Zanim
Niech i będzie panna, ale na pewno z mokrą właśnie głową...
Bez nominacji, lodu - inna story...
Ociekam niepokojem, bo za chwil kilka idę ...po wielkie być może - moje jutro.
Ważne - że idę.
Zapracowałam - na "idę".
Bez inwestycji nie byłoby "idę".
Ufam, że nie rozbiję się o absencję tamtego.
Choć nawet gdyby - taka jego funkcja, a nie mnie zlekceważenie.
Pójdę w nagości obaw, choć ubrana w przyzwoite aspiracje.
Nie roszczenia.
Aspiracje...
Z prośbą, ale nie petentka.
Cokolwiek - bo znam już życie - dobrze, że ta rozmowa już się odbędzie.
Niepewność jest dobra w alkowie, kiedy z przewiązanymi oczyma odbierasz bodźce w chwili ich realizacji a nie zamysłu.
Rzeczowość Mała. Pamiętaj...
Za biedna na jałmużnę...
Za bogata mentalnie - na głodne kawałki...
Nadzieja matką...inercji...
Nie.
To ja rzeźbię nadzieję, nie ona mnie...
Po.....
Sekretarka usadowiła mnie. Będzie na pewno, ale porwano go do radia na pilny wywiad.
Cierpliwie czekam.
Nie nie chcę kawy, nie chcę wody. Chcę rozmowy...
W końcu wpada spóźniony, szerokim gestem zaprasza...
Korzystając z chwili, że jestem sama - robię szybki kadr...
Na ujęciu nie widać ogromnego prezydialnego stołu pod oknami. Tam wszystko się odbyło.
Proponuje mi - kawa, sok, woda...
Konsekwentnie dziękuję - prostując linię swego kręgosłupa jako to dziewczę na egzaminie.
Gdzieś nad osierdziem mem pulsuje "rzeczowo Mała, rzeczowo.."..
Ale nie dało rady...
W pewnym momencie Pan Prezydent mówi do mnie:
- Pani nie jest petentem. My jesteśmy partnerami...
Mało nie spadłam z krzesła...
I rzucam:
- To ja jednak napiję się wody..
Już chce mi nalać, gdy ubiegam go, gdyż tu chodziło o sekundy...!
Jedna szklanka, druga...
Ok, me ciało astralne ponownie we mnie.
Rzadka u ludzi na takim stanowisku uważność. Gdzie nie masz wątpliwości, że nie tylko cię słyszy, ale i słucha...
Bez jeremiad, rozdzierania szat na biuście /to akurat byłoby zbyteczne/ - dałam rzeczy nazwanie.
Zareagował pięknie dodając, że sam przeżył to co ja...
Ten temat zakończył się szybko - a pojawiały się kolejno inne. O wartościach, priorytetach w życiu, bólu i tym co nas ratuje.
W życiu nie spodziewałam się takiej formuły spotkania.
Zaskakujący poziom inteligencji emocjonalnej.
Tak, będzie działał w mej sprawie.
Ale skontaktuje się ze mną też w innej, swojej.
Jak to było? Partnerzy...
Ciepło żegnamy się.
Mijam jedne drzwi, kolejne i następne zamknięte. Okazuje się, że zamknął, by nikt nas nie niepokoił.
Na parterze po chwili jestem już w szklanych drzwiach obrotowych i helooooł !!!! - klaustrofobia ma mnie w swych ramionach, bo ostateczne drzwi, też szklane - zamknięte. Wracam więc obrotowo - facet z ochrony przeprasza, odblokowuje...wychodzę już z prawie pustego ratusza.
Upalne popołudnie, właściwie mogłam wracać do domu. Ale musiałam ochłonąć.
Vis a vis knajpa... Tam jedna myśl..
Tak, tam to byłaś... ty...
Mała..
Inne tematy w dziale Społeczeństwo