Nie mam watpliwosci ze to co zaprezntowano ostatnio w stosunku do PiS jest po prostu obrzydliwe. Wypowiedzi lewicowych politykow dla urbanowego "NIE" sa absolutnie skandaliczne. To nie jest poziom wypowiedzi wlasciwy politykom - to jest poziom zachowan czerwonych knurow. Skandaliczne jest ze o Jaroslawie Kaczynskim ma sie czelnosc wypowiadac gazeta stworzona przez czlowieka, ktory w normalnym kraju powinien schowac sie gleboko pod ziemie. Jakkolwiek bowiem paranoiczne sa zachowania Kaczynskiego, nie byl on nigdy komunistycznym aparatczykiem. Wobec Jerzego Urbana i jemu podobnych nie powinny obowiazywac normy zachowan zarezerwowane dla cywilizowanych ludzi. Komunistycznych aparatczykow najlepiej charakteryzuja chocby slowa kapitana von Wagnera w stosunku do oberleutnanta von Nogaja.
Ale nie o tym mowa. Bo to zupelnie inna sprawa. Betonowi sympatycy PiS duzo sie nagadali jak to PO w ramach zwalczania wewnetrznej opozycji jest w stanie nawet wykorzystywac sprawy miedzynarodowe - gdzie wydawaloby sie polskie stanowisko powinno byc jednolite. Slowa, slowa, slowa. PiS mial zawsze usta pelne frazesow. Frazesow o dekomunizacji - ktora PiS jak doszedl do wladzy spieprzyl doszczetnie. Frazesow o zwalczaniu korupcji - ktora sprowadzila sie zasadniczo do szalejacego agenta Tomka i ministra Wasacza wyciaganego doslownie w skarpetkach przez odzial ktory moglby lapac Osame bin Ladena. Frazesy skonczyly sie na tym ze PiS doszedl do wladzy i absolutnie nic nie zrobil, a teraz wyznawcy sloneczka Zoliborza po raz n-ty roja o koniecznosci "naprawdy Rzeczpopolitej".
I oto wlasnie przyklad - okazalo sie ze jak Michal Kaminski zirytowal prezesa i przeszedl do PJN, PiS zrobil wszystko aby utracic go z zajmowanej przez niego funkcji. Nawet kosztem tego, zeby szefem frakcji nie byl juz Polak. Oto gdzie koncza sie frazesy PiS
Ilektoc patrze na koszmar jaki funduje nam obecny prezydent, ilekros patrze na politycznych funkcjonariuszy nazywanych powszechnie "dziennikarzami", ktorzy z zapalem godnym wiernego czlonka partii sa w stanie wybielac nawet ewidentne wpadki Platformy, ilekroc widze niewspolmiernosc i niehonorowosc atakow na PiS - odzywa sie we mnie jakas tam doza wspolczucia i sympatii dla tej partii.
Ale nie bede mial nigdy zadnej watpliwosci - ze to uczucie falszywe. Czlonkowie i sympatycy PiS krzycza bowiem, iz sie ich ugrupowaniu krzywda dzieje, ale tak naprawde sami graja dokladnie wg tych samych zasad i tak naprawde ten styl im bardzo odpowiada. Ich jedynym problemem jest to, ze w tej brutalnej nawalance - bo tak mozna okreslic obecny styl sporu politycznego w Polsce - po prostu przegrywaja.
Przypominaja mi tutaj mentalnoscia palestynskich terrorystow - ktorzy najpierw z okrzykami "Allah Akbar" ruszaja razno na izraelskie czolgi - aby pozniej z placzem paradowac przed kamerami. Bo okazuje sie, ze pancerz tych czolgow byl silniejszy niz ich wiara w zwyciestwo.
Dlatego przestrzegam - nie dajmy sie nabierac na lament sympatkow PiS. Bo oni nigdy nie odrzucili takich metod. Ich jedynym problemem jest ostateczny wynik walki


Komentarze
Pokaż komentarze (11)