Ciąg dalszy z aferą wokół raportu o promocji Polski. Policja w domu Mróz-Gorgoń

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 36
Policjanci pojawili się w czwartek rano w dolnośląskiej nieruchomości Barbary Mróz-Gorgoń. Funkcjonariusze działają na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która bada sprawę projektu "Marka Polska”.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego policja zabezpiecza dokumenty w posiadłości Barbary Mróz-Gorgoń
  • Komu resort sportu powierzył zadanie warte 179 738,19 zł
  • O absurdach w raporcie AI - od mandaryńskiego po geograficzne wpadki
  • Co śledczy zarzucają urzędnikom w sprawie Marki Polska

Przeszukanie na Dolnym Śląsku. Służby zabezpieczają nośniki

Czwartkowa akcja organów ścigania rozpoczęła się we wczesnych godzinach porannych. Jak poinformowało Radio ZET, funkcjonariusze policji weszli na teren nieruchomości należącej do Barbary Mróz-Gorgoń w tym regionie.

Działania mundurowych mają bezpośredni związek ze śledztwem prowadzonym przez warszawską prokuraturę. Śledczy gromadzą materiał dowodowy, który ma pomóc w wyjaśnieniu kulisów powstania i rozliczenia państwowego projektu promocyjnego. Na miejscu funkcjonariusze zabezpieczają wszelką dokumentację finansową i projektową oraz elektroniczne nośniki danych. Zgromadzone podczas przeszukania materiały trafią bezpośrednio do prokuratorów prowadzących sprawę. 


Śledztwo prokuratury 

Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie koncentruje się wokół dwóch kluczowych kwestii. Śledczy sprawdzają zarówno proces ubiegania się o środki, jak i procedurę ich zatwierdzenia przez urzędników. Pierwszy wątek dotyczy podejrzenia doprowadzenia Ministerstwa Sportu i Turystyki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 179 738,19 zł. Miało do tego dojść między 4 marca a 31 grudnia 2025 roku poprzez przedłożenie nierzetelnych dokumentów dotyczących zadania "Marka Polska - podstrategia turystyczna”.

Drugi wątek śledztwa - według śledczych - obejmuje podejrzenie przekroczenia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego w związku z wypłatą dotacji w wysokości 179 738,19 zł. Sprawą objęto okres od 31 grudnia 2025 roku do nie później niż 20 sierpnia 2026 roku.

Umowa ze stowarzyszeniem. Kulisy projektu i afery

Umowę na realizację zadania publicznego opiewającą na kwotę 179 738,19 zł Ministerstwo Sportu i Turystyki podpisało 5 czerwca 2025 r. ze Stowarzyszeniem Konferencje i Kongresy w Polsce. Właśnie ta organizacja miała odpowiadać za przygotowanie strategii turystycznej mającej wzmocnić wizerunek Polski na arenie międzynarodowej.

Była pełnomocnik w swoich wyjaśnieniach podkreślała, że dokument miał charakter wewnętrzny, roboczy i nigdy nie powinien zostać opublikowany w sieci. Zdaniem autorki raportu publikacja niezakończonego materiału wyrządziła projektowi realną szkodę. Afera wybuchła w sierpniu 2026 roku i w ciągu kilku dni doprowadziła do mini-wstrząsu rządowego. Najpierw media opisały kuriozalne fragmenty raportu, następnie do sprawy włączyli się politycy, a na końcu pojawiły się formalne zawiadomienia do organów ścigania.

Raport „Polaków portret własny” z 2025 roku, firmowany przez Barbarę Mróz-Gorgoń, wywołał ogromną falę krytyki natychmiast po ujawnieniu jego zawartości. Dokument miał stanowić podwalinę pod budowę profesjonalnej strategii promocyjnej kraju, jednak jego treść wprawiła ekspertów w osłupienie.

W opracowaniu zaroiło się od kuriozalnych pomyłek merytorycznych i geograficznych. W jednym z fragmentów autorzy opisali Katowice jako miasto w północnym centrum Polski. Inną absurdalną frazą, która stała się symbolem porażki projektu, było określenie „tradycyjna chlebowość”, mające rzekomo opisywać polską kulturę. Zaraz obok znalazły się równie zaskakujące analizy demograficzno-społeczne. Autorzy stwierdzili w nich, że młodzi Polacy nierzadko posługują się lub wręcz powszechnie znają "język mandaryński". 


Tłumaczenia Mróz-Gorgoń i głośna dymisja

Barbara Mróz-Gorgoń przyznała publicznie, że przy tworzeniu publikacji wykorzystano narzędzia sztucznej inteligencji. Jednocześnie odpierała zarzuty, jakoby technologia zastąpiła realną pracę analityczną. - Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków - tłumaczyła była pełnomocnik.

Afera natychmiast spotkała się z ostrą reakcją opozycji. - Do promocji marki Polska, Donald Tusk wysyła osobę, która wygenerowała pełen błędów raport w AI i bez skrupułów zainkasowała 200 tys. zł od Jakuba Rutnickiego z MSiT. Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać błyskawicznie zdymisjonowana - komentował poseł Mariusz Błaszczak.

Skandal doprowadził do trzęsienia ziemi w resorcie. Autorka raportu 21 sierpnia 2026 roku złożyła rezygnację z funkcji pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski. - Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności - oświadczyła w mediach społecznościowych. Według "Gazety Wyborczej", Mróz-Gorgoń czuje się ofiarą hejtu i nie wychodzi od tygodni ze swojego domu.   


Fot. Barbara Mróz-Gorgoń, była pełnomocnik rządu/East News

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj36 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo