Dlaczego Polska jest Polską, a Niemcy Niemcami? Niemcy wywołali dwie najbardziej bodaj niszczycielskie i zbrodnicze wojny w dziejach historycznych Europy, aby stać się wbrew ich rzekomym przegraniu liderem gospodarczym i politycznym. Krzyżacy przegrali bitwę pod Grunwaldem, ale Jagiełło, zamiast dokończyć sprawy, z obawy przed papieżem i krucjatą wycofuje wojska spod Malborka, a powinien nie zostawić tam kamienia na kamieniu... tak jakby to uczynili Krzyżacy z Krakowem, gdyby to oni zwyciężyli pod Grunwaldem. Tak jak zrobił Hitler z naszą piękną Warszawą po Powstaniu Warszawskim, żeby Stalin mógł wejść na ruiny i postawić na nich ten paskudny, nie pasujący do warszawskiej architektury wtedy jak i dziś, obcy naszej tradycji architektonicznej i poprzez swój gargantuizm naszej mentalności symbol swojej władzy i naszego lennictwa: Pałac Kultury i Nauki (zdjęcie Pałacu Kultury i Nauki potawionego między ruinami Warszawy):

Z państwa krzyżackiego rodzi się potem jeden z naszych zaborców a my swoją niepodległość odzyskamy dopiero na początku XX w., aby ją po dwóch dekadach znowu stracić i odzyskać dopiero pod koniec stulecia. Ciekawe tym razem na jak długo. Gdyby nie opór Ukraińców...
Na zadane powyżej pytanie odpowiem tak: wg mnie odpowiada za to głównie... nasza wewnętrzna niespójność jako narodu i łatwość ulegania dzielącym nas wrogim podszeptom, i trzeba znowu wielu ofiar, żeby przywrócić przynajmniej na chwilę jedność i całość. Tę znowu bardzo szybko tracimy i koło tego nieszczęśnego wozu historii znowu się zatacza wiodąc nas prosto w przepaść. Obserwujemy to również aktualnie.
Jesteśmy jak te dzieci we mgle kierujące się na ślepo nawoływaniami z różnych stron, bo nie potrafimy określić tej jednej. Od zawsze jesteśmy rozrywani i dzieleni, co może być skutkiem tego nieszczęsnego położenia geograficznego, ale nie tylko tego. Jest w nas jakieś genetyczne warcholstwo i niespójność, wrodzony brak szacunku, a nawet niechęć do tego, co wspólne. Bardzo szybko nudzi się nam pokój i własnymi rękoma targamy go najpierw u siebie, żeby poczuć się znowu jak na wojnie, bo bez niej jesteśmy jak zawieszeni w próżni. Wykorzystują to inni i zawsze kończy się tak samo: chaosem politycznym, upadkiem gospodarczym i utratą suwerenności. Chaos już mamy, upadek czai się za rogiem, bo to właśnie nastąpi bez UE, a to trzecie będzie już tylko kwestią czasu i długo nie będziemy musieli czekać.
Z lubością opluwamy własnych niedawnych bohaterów szukając na siłę powodów do narzekania i rozdzierania szat na sobie i innych zamiast szukać tego, co łączy i może nas pchnąć do przodu. Osobiście odczuwam w nas jakiś wrodzony wręcz wstręt do porządku, który każe nam burzyć to, co dopiero zaczęliśmy budować.
To dlatego Niemcy są Niemcami a Polacy Polakami i to dlatego oni nas a nie my ich najeżdżaliśmy i dzieliliśmy ich ziemie między siebie... bo oni potrafią się zebrać do wspólnego działania, a my... wprost przeciwnie: potrafimy się zebrać, ale żeby się podzielić na dwa i więcej przeciwnych obozów, które będą ze sobą walczyć bezrozumnie do upadłego, aż się nie pogrążymy. A po gruzach przyjdą po resztę inni.
Do niczego nas nie doprowadzi szukanie na siłę wrogów dla doraźnych politycznych profitów, tam, gdzie mieliśmy jedynych jak dotąd przyjaciół ignorując prawdziwe zagrożenia, albo wręcz działając na ich korzyść. AfD, z którą część posłów z Konfederacji jest w jednej frakcji w PE, w Niemczech już idzie po władzę ze swoimi rewizjonistycznymi odnośnie granic ambicjami i prorosyjskimi hasłami. Chcąc nie chcąc ich właśnie wspieramy działając wraz z nimi na rzecz rozbicia Unii Europejskiej, ostatniej i jedynej instytucji, która nas chroni przed izolacją gospodarczą i polityczną, z których dzięki niej wyszliśmy. Wielu z nas jednak wmówiono, na czele z tą właśnie AfD i jej pokrewnymi, naszymi rodzimymi partyjkami, że to ona właśnie zagraża naszej suwerenności i dobrobytowi. A najgłośniej o tym krzyczą ci, którzy na naszą suwerenność I dobrobyt dybią. Nie bez powodu chcą ją rozbić, żeby już bez przeszkód dążyć do tego przed czym ona nas dotąd chroniła.
I znowu Polacy będą mądrzy po szkodzie, a najmądrzejsi będą oczywiście ci, którzy teraz najbardziej się do tego przyczyniają. Tak czy owak, mgła trwa i nie tylko jeszcze się nie rozeszła, ale wydaje się być coraz gęstsza. I wciąż ignorujemy alarm Pull ap! Pull ap! Terrain ahead! Tak naprawdę wciąż siedzimy w tym samolocie lecacym do Smoleńska.


Komentarze
Pokaż komentarze (34)