Tak się składa, że od nastu-dziestu lat 1-2 razy w roku (kiedyś częściej) pracuję przy okazji imprez plenerowych obsługując jedną z atrakcji; tę samą od lat - taką, która wymaga trochę sprawności, ale bez przesady. Płacą mi za to, ale nie pieniądze są motywacją; zdarza mi się robić takie rzeczy bez wynagrodzenia.
Mam w związku z tym obserwacje. Przez lata następował zauważalny spadek sprawności i wzrost wagi wśród dzieci. Nie były to zmiany liniowe, lecz wyraźnie przyspieszające w ostatnich latach.
I nagle cyk - w tym roku nastąpiła radykalna zmiana - grubaski stanowiły zdecydowaną mniejszość; waham się, czy nie użyć słowa margines.
Najpierw się ucieszyłem, ale po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, że nie ma z czego - po prostu ta grupa z nadwagą i otyłością już nawet nie wychodzi z domu...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)