79 obserwujących
887 notek
1463k odsłony
  918   4

Polityka zagraniczna rządu czyli ambasador na dywaniku

W pażdzierniku ubiegłego roku dowiedzieliśmy się, że
„…Do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wezwany został ambasador Rosji Siergiej Andriejew – poinformował wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz. Dyplomata przyznał, że stosunki z Rosją są „w zasadzie zamrożone”. – Nie ma żadnych kontaktów dyplomatycznych, poza spotkaniami, na które wzywamy ambasadora Andriejewa – powiedział….”

W marcu tego roku inny ambasador odwiedził MSZ:
„…"W związku z działaniami jednej ze stacji telewizyjnych, będącej inwestorem na polskim rynku, MSZ zaprosiło ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce Marka Brzezinskiego " - brzmi oficjalny komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W pierwszej wersji komunikatu była mowa o "wezwaniu" dyplomaty, potem przekaz złagodzono i użyto słowa "zaproszenie".

W oficjalnym oświadczeniu MSZ podano, że „zaproszenie” ma związek z programem amerykańskiej stacji TVN24 o kilku przypadkach pedofilii w KK i roli kard. Wojtyły jako krakowskiego hierarchy w wyjaśnianiu tej sprawy. Dosyć bulwersujące jest podanie informacji że program doprowadził do:

„…osłabienia zdolności Rzeczypospolitej Polskiej do odstraszania potencjalnego przeciwnika i odporności na zagrożenia”.

Rzadko się zdarza „zaproszenie” ambasadora do złożenia wyjaśnień ponieważ dziennikarze opublikowali taki czy inny program publicystyczny. Mniej czy bardziej kontrowersyjny. W słusznej czy niesłusznej sprawie. Można pójść dalej i zastanawiać się czy dziennikarze popełnili czyn(y) niezgodne z polskim kodeksem karnym, dziennikarską rzetelnością i czy zachowali zasady dziennikarskiej etyki. Takie zarzuty jednak nie padały.

Polska stacja telewizyjna z amerykańskim właścicielem osłabia zdolności obronne Rzeczpospolitej publikując reportaż o papieżu Janie Pawle II! To chyba trochę przekracza zdolności Amerykanów do zrozumienia logiki polskiego postępowania. Bo przecież jeszcze bardzo niedawno byliśmy cholernie dumni z odwiedzin amerykańskiego prezydenta jako największego i chyba w tej chwili JEDYNEGO sojusznika zapewniającego polskiej racji stanu i polskiemu długofalowemu bezpieczeństwu niesamowitej pomocy wojskowej a teraz okazuje się, że ci sami Jankesi osłabiają bezpieczeństwo Polski.

Wezwanie na dywanik przedstawiciela amerykańskiego rządu w sprawie reportażu o kościelnych sprawach w jakiejś telewizyjne stacji, oddają specyfikę rozumienia pojęcia „demokracja” w polskich sferach partyjno-rządowych. Media nie mają przecież prawa zajmować się bolesnymi sprawami polskiej rzeczywistości. One powinny przekazywać radosne i propagandowo przesłania a już na pewno nie te, które wskazują na istniejące kontrowersje. I to ta sama władza, która nie przepuści żadnej okazji, aby oskarżać większość polskiego społeczeństwa o zdradę i niepolskość. Jak widać i Amerykanie dołączyli do tych zaprzańców.

Należy mieć nadzieję, że nasi sojusznicy potraktują sprawę wezwania ambasadora tak jak ona na to zasługuje, czyli szybko o niej zapomnieć. Ale w polityce i dyplomacji takie sprawy odbijają się niestety czkawką. I w jakimś sensie upokorzenie przedstawiciela naszego sojusznika może jeszcze mieć swoją cenę. Związaną, tym razem naprawdę, z polskim bezpieczeństwem.


Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka