79 obserwujących
882 notki
1459k odsłon
  932   2

Unijne fundusze odpływają w siną dal

Kierując się wypowiedziami polityków odnosi się wrażenie, że wybory tuż, tuż. No może za miesiąc albo trzy. Jarosław Kaczyński objeżdża kraj wygłaszając przemówienia do swojego elektoratu po dwa razy dziennie, prasa publikuje doniesienia o możliwym wstrzymaniu całej puli finansowej z Brukseli na lata do roku 2027, w sumie ponad 360 miliardów złotych, a Tusk wskazuje na możliwe powiązania węglowego  biznesu prowadzące przed wyborami 2015 do Moskwy. Wszystkie działa już wytoczone, a przecież jeszcze nie znamy nawet dokładnego terminu wyborów parlamentarnych.

Pieniądze z Brukseli podobno wstrzymane, a premier Morawiecki na zmianę z prezesem Kaczyńskim ogłaszają kolejne rewaloryzacje, dodatki, wsparcia i programy pomocowe. Skąd te wszystkie pieniądze mają się brać trudno dociec, ale wygląda na to, że rząd ma ich coraz więcej a ludzie robiący zakupy coraz mniej. Inflacja ma spadać a rośnie, 1/3 Polaków ma oszczędności ledwo na miesiąc, pożyczanie miliardów przez państwo coraz więcej kosztuje, gdyż międzynarodowa finansjera z coraz większym niepokojem patrzy na zmagania polskiego rządu z Unią Europejską. Jesteśmy w tej swojej walce o praworządność, brukselską czy polską, osamotnieni jak bardziej być nie może. Nawet Orban próbuje prawo w Budapeszcie zmieniać, aby nie stracić potrzebnych w kryzysie miliardów.

Totalna klapa z reformą sprawiedliwości osiąga chyba swoje apogeum. Rozwiązania jak nie było tak nie ma. Co przez 7 lat się nie udało i przed czym przez lata ostrzegano zamienia się w ciało. Ziobro udaje, że reformuje, Kaczyński mówi, że będziemy dalej reformować, a Morawiecki zapewnia, że on przecież Unię zreformował i wszystko w UE załatwił. Winnych nie ma, poza Tuskiem oczywiście, ale ten żart jestj już raczej przeterminowany. Wspólnik PiS-u w rządzeniu czyli Solidarna Polska prze do Polexitu, gdyż lepiej polec z honorem niż poddać się europejskiej (czytaj: niemieckiej) hegemonii. Poleganie w Historii często nam się udawało, lecz czy naprawdę jest to najlepsza metoda na rozwiązywanie polskich problemów? Powołujemy się na Włochy i Szwecję po wyborach, ale czy naprawdę sądzimy, że będą oni, jakby nie mieli własnych problemów, ginęli za Polskę? Czy Orbanowski, najświeższy wykład historii, naprawdę niczego nas nie nauczył?

Można pisać sążniste felietony, artykuły i elaboraty o naszej racji. Dowodzić za pomocą TK magister Przyłębskiej wszystkiego co pan Prezes sobie zażyczy, ale niestety rozwiązania to nie przyniesie. Nie bardzo widać atuty polskich władz, poza przekonaniem o własnej racji. Bo w końcu jakie argumenty mamy w rękach? Kolejne przyrzeczenia premiera polskiego rządu, że wszystko jest ok, umówił się przecież, tylko tak do końca nie wiadomo na co.

Po 7 latach reformowania znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. Polski rząd i władze PiS-u nie mają już widocznie możliwości manewru. Stworzona przez PiS Izba Dyscyplinarna nie jest uznawana przez Brukselę za niezależny sąd. Nawet zmiana jej nazwy, co miało być pięknym rozwiązaniem, nie usunęła wątpliwości co do niezależności jej członków od organów władzy. Nie potrafiliśmy przekonać Unii Europejskiej, że nasza 1000-letnia historia i 33-letnia powojenna demokracja dają nam prawo, w ramach unijnych umów, zmieniać system sądowniczy na naszą własną modłę, według przeświadczeń, powiedzmy sobie szczerze, prezesa Kaczyńskiego, którego wyobrażenia o świecie zachodnim formowały się podczas 2-dnioweg pobytu w Wiedniu


Lubię to! Skomentuj69 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka