Kuba Rutkowski Kuba Rutkowski
36
BLOG

"Brand Wałęsy w polityce historycznej"

Kuba Rutkowski Kuba Rutkowski Polityka Obserwuj notkę 2
Takiego określenia użył w swoim wpisie Łukasz Warzecha, opisując swoje rozterki jak traktować i oceniać „symbol Wałęsy”.

Pozwoliłem sobie wykorzystać akurat wpis p.Warzechy, ale poniższa to będzie odpowiedź dla tych wszystkich, którzy wierzą, że coś takiego jak marka „Wałęsa” w świecie istnieje.

Można tu z grubsza wyodrębnić dwie grupy społeczne, na które symbol „Wałęsa” może mieć jakikolwiek wpływ.

Pierwsza grupa to „zwykli ludzie”, nie mający wpływu (poza wyborami raz na kilka lat) na decyzje polityczne i gospodarcze. Z mojego doświadczenia, kiedy dane mi było i wciąż jest zwiedzać różne kraje, coś takiego jak „Wałęsa” kompletnie ludzi nie interesuje. I to nie ważne czy mówimy o młodzieży studenckiej, czy o menedżerach dużych korporacji. Oczywiści słyszeli (choć nie wszyscy) takie nazwisko, ale nie robi na nich żadnego wrażenia. Wałęsa to jeden z tysięcy jakichś tam zagranicznych, byłych działaczy politycznych.

Druga grupa to ludzie, którzy mają wpływ na kierunki w jakich podąża świat politycznie i gospodarczo. Uogólniając jest to establishment rządzący krajami i instytucjami międzynarodowymi, w tym szereg służb specjalnych. Oni oczywiście wiedzą kto to Wałęsa, ale podobnie jak wyżej opisana pierwsza grupa ludzi, mają „wielkość” Wałęsy i szacunek wobec tej „marki” w głębokim poważaniu. Z czego wypływa taki wniosek?
To że „mamy” Wałęsę nie pomogło w storpedowaniu koncepcji niemiecko-rosyjskiej rury bałtyckiej, nie pomogło w „pacyfikacji” żądań przesiedleńców niemieckich, nie pomogło w takiej samej „pacyfikacji” żądań odszkodowawczych niektórych organizacji żydowskich, nie pomogło w militarnej konwersji polskiego zadłużenia wobec USA, czyli reasumując nie pomogło w najważniejszych obecnie sprawach do załatwienia jakie stoją przed polską dyplomacją (już nie wspominam o takich szczegółach jak wizy do USA czy export mięsa do Rosji itp., bo to mało ważne w kontekście wielkich wyzwań jakie stoją przed Polską).

Do NATO czy UE weszliśmy bez Wałęsy, a nawet pomimo niego! bo kto jeszcze pamięta jego poronioną koncepcję NATObis i EWGbis? Podobnie Wałęsa sobie przypisuje wyjazd wojsk radzieckich, a nikt nie pamięta o jego koncepcji eksterytorialności baz rosyjskich na terenie Polski.

Podsumowując, my Polacy możemy sobie tutaj marzyć, że mamy jakąś markę „Wałęsa”, która może wspomagać polskie działania dyplomatyczne na arenie międzynarodowej. Czas przestać roić sobie o tem.
Pojęcie „Wałęsa” nic nie mówi większości szarych obywateli naszego globu. A ci co ciągną za sznurki globalną polityką i gospodarką zwyczajnie „Wałęsę” ignorują.


Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka