Jeśli jakieś państwo chce przystąpić do strefy euro, a jednocześnie rząd tego państwa i co za tym idzie obywatele, którzy go wybrali nie potrafią prowadzić efektywnej polityki gospodarczej, to czy takie państwo może być uznane za dorosłe i odpowiedzialne? Oczywiście, że nie. Gdyby za swoje błędne decyzje, odpowiadało tylko państwo nie wywiązujące się ze swoich zobowiązań to nie byłoby problemu, ale we wspólnej strefie ekonomicznej, decyzje jednego podmiotu rzutują na inny podmiot. Nieodpowiedzialna polityka rządów, polegająca na zadłużaniu państwa jest jednym z kluczowych elementów obecnego kryzysu. Jeśli państwo chce być w strefie Euro to nie można polegać jedynie na jego dobrej woli, na obietnicach prowadzenia racjonalnej polityki ekonomicznej, aby zabezpieczyć się przed nieodpowiedzialnością państwa, minister Sikorski proponuje nadzór nad państwowymi budżetami ze strony Komisji Europejskiej. KE musiałaby być jednocześnie wyposażona w możliwość nakładania sankcji na niepokorne państwa jak np. zablokowanie możliwości głosowania w UE, posiadałaby również jakiś rodzaj demokratycznej legitymizacji.
To co proponuje minister Sikorski to wizja silnej politycznej i ekonomicznej integracji Unii z jednoczesnym wzmocnieniem jej prerogatyw, wprowadzeniem sankcji i zmniejszeniem deficytu demokratycznego we jej instytucjach. Ponadto szef polskiej dyplomacji w Niemcach upatruje siły zdolnej do obrony wspólnej waluty i Unii jako takiej (przy założeniu, że upadek euro, oznacza upadek idei zjednoczenia). Z punktu widzenia polskiej racji stanu i polskiej historii taki ruch nie jest wcale zły i nie zasługuje na potępienie, zasady "real politik" nie uprawniają nas do prowadzenia polityki romantycznej - to argument artykułowany przez siły przyjazne rządzącej Platformie. Z drugiej strony równie mocno brzmią słowa dobiegające z obozu polskiej prawicy, gdzie "real politik" oznacza bardziej walkę o polskie interesy często mało dyplomatyczną, ale w założeniu orędowników tej idei o wiele bardziej skuteczną metodą. Nie zapominajmy, że to Niemcy zbudowali razem z Rosją rurociąg północny i o tym, że niemieckie urzędy ignorowały polskie prośby dotyczące zmiany trasy przebiegu rury w celu zabezpieczenia wejścia statków o dużym zanurzeniu do polskich portów. Nie zapominajmy również o tym jak bardzo słabe euro było dobre dla niemieckiej opartej na eksporcie gospodarki.
Propozycje Sikorskiego, szczególnie te dotyczące ingerencji zewnętrznego podmiotu w budżety państw narodowych - nawet jeśli ten podmiot zyska demokratyczną legitymizację stanowią znaczne ograniczenie już uszczuplonej suwerenności państw w UE. Można powiedzieć, że coś za coś, mniej suwerenności, za stabilną walutę. Moim zdaniem odpowiedzią na nieodpowiedzialne rządy nie powinien być bat Komisji, bo takie działania są skuteczne tylko w krótkim czasie. Przywołując analogię z dzieckiem i dorosłym, dziecko może nie robić czegoś złego obawiając się kary, ale kiedy zniknie rodzic dziecko pewnie dalej będzie to robić. Prawdziwym zabezpieczeniem przed złym postępowaniem dziecka jest zrozumienie przez nie, że pewne rzeczy są złe. Obywatele i rządy muszą zrozumieć, że życie na kredyt się skończyło, bat im w tym nie pomoże, przynajmniej nie na długo.
W tym miejscu nie należy również zapominać o ekonomicznych modelach unii, które uzależniają jej dobre funkcjonowanie nie tylko od likwidacji barier między państwami, ale również od podobnego poziomu rozwoju gospodarczego państw wchodzących w skład unii gospodarczej. Ten drugi warunek został zlekceważony, ustalenie niskich stóp procentowych przez EBC, było dobre dla Niemiec, ale już gorsze dla Hiszpanii i Irlandii, gdzie niskie stopy doprowadziły do podaży taniego kapitału, który szybko nadmuchał bańkę na rynku nieruchomości i przyczynił się do obecnego kryzysu w tych państwach. Podobną sytuację mieliśmy w USA w 2008 roku.
Ze słowami Sikorskiego jest ten problem, że upatruje on kryzysu w braku dostatecznej politycznej i ekonomicznej integracji, a jako rozwiązanie proponuje zwiększenie tych więzi. Jest tylko jedno ale, strefa euro stanowiła bardziej projekt polityczny, wielu ludzi kwestionowało ekonomiczny sens jej istnienia i przestrzegało przed jej upadkiem w przyszłości. Utrzymanie euro wymagałoby albo rzeczywiście pacyfikacji niepokornych państw przez Komisję Europejskiej pod wodzą Niemiec jak chciałby Sikorski, albo na całkowitym przedefiniowaniu europejskie polityki gospodarczej. Pierwsze rozwiązanie jest krótkofalowe, tak jak dodruk pieniędzy dla wchodzącej w recesję gospodarki, drugie rozwiązanie wymaga przemyślenia od nowa sensu wspólnej waluty w tym zdefiniowania na nowo polityki EBC.
Poparcie w tak zdecydowany sposób dominującej roli Niemiec i dalsze ograniczenia suwerenności państw chodzących w skład UE, może stanowić niebezpieczeństwo dla polskiej racji stanu. Wizja Sikorskiego to wizja powolnego roztapiania się państw narodowych w jednej europejskiej federacji, można nawet powiedzieć, że jego słowa stanowią apel o przekształcenie UE w klasyczną federację. Pytanie tylko, czy naturalnie dominujące w takiej federacji siły, zawsze okażą się tak bezinteresowne jak chciałby minister Sikorski.
168
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze