las birnamski las birnamski
31
BLOG

Autobus zaczyna jechać pod prąd. Co robimy? Zaczynamy debatę? O Trybunale Konstytucyjnym

las birnamski las birnamski Polityka Obserwuj notkę 1
Autobus zaczyna jechać pod prąd. Co robimy? Zaczynamy debatę ze związkami zawodowymi w sprawie zwolnienia kierowcy? Czy go najpierw zatrzymujemy?

Bogdan Święczkowski jest jak ten kierowca autobusu, który zaczyna prowadzić go pod prąd. Wg wszelkiej logiki należałoby go jak najszybciej powstrzymać. Niestety w świecie polityki logika i fakty odgrywają raczej służebną rolę: trzymamy się ich jak nam to pasuje, a jak nie... białe jest czarne, dwa plus dwa daje 10, a prezydent nagle może wybierać sobie sędziów do Trybunału Konstytucyjnego.

W takiej sytuacji nie trudno o katastrofę. Autobus w pewnym momencie zderza się z innym pojazdem. Okazuje się, że tym drugim pojazdem, który jechał prawidłowo, kierowała osoba bez ważnego prawa jazdy. Kierowca autobusu zaczyna się bronić: on nie ma prawa jazdy i nie powinno go tu być. Ten drugi kierowca broni się: to pana tu nie powinno być, bo jechał pan pod prąd.

Dokoła zbierają się gapie i debatują. Ktoś zapytuje: a czy jest w prawie taki konkretny zapić odnoszący się do tej sytuacji? Gapie dzielą się na dwa obozy: jedni twierdzą, że to na kierowcy autobusu spoczywa odpowiedzialność za spowodowanie wypadku, bo wjechał na jezdnię pod prąd, a to, że kierowca drugiego pojazdu, który już jechał prawidłowo, nie posiadał prawa jazdy, niczego tu nie zmienia, bo to nie posiadanie przez niego prawa jazdy było przyczyną pierwotną tego wypadku.

Drudzy powołują się na to, że nie ma przepisu odnoszącego się wprost do tej sytuacji i należy dokonać reformy prawa, bo nie pozwala na jednoznaczną ocenę sytuacji.

Pierwsi oponują, że to wina kierowcy autobusu jest tu kluczowa i decydująca. No cóż, moim zdaniem tak właśnie jest i prawo nie musi odnosić się wprost do każdej sytuacji, bo jest to nawet niemożliwe. Istnieje jednak pewna logika prawa i w ogóle, kryteria ważności etc., których należy się trzymać.

Tak samo jest w związku z sytuacją w Trybunale Konstytucyjnym. Konstytucja nie daje prezydentowi żadnych prerogatyw odnośnie wyboru sędziów TK, a ustawy niższej rangi również ich mu nie dają, nakładają jedynie na sędziów TK wybranych przez Sejm obowiązek ślubowania wobec prezydenta, tak samo jak na nowo wybranych posłów na Sejm obowiązek ślubowania na zgromadzeniu w Sejmie/przed Sejmem, co nie znaczy, że Sejm, albo jego marszałek ma jakieś uprawnienia do decydowania, którzy posłowie wybrani przez wyborców mają prawo nimi być, na to zasłużyli etc. O tym już zdecydowali wyborcy, tak jak Sejm odnośnie sędziów TK.

Nawrocki nie uznając sędziów wybranych przez Sejm, a Święczkowski nie dopuszczając ich do pracy, sami stworzyli niebezpieczną sytuację na autostradzie jadąc nią pod prąd, tutaj: wbrew Konstytucji i ustawom. Jak w końcu "zderzyli" się dosłowanie i w przenośnie z rządem i sędziami, którzy postanowil również wjechać na tą autostradę, tutaj: rozpocząć swoją pracę - zaczynają krzyczeć, że sędziowie nie maja ważnego prawa jazdy i nie mają prawa kierować tym pojazdem, tutaj: znajdować się w Trybunale Konstytucyjnym etc. Ale czy to nie oni sami im uniemożliwili odebranie tego wg nich w stu procentach ważnego prawa jazdy, tutaj: złożenia ślubowania wobec prezydenta w rozumieniu: w jego obecności? Oczywiście, żeby teraz krzyczeć, że nie są pełnoprawnymi sędziami TK.

Czy to sędziowe odmówili ślubowania, bo Nawrocki nie chciał ich od nich odebrać? Nonsens. Święczkowski jest tutaj jak ten kierowca autobusu, który zaczyna powoływać się na to, że kierowca drugiego pojazdu nie posiada ważnego prawa jazdy. Jego zwolennicy twierdzą, że sędziowie wybrani przez Sejm nie zlożyli śłubowania w obecności prezydenta, więc nie są sędziami TK. Ustawa mówi jedynie o sytuacji, w której sędziowie ODMÓWIĄ złożenia ślubowania wobec prezydenta, a nie do sytuacji, w której to prezydent nie będzie chciał odebrać od nich ślubowania. Winni zatem nie są sędziowie, ale prezydent. Winny nie jest kierowca drugiego pojazdu, chociaż nie ma ważnego prawa jazdy, ale kierowca autobusu, który jechał pod prąd i spowodował wypadek.

Ustawa wprost nie mówi co w sytuacji, gdy to prezydent odmówi odebrania od sędziów ślubowania, bo ustawodawcy pewnie nie zakladali, że ktoś odważy się na tak jawnie sprzeczny z Konstytucją i ustawą krok. Czy to znaczy, że za nie wypełnienie swojego obowiązku przez prezydenta mają być obwiniani i ponosić konsekwencje sędziowie? Absurd, powiemy. Ci, którzy jednak odmawiają prawa do bycia sędziami TK tym sędziom z tego powodu, zdają się właśnie tak twierdzić.

Kto zatem tutaj powie to wprost? Słucham. Znajdzie się taki odważny, który powie, że to sędziowie są winni temu, że prezydent nie chciał od nich odebrać ślubowania mimo wielokrotnych deklaracji sędziów, iż chcą to zrobić i w końcu zaproszenia prezydenta na swoje ślubowanie (ustawa nie precyzuje w końcu kto kogo ma zapraszać i gdzie, i że w ogóle ktoś ma kogoś zapraszać)? Chciałbym to mieć w komentarzu pod tym wpisem. Dla przyszłych pokoleń. ;)

zdjęcie z: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-07-22/poznan-kierujaca-autobusem-miejskim-pomylila-trase-i-wjechala-pod-prad/

...

Bo nikt Makbeta sił wprzódy nie skruszy, Póki birnamski las się nie poruszy - W. Szekspir, Makbet, tł. Leon Ulrich; https://www.salon24.pl/u/lasbirnamski/1527475,fantazja-albo-komedyja-polska-8

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka