Lchlip Lchlip
1663
BLOG

Przedwyborcze szachy czyli jeden ruch a przegranych jest dwóch

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 65

 

Zaskakująca roszada w popisowej rozgrywce. Wtorkowa decyzja przesłoniła nawet wyciąganie kiboli z domowych pieleszy i zaskoczyła chyba nawet pana Janke, którego można dzisiaj, ze spokojnym sumieniem, nazwać promotorem posła Arłukowicza do Kancelarii premiera. Mało który dziennikarz może się pochwalić takim nieoczekiwanym sukcesem i reporterskim „nosem” w odkryciu polityka namaszczonego krótko po przeprowadzonym wywiadzie przez samego premiera Tuska.
 
Polityczny transfer okazał się majstersztykiem w piarowskich, międzypartyjnych rozgrywkach. Liderzy PiSu i SLD nie ochłonęli jeszcze na tyle aby udzielać komentarzy chociaż przeważnie potrzeba im tylko kilku godzin na zwołanie prasowych konferencji. Trudno im się dziwić gdyż „cios” odbiera im na dłuższą chwilę oddech a odliczanie do ośmiu jeszcze się nie skończyło. Zamroczenie jednak powinno minąć a ja w międzyczasie mogę się zająć swoimi rozważaniami.
 
Z politycznego punktu widzenia PO zostało wzmocnione kosztem oczywiście SLD ale i PiS poniósł stratę. Poseł Arłukowicz to przecież potencjał wyborczy przyciągający niebagatelną ilość głosów. Zdolny, lewicowiec lecz nie obciążony komunistyczną przeszłością, młody w politycznym znaczeniu tego słowa, ideowiec zaangażowany w służbie zdrowia i jak mało który z polityków posiada zawodowe doświadczenie w wyuczonej profesji i dał się poznać jako najbardziej obiektywny „egzaminator” w komisji hazardowej. Same atuty a minusów raczej, jak do tej pory, brakuje. Wymarzony start na stanowisku co prawda ad-hoc na jego potrzeby stworzonym ale dającym możliwości jeszcze lepszego zaprezentowania się opinii publicznej. Panu Napieralskiemu ubył konkurent ale SLD straciło dużo więcej. PiS natomiast jeszcze raz dobitnie został skonfrontowany z niemożnością przyciągnięcia do siebie politycznych talentów.
 
Partia Jarosława Kaczyńskiego została przy okazji wczorajszego transferu ponownie skonfrontowana ze swoimi kadrowymi problemami. Przez ostatnie 2 lata wielu posłów i znanych nazwisk odeszło. Mniej znanych również. Niedobitki powracają ale nie mogą liczyć na sympatię lub odgrywanie znaczącej roli w macierzystej partii. U „swoich” nie cieszą się już zaufaniem a „obcy” nie traktują ich poważnie. Prezes nie zapomina o „zdradzie” i mogą liczyć tylko na zbieranie okruchów z pańskiego stołu. Tak jak poseł Dorn zapewniający sobie na piśmie kandydowanie z pisowskich list gdyż nie za bardzo wierzy w ustne zapewnienia Prezesa.
Na miejsce banitów obiecuje Jarosław Kaczyński nowe, znane i znaczące nazwiska. Jednak od obietnic do czynów droga daleka i nie słychać aby ktoś z prominentnych polityków, osób ze świata nauki, kultury czy nauk ścisłych deklarował zasilenie szeregów Prawa i Sprawiedliwości. Poza samym liderem nie ma nikogo kto mógłby, w pozytywnym sensie, zwrócić na siebie uwagę, sprowokować do jakiejkolwiek debaty, podjąć temat nie poruszony jeszcze przez Prezesa. Nawet starzy bojownicy jak Ziobro czy Kurski zostali zmarginalizowani i odstawieni na boczny tor. Prezes nie zgodzi się na jakiekolwiek potencjalne zagrożenie nie tylko swojej pozycji ale również polityki przez siebie uprawianej. Prowadzi to do sytuacji lansowania teorii o utworzeniu rządu ekspertów po ewentualnie wygranych wyborach. Ideał szlachetna lecz wydaje się mało realna. Spowodowana tylko i wyłącznie brakiem wykwalifikowanych kandydatów we własnym, pisowskim gronie. A jest to rezultat polityki kadrowej która w normalnych przedsiębiorstwach prowadzi do bankructwa. Tego jednak Jarosław Kaczyński nie musi się obawiać.
Na polskiej scenie politycznej personalne roszady dopiero się zaczęły. I trzeba stwierdzić że PO jako partia rządząca dysponuje znacznie lepszymi atutami. SLD i PiS ułatwiają Platformie sytuację „wycinając” niewygodnych liderom tych partii kandydatów kreując tym samym zasoby „niespełnionych” lecz ambitnych w swoich szeregach którzy będą poszukiwać możliwości zaspokojenia politycznych aspiracji u konkurenta.   
Sezon politycznych polowań się zaczął!.
 
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (65)

Inne tematy w dziale Polityka