72 obserwujących
778 notek
1290k odsłon
1117 odsłon

Stan wyjątkowy, recesja, przełoźone wybory czy Prezydent przez aklamację

Wykop Skomentuj27


Polska krajem zamkniętym chroni się przed koronawirusem, chociaż obroniliśmy się przed imigrantami, którzy jak to ktoś kilka lat temu twierdził, roznoszą pasożyty i choroby zakaźne. Polska zamkniętą enklawą, połączenia lotnicze, kolejowe i autobusowe z Europą i światem zawieszone. Międzynarodowy transport towarów – oczywistość jeszcze sprzed kilku dni, powoli zamiera. Życie publiczne w wysokim stopniu zdezorganizowane, szkoły, żłobki i przedszkola przestały istnieć, kościoły ograniczają na wniosek Episkopatu liczbę wiernych na Mszach świętych a instytucje państwowe zamykają powoli drzwi dla interesantów.
Szpitale i punkty opieki zdrowotnej działają. 

Skala ograniczeń jest olbrzymia a to przecież dopiero początek rozprzestrzeniania się koronawirusa. Rząd i odpowiedzialne służby wychodzą z założenia, że tylko drakońskie środki uchronią nas przed najgorszym. Ilość zakażeń rośnie a to przecież tylko niewielki odsetek nosicieli wirusa, których nikt nie jest w stanie wytropić. To być może jest motywem opinii doradcy rządu ds. nauki w Wielkiej Brytanii pana Vallance’a twierdzącego: „złapanie koronawirusa przez ponad połowę populacji w Wielkiej Brytanii jest jedynym sposobem, aby Brytyjczycy wykształcili odporność na chorobę”.

Opinia bardzo bezwzględna, ale pokazuje odmienny sposób myślenia nacji, której jednak trudno odmówić odnoszenia sukcesów w walce o narodową i międzynarodową „wielkość”.

Brytyjczycy wiedzą swoje, ale również analizują epidemie z przeszłości mające zawsze nieprzewidywalny przebieg i kończące się równie niespodziewanie jak się zaczęły. Śmiertelność w Polsce do tej pory pozostaje w ryzach i chyba jeszcze nie przekroczyła dziennych ilości ofiar wypadków drogowych. Konsekwencje jednak drakońskich ograniczeń będą miały oczywiście skutki dla całej polskiej gospodarki. Dotacja z Brukseli ponad 7 miliardów euro to olbrzymia suma, ale tylko ułamek kosztów jakie będziemy ponosić za kryzys koronawirusowy w przyszłości, który zresztą nałożył się czasowo z ogólnym spowolnieniem czy wchodzeniem w fazę depresji ekonomicznej.

Nadchodzący, a właściwie już obecny kryzys odbija się oczywiście na politycznych kalkulacjach i rządzących i opozycji. Kampania wyborcza została zdezorganizowana i praktycznie nie istnieje a wybory trzeba przeprowadzić. Jedyna możliwość ich przełożenia to ogłoszenie stanu klęski żywiołowej lub wprowadzenie stanu wyjątkowego. I tutaj zaczyna się dla władzy łamigłówka. Co Będzie się rządzącym bardziej opłacało? Nie wszystko oczywiście da się przewidzieć, ale szansa na powrót do "normalnego" życia i  opanowanie dezorganizacji życia publicznego po podjętych zakazach, nakazach i ograniczeniach, maleje z każdym dniem.

Co zrobi opozycja? Czy będzie jednym głosem domagać się przełożenia wyborów? Czy jej polityczne kalkulacje będą zakładać coraz bardziej uciążliwe dla społeczeństwa podjęte środki próbujące ograniczyć dalsze rozprzestrzenianie się pandemii? Czy jest Po Prostu możliwe podjęcie wspólnego stanowiska różnych prezydenckich kandydatów?
Mnóstwo niepewności, niewiadomych i możliwych scenariuszy walki z wirusowym zagrożeniem. 

Jedno jest tylko pewne: wybór nowego Prezydenta nie odbędzie się przez narodową aklamację.


Wykop Skomentuj27
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka