Blog
Bloogerek
laserjet
0 obserwujących 8 notek 2064 odsłony
laserjet, 14 października 2007 r.

Świetny wywiad z Ireną Lasotą w Europie Dziennika. Dla wszystkic

Irena Lasota od lat na emigracji, z pokolenia "komandosów 68", oddała wielkie zasługi dla opozycji w Polsce, teraz mówi o obrazie Poslki w Stanach i o tym co istotnego robią Kaczyńscy i jak bardzo przeszkadzają im w tym polskie elity ( w tym Adam Michnik) i opozycja. To o Platformie: " Zachowanie przywódców PO jest równie niewytłumaczalne jak to, co ta partia reprezentuje. A rozmaite układy towarzysko-polityczne robiły wszystko, by zniechęcać przyzwoitych ludzi do współpracy z ekipą prezydenta i premiera". A to o pewnych biznesach jakie postkomunistyczna ekipa umie robić z Amerykanami i jak wciąga w to ludzi z róznych politycznych stron i ma dzieki temu ochronę: "Osobą legitymizującą postkomunistów i dobrze reprezentującą ich interesy był ambasador Jerzy Koźmiński - w czasach PRL funkcjonariusz w Międzynarodowym Związku Studentów w Pradze. Potem znalazł się on w USA, przetrwał różne rządy w Polsce. To człowiek związany z Ordynacką, z Kwaśniewskim, ale też z różnymi osobami będącymi i dziś blisko władzy. Od 2000 roku jest prezesem Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Jej kapitał powstał z daru Kongresu USA dla Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości, a jej korzenie sięgają jeszcze wsparcia dla "Solidarności" przejmującej władzę w Polsce po roku 1989. Działalności Fundacji nikt nie chce sprawdzać, nie pisze się o niej, ponieważ za dużo różnych osób brało i bierze od niej pieniądze. I to zarówno z lewicy, jak i z prawicy - w tym ludzie z kręgów doradczych Kaczyńskich. Obawiam się, że ani prezydent, ani premier nawet o tym nie wiedzą.".

Ale ponieważ warto przeczytać całość,to podaję całość :)

 

Czy rządy PIS przyniosły Polsce przełom? A może więcej jest kontynuacji? Jak pani to ocenia, obserwując polskie życie polityczne z Waszyngtonu?

To nie jest ani przełom, ani kontynuacja. Z pewnością przez ostatnie dwa lata można było dostrzec wysiłki przeprowadzenia radykalnych zmian. Jednak Lech i Jarosław Kaczyńscy znaleźli się w cięższej sytuacji niż ich poprzednicy. Czas mija, brakuje im osób kompetentnych, które odeszły już z polityki bądź "spaliły się" w poprzednich rozdaniach. Poza tym Kaczyńscy nie mają środowisk mogących legitymizować ich politykę i wyjaśniać społeczeństwu, o co w niej chodzi. Od początku brakowało wsparcia elit intelektualnych, tego wszystkiego, co się ironicznie nazywa salonami. Jaruzelski takie wsparcie otrzymywał, nie mówiąc już o Kwaśniewskim, który z punktu widzenia tych, którzy kontrolowali media, był kimś swoim.

Co w takim razie można uznać za realne zmiany?

Powołano CBA. Prokuratura wreszcie zaczęła zajmować się poważnymi sprawami powiązań na styku polityki i gospodarki...

To niewiele.

Ale to są pierwsze tego typu działania po roku 1989. Przecież należało je podjąć, gdy tylko nastąpił koniec PRL. Kaczyńscy robili wiele, by nadrobić zaniechania wcześniejszych rządów w kwestii ostatecznego uwolnienia się od dziedzictwa komunizmu. Można się tu posłużyć analogią z kryminałów. Nowy detektyw, który po latach bada starą, nierozwikłaną zagadkę zbrodni, musi również pamiętać o tym, że prowadzący przed nim śledztwo policjanci świadomie lub nieświadomie zatarli pewne ślady, że zmarli już niektórzy świadkowie, że opinia publiczna przestała się interesować sprawą pozbawioną w wyniku upływu czasu aury sensacji. Niestety, słabością PiS i Kaczyńskich okazała się zbytnia otwartość polityczna, którą zademonstrowali, zawiązując koalicję z Samoobroną i LPR. Oczywiście można też powiedzieć, że pole manewru było bardzo ograniczone. Z kim jeszcze bowiem mogli formować koalicję? Z Platformą Obywatelską? Zachowanie przywódców PO jest równie niewytłumaczalne jak to, co ta partia reprezentuje. A rozmaite układy towarzysko-polityczne robiły wszystko, by zniechęcać przyzwoitych ludzi do współpracy z ekipą prezydenta i premiera.

W ciągu minionych dwóch lat w prasie polskiej i amerykańskiej pojawiły się artykuły porównujące rządy braci Kaczyńskich do rządów Władimira Putina? Czy taki kontrowersyjny zabieg miał jakiekolwiek uzasadnienie?

Charakterystyczny jest tytuł jednego z tych tekstów - opublikowanego na łamach "The New York Review of Books" - a mianowicie "The Polish Witch-Hunt" ("Polowanie na czarownice w Polsce") Adama Michnika. Tak właśnie na Zachodzie w kręgach, które uważane są za lewicowe, przyjęło się określać to, co dzieje się w krajach próbujących oczyścić się z pozostałości komunizmu. Polowania na czarownice miały mieć podobno miejsce w latach 90. w Czechach czy w Estonii. Zastanawiające, że właśnie te dwa kraje najszybciej zrzuciły z siebie balast postkomunizmu. W swoich artykułach ukazujących się głównie na Zachodzie Michnik i jego towarzysze broni nie piszą, że lustracja dotyczy ludzi dawnego reżimu komunistycznego, ludzi popełniających w okresie PRL przestępstwa, obecnie wykorzystujących sieć powiązań między sobą i starających się zachować wpływ na politykę i gospodarkę, aby uniemożliwić zmiany w kierunku demokracji i wolnego rynku. Dlatego z artykułów tych nie dowiemy się o prawdziwych celach dekomunizacji. Zamiast tego jako ofiarę lustracji przedstawia się Bronisława Geremka, któremu groziła utrata mandatu posła do Parlamentu Europejskiego. Jest to bardzo zgrabny zabieg, zwłaszcza jeśli adresatami takiego przekazu są ludzie prawie nic niewiedzący o obecnej sytuacji w Polsce.

Opublikowano: 14.10.2007 10:25.
Autor: laserjet
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • Chodzi o Radka Sikorskiego Zaraz po wyborach pokazała sie pierwsza informacja o tym kto...
  • Jazgot cichnie Czasem jeszcze się pojawia. W ledwo skrywanym oburzeniu dziennikarzy, że...
  • Jazgot cichnie Czasem jeszcze się pojawia. W ledwo skrywanym oburzeniu dziennikarzy, że...

Tematy w dziale