Wielu jeszcze pamięta czasy, w których papier toaletowy był u nas towarem deficytowym, luksusowym, ciężko było go dostać i jak tylko się gdzieś pojawił kupowało się go na zapas. Zresztą, nie dotyczyło to tylko akurat tego towaru, ale to był jakiś symbol tamtych, zdawalo się już zamierzchłych czasów, które już nie wrócą.
No cóż, całkiem możliwe, że byli w błędzie. Wiele na to wskazuje, że już wkrótce dzięki Donaldowi Trumpowi i jego wojnie celnej z Kanadą, Amerykanie będą mieli szansę przekonać się o tym na własnej... skórze, choć ciśnie się na usta tutaj akurat co innego.
Od 8 września mają zacząć obowiązywać nowe taryfy celne między USA a Kanadą. Nałożone przez administrację Donalda Trumpa na Kanadę cła mają na niektóre towary wynieść nawet 50 proc. Rząd Kanady odgraża się tym samym. Oto jak z największego sojusznika i partnera gospodarczego można zrobić sobie w istocie bez żadnego powodu wroga.
Tak się składa, że Kanada jest również największym eksporterem do USA... papieru toaletowego. Podwyższone nawet do 50 proc. cła mają natomiast dotyczyć właśnie tego produktu i półproduktów do produkcji chusteczek higienicznych i papieru higienicznego. Amerykańskie media donoszą, że w sieci krążą ostrzeżenia przed nagłym wrostem cen tych produktów i wielu Amerykanów zaczyna robić zapasy.
Ale to tylko czubek góry lodowej, z którą Trump i Republikanie zderzą się już wkrótce przy okazji zbliżających się nieuchronnie jak tsunami wyborów połówkowych do Kongresu. Rośnie coraz bardziej wściekłość rolników na Trumpa, a to do tej pory zwyczajowy elektorat Republikanów. Kryzys, który zaczyna dotykać ten sektor dostał już nawet swoją nazwę: farmagedon.
Wszystko to przez rosnące ceny benzyny i oleju napędowego, a tym samym nawozów, a także importowanej wołowiny w skutek wojny celnej prowadzonej przez Trumpa i konfliktu z Iranem. Na dodatek administracja Trumpa po dłuższym czasie wznowiła wczoraj ataki na Iran, za co ten nie pozostał dłużny i niemal natychmiast odpowiedział atakami na bazy amerykańskie w regionie.
Sondaże wskazują na coraz większy spadek poparcia dla Trumpa i jego działań oraz niezadowolenia społecznego, również w tych grupach, na poparciu których Trump i Republikanie budowali do tej pory swoją przewagę. To wszystko już jednak zaczyna przechodzić do przeszłości. Listopadowe wyboru do Kongresu będą najprawdopodobnie game changerem, który może pozbawić Republikanów nie tylko większości w obu izbach Kongresu, ale również Trumpa fotela prezydenta. Pierwsze wnioski o impeachment już zostały złożone przez Demokratów. Po utracie przez Republikanów większości również w Senacie... nic już nie ocali Trumpa przed impeachmentem (tak jak to było dwukrotnie podczas jego pierwszej prezydentury). Zresztą, sam niedawno miał wyrazić takie obawy.
Może wreszcie Amerykanie otworzą oczy do końca i przestaną się łudzić, że ten prezydent i rząd może coś jeszcze dla nich zrobić jak zaczną liczyć dolary podcierając sobie tyłek, a rolnicy będą zmuszeni nawozić pola własnymi odchodami (może dzięki temu zyska rolnictwo ekologiczne). Do tego doprowadzi ich Donald Trump. Przy okazji Amerykanie będą mieli szansę w końcu zrozumieć dlaczego tak naprawdę u nas upadł ten komunizm: nie z powodów ideologicznych, nawet nie z powodów religijnych, ale takich przyziemnych jak brak papieru toaletowego, wysokie ceny i ogólny deficyt. I z tych samych powodów pozbędą się Donalda Trumpa, który ma szansę zapisać się w historii jako pierwszy prezydent USA, który został odwołany... ponieważ Amerykanie nie mieli sobie czym podetrzeć. No to już wkrótce będą mieli czym.
...
Gość sprzedaje pod Trump Tower papier toaletowy z wizerunkiem gospodarza:



Komentarze
Pokaż komentarze (2)