Poniewaz ilekroc wchodze na salon i czytam Obywatela robie sie lewicowcem. Niby zawsze mialem lewicowe ciagotki - i czulem sympatie do znanych z historii starozytnego Rzymu braci Grakchow, i co wiecej jeszcze wieksza odczuwalem do rewolucji francuskiej i scinania monarchistow. I jakos nigdy nie mialem w sobie bogojczyznianego zaciecia. Zreszta nawet w doktrynie klasycznych liberalow pojawialy sie lewicowe watki (o koniecznosci pomocy tym ktorzy sobie sami poradzic nie sa w stanie). Ale musze przyznac jedno - nikt bardziej nie wzbudza mojej sympatii do prawdziwie lewicowych idealow jak ow "Obywatel". Az chcialoby sie napisac "towarzyszu - badz czerwony" :). Niekomfortowo sie z tym czuje...:). W zwiazku z tym jak w tytule.. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (5)