Znany europoseł znalazł znowu czas na podzielenie się z nami swoimi przemyśleniami. I oczywiście chcemy się zapoznać. Kto by nie chciał! W końcu mało kto orientuje się w brukselskich zawiłościach, prace bieżące europarlamentu nie są za bardzo reklamowane a na walkę o polskie interesy wytypowały partie polityczne swych najlepszych reprezentantów a my ich wybraliśmy. Praca odpowiedzialna, lobowanie za polskimi interesami, służenie Narodowi i Ojczyźnie, obrona chrześćijańskich korzeni Europy, obracanie się w gronie polityków i decydentów europejskiej i światowej polityki i podejmowanie decyzji współodpowiedzialnych za przyszłość Polski. Praca ciężka za ciężkie pieniądze.
Jak się jednak okazuje pan poseł ma inne zainteresowania. Pociąga go krajowy rozwój wydarzeń. Tusk oczywiście i jego królicze oczy ale również p.Iwanek, Grzesio i Zbysio, Komorowski i Palikot. Nie zapomina również o studiowaniu polskiej prasy i polemice z panią Paradowską, udzielaniu wywiadu Faktowi czy braniu udziału w telewizyjnych debatach. No i oczywiście dzieli się z nami swoimi wrażeniami. Nie zapomina o swoich obowiązkach i blogierska brać informuje. Nie o swojej pracy (za wyjątkiem problemów parlamentu tajwańskiego) bo to przecież takie nudne ale o historycznych wydarzeniach w warszawskich salonach politycznych.
Doktor politologii, eurodeputowany PiS (jak sam podaje), włącza się w nurt medialny robiący nam wodę z mózgu. Dostarcza nam materiałów z fryzjerskiego stolika, próbuje rozśmieszyć i zdobyć popularność, stosuje dobrze znaną mu zasadę: nieważnie jak się o mnie mówi byle dużo. Tzw. medialna postać stosująca znane mu techniki które tak dobrze opisał Eryk Mistewicz. Ale p. Eryk ustawia innych zarabiając na chleb z masłem, nasz poseł wykorzystuje swój ”czar i erudycję” w ramach uświadamiania wyborcom czym jest praca w Parlamencie Europejskim.
Postać barwna, kawaler do wzięcia (jak nasz niezastąpiony Fakt informuje), pogromca SBeków będących przeciwnikami pracy habilitacyjnej, sympatyk PiSu walczący o partyjne ideały nie za pomocą propagowania szczytnych ideałów lecz zwalczaniem przeciwników ostrzem swojej ”zabójczej” ironicznej szpady, wkupujący się w łaski prezesa i dostępujący zaszczytu używania tej samej broni: ”wiem ale nie powiem”.
Ponieważ nasz zielony blogier podał dzisiaj przepis na cykorie z marihuaną spróbowałem coś znaleźć z krajowego menu które by być może posła usatysfakcjonowało po brukselskich specjałach. I być może sałatka Waldorfa z polskich produktów z selerem i orzechami włoskimi byłaby dobrym uzupełnieniem ważnych dla naszego organizmu witamin i kwasów tłuszczowych. Na deser proponuję makowiec który niewątpliwie uspokoi skołatane nerwy i zapewni spokojny sen. Tak potrzebny po wytężonej pracy.
Smacznego panie pośle!


Komentarze
Pokaż komentarze (10)