Lchlip Lchlip
698
BLOG

Bujanie w obłokach czyli PiS o Ameryce

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 15

 

Jarosław Kaczyński zaprezentował na salonie24 swój czyli PiSu obraz stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Okazją do tego jest zbliżająca się wizyta prezydenta Obamy. Pozwalam sobie zaprezentować kilka blogierskich uwag na temat przemyśleń Prezesa Pis’u.
 
Wczorajszy blog zaczyna się zdecydowanym stwierdzeniem: Radosław Sikorski, działając w imieniu Donalda Tuska, grzeszy pychą, tupetem, pretensjonalnością i niedyplomatycznymi manierami.”. Logiczne pytanie które się nasuwa: jak jest możliwe żeby taka osoba występująca jako Minister Spraw Zagranicznych potrafiła współaranżować i zakończyć sukcesem negocjacje o przyjeździe amerykańskiego prezydenta? I jak jest możliwe aby takie zachowanie nazywać „filozofią” lub „strategią” wobec Stanów Zjednoczonych, jak pisze Prezes? Wydawałoby by się że jest to charakterystyka osoby, do tego niezbyt dyplomatyczna ale żeby ją definiować ją jako „strategię”?
 
Jarosław Kaczyński definiuje Amerykanów jako idealistów. Można to sobie wyobrazić chociaż dowodów na poparcie tej teorii nie podaje. Ale czy amerykańska polityka zagraniczna jako (super)mocarstwa też posiada te idealistyczne elementy? Czy można nimi nazwać niewyjaśnione do tej pory przetrzymywanie amerykańskich więźniów w Kiejkutach lub w obozie Guantanamo? Być może pomoc Amerykanów w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej? Jest nim świadomość o potrzebie obrony Polski i przeniesieniu tutaj amerykańskich baz z Niemiec? Może są inne fakty świadczące o „ideowości” Amerykanów ale wiara „na słowo” w polityce mało znaczy. Szczególnie jeżeli się twierdzi że Amerykanie w swojej polityce zagranicznej są wyjątkiem na skalę światową i „znacznie mniej i rzadziej kłamią”. Podobno wiara przenosi góry ale mamy na to mało przykładów w światowej polityce.
 
Prezes PiS’u powołuje się na rady jakich udziela Polsce były brytyjski ambasador Charles Crawford. Dosyć dziwne podejście jeśli się weźmie pod uwagę wspólnotę obu anglosaskich krajów myślących raczej o swoich globalnych interesach niż o tym co dobre jest dla naszego Państwa. I konfrontując wiarę lidera opozycji z opinia Pawła Kowala piszącego: Rady ambasadora brzmią, jak rady Czukcza dla Beduina by się żywił mrożonymi rybami.” łatwiej zrozumieć dlaczego nie było dla niego miejsca w PiS’ie. I znając antyeuropejskie tendencje wyspiarzy można wyjaśnić wiarę Prezesa w porady ambasadora Jej Królewskiej Mości. Chyba też udzielane nam w ramach „ideowości” brytyjskiego sojusznika z roku 1939-go.
 
Zastanawia stosunek Prezesa do najbardiej znanego amerykańskiego sowietologa Zbigniewa Brzezińskiego. Jest to jeden z niewielu polityków z polskimi korzeniami który miał i ma olbrzymi wpływ na prezydenckie decyzje i kształtował politykę amerykańskiego mocarstwa w stosunku do Rosji. Mówiący po polsku, zaangażowany w polskie sprawy i dający temu niejednokrotnie wyraz. Jarosław Kaczyński wyraża się o nim z lekceważeniem: „Na przykład taką wartością dodaną mogłaby być dla Ameryki specyficzna, głęboka znajomość Rosji, z której wynikają cele polskiej polityki wobec tego kraju. Nie ma takiej znajomości mający polskie korzenie, lecz politycznie zamerykanizowany Zbigniew Brzeziński”. Jak takie stwierdzenie jest odebrane przez Amerykanów i również prezydenta Obamę którego doradcą jest Brzeziński można sobie tylko wyobrazić. Jeżeli taka „dyplomacja” ma poprawić stosunki między obu krajami i wykorzystać możliwości jakie Brzeziński na amerykańskiej scenie politycznej posiada to jest to chyba nie zdawanie sobie sprawy nie tylko czym jest dyplomacja ale Po Prosu światowa polityka.
 
Ciekawa jest propozycja dotycząca polepszenia jakości polskiej edukacji. Utworzenie w Polsce uczelni z najwyższej półki typu MIT lub Stanford warto poprzeć. Jarosław Kaczyński chciałby to zadanie „zlecić” Amerykanom. Jak wiadomo jednak za zlecenie „czegoś” trzeba płacić. Nie wspominam już o tym że, szczególnie MIT, swoją renomę zdobyło m.inn. technicznymi laboriatorami w które przez dziesiątki lat zainwestowano miliardy dolarów. Nie wiem czym można by Amerykanów skusić (poza pensjami oczywiście) aby przenieśli na kresy Europy swoje know-how i uczyli nas jak się powinno kształcić młode pokolenie. Ale wiara Prezesa że można to zrobić „naprawdę szybko” jest niestety palcem na wodzie pisana gdyż ani środków, ani odpowiedniej kadry czy zaplecza nie posiadamy. A żeby uzdrowić polską edukację i szkolnictwo potrzeba na to długofalowych planów strategicznych które musimy sami stworzyć.
 
Jarosław Kaczyński kończy swoje rozważania wnioskiem: „W perspektywie wizyty Baracka Obamy w Polsce widać wyraźnie, że obecna ekipa władzy nie ma dobrych stosunków z USA, bo mieć nie chce albo nie umie. A nie umie dlatego, że generalnie wielu rzeczy nie potrafi, nie rozumie, nie docenia”.Nie wiem czy jest to ironia, szyderstwo czy stwierdzenie faktu. Ale jeżeli to ostatnie to doprawdy trudno zrozumieć dlaczego Prezydent Obama „wprasza się” z wizytą jeżeli gospodarze nie chcą takich stosunków utrzymywać lub nie umieją ich pielęgnować. Ale być może to „idealizm” prezydenta Obamy aby obecną rządową ekipę przekonać że takie stosunki warto zrozumieć i docenić. Może się to mu w ciągu 2 dni uda?
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka