Obecnie często łączy się pojęcie ogólnoświatowego „kryzysu” ze spadkiem kursu złotego. Nie będę się rozpisywał nad przyczynami „kryzysu” i osłabienia kursu PLN, oraz możliwych lub niemożliwych powiązań jednego z drugim. Dużo informacji na ten temat można znaleźć w sieci, w tym nierzadko wykluczających się ocen.
Mało kto jednak wspomina, że celem osłabienia złotówki może być wywarcie presji na Polakach, by żwawiej i bardziej ochoczo opowiedzieli się za wejściem do strefy euro. Trawestując rzymskie posita causa ponitur effectus, nie sposób nie zauważyć skutku zawirowań walutowych, który przejawia się w klangorze niektórych dziennikarzy i polityków stręczących nas do euro.
Podobna ślepota dopadła komentatorów i analityków z początkiem „kryzysu” gazowego. A przecież nie chodziło o ukraińskie zaległości płatnicze (niektórzy przebąkiwali nawet o kradzieży gazu), nie chodziło także o zwiększenie zapotrzebowania na gaz w samej Rosji. Sygnał miał być jasny – bez gazociągu północnego takie historie mogą Ci się powtórzyć naiwna Europo.
Oby drzewa nie przesłaniały nam lasu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)