Kataryna zastanawia się czy zwariowała i „poważnie” się zastanawia się czy jest przy zdrowych zmysłach. (http://www.wsieci.rp.pl/opinie/kataryna/Cala-nadzieja-w-klesce-)
A myśli o tym zupełnie na serio i w rozpatrywanych przez nią scenariuszach wyników wyborczych koalicja PO-SLD cieszy się jej poparciem. Czyli PO zyskała 1 głos wyborczy i to z najmniej oczekiwanej strony.
Oczywiście życzy Kataryna Prawu i Sprawiedliwości jak najlepiej i będzie oczywiście głosowała na tą partię ale dopiero za ponad 4 lata. Do tego momentu „zwycięstwa” trzeba być realistą i wpędzić Tuska w „ślepą uliczkę” a i przy okazji również SLD. Plan jest iście machiaweliczny i Prezes, jeśli jeszcze tego nie uczynił, być może teraz pójdzie tym samym torem. Już nie będziemy się w salonie24 zastanawiać jak wygrać ale co będzie trudniejsze, jak przegrać. Bo najlepszym scenariuszem dla Kataryny jest skazanie PO na samodzielne rządy bez przystawek a do tego potrzebne jest jednak wyraźne Tuskowe zwycięstwo.
Problem który powstaje trzeba będzie jeszcze „ubrać” w odpowiednią politykę wyborczą Prawa i Sprawiedliwości. Jak wyborcy niezdecydowani ale również tzw.niestuprocentowe „mohery” zachęcić do oddania głosu na kandydatów Platformy. Nieistniejące w przeszłości taktyki wyborcze muszą jeszcze zostać opracowane. Łatwiejsze byłoby co prawda zwrócenie się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego i poproszenie go o wsparcie ale wydaje się że Prezes i tak już haruje za dwóch. Nowy sztab wyborczy pod przywództwem Kuchcińskiego lub Lipińskiego powinien to zadanie wziąć na swoje barki. Nie takich rzeczy dokonywali w przeszłości!
Nie sądzę aby pomysł Kataryny „przeczekania” złej passy spotkał się ze zbyt przychylnym przyjęciem prawdziwych zwolenników PiSu. Ale to dopiero pierwsze koty za płoty i nie można się od razu spodziewać aby został przyjęty przez aklamację. Trzeba poświęcić dużo pracy uświadamiającej iż gra jest warta świeczki i przyszłościowe „odkucie się” warte jest czekania. Nie można się zrażać początkowymi trudnościami. Trzeba również przekonać sprzyjające media i tych kilku przyjaznych PiS’owi dziennikarzy jakie niewątpliwe korzyści wynikają z takiego rozwiązania. Jedyne prawdziwe niebezpieczeństwo ukrywa się jednak w tych medialnych imperiach które nieustannie optują za Tuskiem. Jeżeli przejrzą tą grę i staną okoniem? Zaczną chwalić Jarosława, zdołują „Tuska and company” i trzeba będzie jednak podjąć się odpowiedzialności i zacząć rządzić? Niebezpieczeństwo jest znaczne lecz czasu wystarczająco dużo aby przeciwstawić się takiemu niekorzystnemu zwrotowi sytuacji.
Rozważania Kataryny będą dla wielu szokiem. Być może słusznie gdyż nigdy nie dała się poznać jako osoba zgadzająca się na kompromisy. Tym razem jednak pogodzenie się z porażką zanim jeszcze zabrzmiał sygnał startu jest symptomatyczne. Oddaje ono być może atmosferę pisowskich wewnątrzpartyjnych analityków zdających sobie sprawę z politycznych realiów. Sprawą jednak najbardziej istotną, której zabrakło w rozważaniach blogierki, jest polska racja stanu. Czy można zgodzić się na obarczoną tak wielu zarzutami Platformę ze swoim PSL’owskich partnerem aby dalej rządziła? Aby prowadziła politykę którą tak wielu charakteryzuje jako „zgubną” dla Polski? Czy ten czynnik wzięła Kataryna pod uwagę?
Zakładam że zdaje sobie sprawę z konsekwencji takiego rozwoju wypadków i jest w stanie je usprawiedliwić.


Komentarze
Pokaż komentarze (92)