji interpersonalnych - dzięki modlitwie - rozrastały się z czasem i przybierały coraz bardziej złożone postawy prospołeczne. Nie chciałem już tylko zasypywać starych animozji, ale i tworzyć lepszą rzeczywistość. I coś w tym jest, bo kiedy popatrzymy na potęgę dobrowolnych stowarzyszeń w Stanach Zjednoczonych i niespożytą inicjatywę amerykańskich obywateli, to nie można zaprzeczyć, że wyrasta ona z tego właśnie pnia ewangelicznej inspiracji. Szkoda tylko, że my naród bądź co bądź wciąż jeszcze katolicki, nie potrafimy przekłuć naszej religijności na konkretne działania obywatelskie.
 

Mając za sobą powyższe doświadczenia, doszedł ostatni już pewnik utożsamiający mój wzrost religijności z postawą obywatelską. Stało się to podczas Wielkiego Postu, przy rachunku sumienia. Spośród wielu pytań mających mi pomóc w lepszym poznaniu własnych słabości zatrzymałem się przy siedmiu grzechach głównych. Sądzę, że grzechy te przeciw katolickiej wierze, są w nie mniejszym stopniu wielkim wykroczeniem przeciw społeczeństwu obywatelskiemu:

  1. Pycha – prowadzi do pogardy współobywatela, niezrozumienia go, agresji, braku chęci prowadzenia dialogu i przerwania więzi społecznych, na końcu do lenistwa.

  2. Chciwość - powoduje, ducha niezdrowej rywalizacji, z chęci szybkiego posiadania popycha chciwca do nieuczciwych działań: łamania prawa, pójścia często "po trupach" innych, bogacenia się kosztem krzywdzenia słabszych. Wprowadza nieład i rozrywa delikatną tkankę społeczną.

  3. Nieczystość – powoduje rozbicie podstawowej komórki jaką jest rodzina, mimo iluzorycznego szczęścia powoduje w społeczeństwie coraz więcej jednostek samotnych, sfrustrowanych i emocjonalnie chorych. Wybitnie przyczynia się do spadku urodzeń co jest wielkim problemem wielu społeczeństw.

  4. Zazdrość – wyklucza możliwość harmonijnego współżycia. Niszczy relacje interpersonalne, wzbudza chęć odwetu.

  5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – konsekwencje nieumiarkowania w piciu zna każdy, ale i przesadne jedzenie powoduje nie tylko otyłość, sprawia też ociężałość, lenistwo i brak motywacji do działania.

  6. Gniew – zaprzecza twórczemu działaniu i współpracy. Ten, kto mu się poddaje jest strasznie destrukcyjny a jego działania są aspołeczne.

  7. Lenistwo – rozumiane w wymiarze jednostkowym jak i społecznym jest źródłem biedy i bezsiły.

 

 

 

 

Destrukcja siedmiu grzechów głównych w życiu społecznym ma o wiele dalej idące konsekwencje niż te ogólnie przeze mnie naszkicowane. Powyższy przykład ma tylko unaocznić jak nauka kościoła zgadza się tutaj z duchem społecznym (republikańskim?)  

Wiem. Nie każdy zgodzi się z moimi tezami i zaakceptuje moją drogę. Jednak to wiara spowodowała, że niedostrzegalne i nieistotne dla ludzi procesy, jakie zaszły w moim sercu, poczęły jak najbardziej realnie na nich oddziaływać. W moim zachowaniu zacząłem ich coraz częściej i śmielej obdarowywać tym, czym sam zostałem obdarowany: spokojem, sympatią, zrozumieniem, chęcią czynienia dobra. Słodycz otrzymana na modlitwie, upomina się, aby natychmiast wypuścić ją od siebie innym. Dlatego jestem absolutnie przekonany, że prawdziwy chrześcijanin jest pozytywistą w najlepszym tego słowa znaczeniu. Chce tworzyć nową jakość, “rozpalać małe światełka wokół siebie niż ciągle narzekać na mrok”. Pragnie budować od podstaw by “zmieniać oblicze ziemi”. Ważne to jest dla nas, Polaków (dla mnie szczególnie) tak lubujących się w samoudręczaniu.

 

Kuba Pacan
O mnie Kuba Pacan

Od centrum w prawo :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości