las birnamski las birnamski
157
BLOG

Czy Bóg pozwolił na Auschwitz? Jak wierzyć po Auschwitz, pytało wielu Żydów i nie tylko

las birnamski las birnamski Kultura Obserwuj notkę 29

Czy Bóg pozwolił na Auschwitz? Jak wierzyć po Auschwitz, pytało wielu Żydów i nie tylko. Auschwitz wyróżniało się spośród innych masowych zbrodni wcześniej i później swoją mechanicznością, wykonaniem z zimną krwią operatora maszyn w fabryce. Nic dziwnego, że nazwano tego typu miejsca "fabrykami śmierci". Dlatego też wywołało tak ogromny społeczny i kulturowy szok. Jak wierzyć po czymś takim? W ludzkość, Boga. Czy ktoś odpowiedział na to Hiobowe pytanie inaczej jak tylko: trzeba wierzyć, bo lepiej wierzyć, niż nie? Trudno jest jednak wierzyć na przekór rozumowi. A może można? Może na tym ma polegać wiara. Tłumaczenie jednak wszystkiego wolą Boską... nie do końca jest właściwe, bo to tak jakby powiedzieć, że Bóg chciał Auschwitz, albo że Auschwitz było nieuniknione. Może więc ta wola Boska i wszechwiedza ma też swoje granice. Może lepiej dla nas, żeby miała.

Św. Tomasz z Akwinu dopuszczał rozumowe odpowiedzi na niektóre z tych pytań, ale uznawal je za obwarowane zbyt wieloma trudnościami i wrodzonymi ułomnościami ludzkiego umysłu, dlatego nie dla każdego osiągalne, o ile w ogóle. Św. Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio (Wiara i rozum) postrzegał jedno i drugie jako dwa skrzydła, na których człowiek wznosi się do Boga. Wiara ma być uzupełniana przez rozum, ale jednak nie zastępowana, bo są również prawdy objawione, których dociekać rozumowo nie ma co.

Św. Tomasz z Akwinu w swojej Sumie Teologicznej na samym początku w rozważaniach O Bogu zadaje to fundamentalne pytanie: dlaczego Bóg dopuszcza zło? Przecież może, a przynajmniej tak się zwykło zakładać, bez problemu ubiec każdy nasz czyn i uprzedzić każde niecne zamierzenie nie dopuszczając do niego, co Akwinata sam uczciwie stwierdza:

Artykuł 3

CZY BÓG ISTNIEJE ?

Zdaje się, że Boga nie ma, bo:

 1. Gdy mamy dwóch przeciwników, a jeden jest nieskończonej siły, jasne jest, że

wykończy do szczętu drugiego; lecz my to właśnie rozumiemy przez imię Bóg,

mianowicie, że jest nieskończonym dobrem. Gdyby więc istniał Bóg, nie było by żadnego

zła. Niestety, tyle zła jest na świecie. A więc Bóg nie istnieje.

 2. Według zasady: nie trzeba szukać wielu przyczyn, gdy ich wystarcza mała

liczba, wszystkie zjawiska na świecie mogą być spowodowane przez inne czynniki, bez

uciekania się do Boga jako ich przyczyny; i tak: rzeczy naturalne sprowadzają się do

natury jako swej przyczyny, a przedsięwzięcia ludzkie mają za przyczynę człowieka: jego

rozum i wolę. Nie ma więc żadnej konieczności przyjmować istnienia Boga. *

Dalej przedstawia swoje słynne dowody (pięć) na istnienie Boga, a dokładnie konieczność Jego istnienia. Co do powyższej kwestii sugeruje jeszcze tylko za św. Augustynem, że Bóg - najwyższe dobro - nigdy by nie dopuścił do tego, by w Jego dziełach znalazło się coś złego, gdyby zarazem nie był tak potężny i dobry, żeby nawet tego zła nie obrócił na dobre *. Tak czy owak... gra wydaje się nie warta świeczki. Dopuszczanie zła do działania, żeby się wykazać... to raczej słabe wyjaśnienie. Szkoda, że Kościól nie zawsze potrafił wyciągnąć z tego konsekwencji wymagając od wiernych więcej, niż jest w stanie zapewnić, powodując w sobie i w nich pychę złudnego posiadania jakichś odpowiedzi, pewnej i uzasadnionej wiedzy, a to już prosta droga do pogardy tymi, którzy uczciwie stwierdzają ich nieposiadanie, bądź przedstawiają inne, i fanatyzmu. Zresztą, wszystko to trawa, która pójdzie na spalenie, bo nie to jest najważniejsze - miał Akwinata ponoć stwierdzić na łożu śmierci. 

Więc i ja nie będę się tu wychylał i silił się na jakieś wyjaśnienia. Tylko Bóg je zna i tylko Jemu możemy zaufać. Bo jak nie Jemu, to komu? Szatanowi? Być może to jest właśnie to, czego Adam i Ewa nie potrafili: zaufać do końca Bogu. Bo tylko On wie wszystko i, jeśli coś postanowił przed nami ukryć, miał ku temu powody. Naszym zadaniem jest tylko (i aż) Mu zaufać. Bo jak nie Jemu... to komu?

Na czym polega główna sztuczka Zła? To, że zawsze na początku ukrywa się za czymś innym. Zazwyczaj przywdziewa maski jakiegoś dobra, bo Zło zawsze na początku występuje w imieniu jakiegoś dobra: dobra Narodu, dobra państwa, czy choćby Twojego osobistego dobra. To Twój najlepszy przyjaciel, który troszczy się o Ciebie jak nikt i nic przedtem. Dlatego tak łatwo mu ulegamy. Na tym polega już od czasu Edenu główna sztuczka Zła: Zło kusi zawsze jakimś dobrem, bo tylko to ma do dyspozycji, gdyż samo niczego nie tworzy i nie powołuje do istnienia. Jego intencje są wręcz przeciwne.

Spróbujcie ten owoc, a będziecie jak Bóg. Bóg jest dobry, więc... dlaczego mielibyśmy nie być jak On? To dobre pragnienie, mogła pomyśleć sobie Ewa. I skosztowała owocu zakazanego. Dlaczego jednak zakazanego? Kierowała nią głównie ciekawość, bo przecież nie mogła wiedzieć jakie będą konsekwencje jej czynu. Zanim skosztowała zakazanego owocu nie mogła przecież wiedzieć czym jest dobro, a czym zło, bo czym one są i się od siebie różnią miała dopiero odkryć w wyniku tego czynu. Złamała jednak zakaz Boga. I dlatego właśnie zakaz-anego.

W tym sensie w każdym z nas powtarza się w kółko ten akt kuszenia pierwszych ludzi, nawet jeśli mamy to traktować jedynie symbolicznie, alegorycznie. Co wybierzemy? Komu zaufamy? Bogu? Czy obiecującemu zawsze jakąś prostą odpowiedź i natychmiastową korzyść Szatanowi?

Na tym właśnie polega główna sztuczka Zła: Adamowi i Ewie Szatan przedstawił siebie jako ich jedynego i prawdziwego dobroczyńcę, a Boga jako kłamcę, czyli dokładnie na odwrót, niż było w rzeczywistości: siebie postawił w roli samego Boga, a Bogu nadał swoje cechy.

Czy nie takie wrażenie sprawiają od tamtej pory wszyscy kolejni "zbawiciele" świata i ludzkości, narodu, każdego z nas z osobna? Następnie zaprowadzają swoich wyznawców na skraj przepaści. I porzucają. Bo tylko to potrafią.

Jak więc rozróżnić prawdziwe dobro od tego falszywego? Wbrew pozorom jest to banalnie proste: Zło nigdy nie poświęca samo siebie i nie zażąda też tego od Ciebie, ale zawsze będą to jacyś inni, jakieś mniejszości, ludzie o innym kolorze skóry, wyznający inną religię, pochodzący z innej kultury, bo takich najłatwiej przedstawić w złym świetle, żebyś we własnych oczach poczuł się lepszym. To właśnie oferuje Zło i to zaoferował Szatan Adamowi i Ewie: zjedzcie ten owoc wbrew zakazowi Boga, a poczujecie się jak On, poczujecie się lepsi. Tak jakby Bóg nie chciał dla nich jak najlepiej. Adam i Ewa w to zwątpili, i na tym polegał ów grzech pierworodny: na zwątpieniu w dobroć Boga. Charakter tego świata stawia tę dobroć pod znakiem zapytania i to wykorzystuje Zło: zrzuca odpowiedzialność za skutki swojego działania na Boga, bo to On przecież jest tu Stwórcą, to On zatem za to wszystko odpowiada. Zły natomiast wchodzi w rolę tego dobrego, który chce dla nas czegoś lepszego, już tutaj, już teraz.

Dlaczego Bóg nie chciał, żebyśmy wiedzieli co jest złem a co dobrem? Może dlatego. że nie byliśmy w stanie tej wiedzy ponieść. Może dlatego, że nie była nam do niczego potrzebna. No bo po co nam taka wiedza? Jaka z niej korzyść? Dlaczego jednak Bóg na to pozwolił? A może nie pozwolił? A jednak się stało, a więc nie jest wcale taki wszechwiedzący i wszechmogący.

Może problem tkwi właśnie w tym pytaniu, bo czy nie o to właśnie chodzi Złemu, żebyśmy podważali moc i dobroć Boga? Może więc nie powinniśmy pytać dlaczego Bóg na to pozwala... bo nie pozwala. Czemu więc do tego doszło?

I tak jesteśmy znowu w kropce. Jak dotąd nikomu nie udało się skutecznie nas z niej wyprowadzić. Możliwe, że nie jest to tutaj... możliwe.

* Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, O Bogu, Zag. 2, art. 3 https://zwola-old.karmelicibosi.pl/p/z/formacja/summa/summa_01.pdf

...

Bo nikt Makbeta sił wprzódy nie skruszy, Póki birnamski las się nie poruszy - W. Szekspir, Makbet, tł. Leon Ulrich

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Kultura