Dyskusja rozgorzała. Dwugłos w Rzepie pana Jankiego i redaktora Frondy. Replika na polemikę w dzisiejszym salonie. Wywiad z posłem Gowinem.
Obywatelski projekt Fundacji „PRO-Prawo do życia” będzie dyskutowany w Sejmie. Ale panu Terlikowskiemu dyskusja jest niepotrzebna. On już wie „ze dogadać się nie możemy”. Nie zgadza się, aby „silniejsi”, czyli jak mniemam demokratyczna większość, decydowała o prawie do życia. Przywołuje przykład niewolnictwa za Wielką wodą i oczywiście powołuje się na Hitlera, który mordował niewinnych, ale też autostrady przecież budował. Udowadnia nam pan Terlikowski swoją pryncypialność, wiarę w ideały, prawość i walkę o zmniejszenie ilości „trupów”. Straszy nas przy okazji jak również „zaspany” Episkopat, że inna opinia niż Jego będzie jawną zdradą papieża a popierający zgniły kompromis nie będą mieć prawa do nazywania się katolikami.
Nie jest to celem tego wpisu, ale chciałbym odraz grzecznie poprosić pana TT aby nie oceniał kogokolwiek a szczególnie mnie czy jestem katolikiem. Tego typu ciągoty świadczą o nieprawdopodobnej pysze, która jest przecież jednym z grzechów głównych. Osoby świeckie a tym bardziej uważające się za teologów, wypowiadające tego typu opinie dyskwalifikują się moralnie. Ale nie o tym przecież chciałem pisać.
Nie pierwszy raz autor tekstu: „Nie ma solidarności na trupach” powołuje się na liczbę 549. Jest to dla niego ilośc oficjalnych „trupów” jak się wyraża, którą trzeba zmniejszyć do zera. Argumenty, iż jest to tylko część zabiegów przerywania ciąży a ilość zabitych „dzieci” jest wielokrotnie większa nie przekonują go o niesłuszności swojego rozumowania. Pytania o to czy prawne przepisy o wprowadzenie, których walczy zmniejszą czy zwiększą ilość „skrobanek” również nie są dla niego interesujące. Najważniejszym argumentem jest pjęcie: „majestat prawa” tzn. oficjalna zgoda lekarzy na przeprowadzenie zabiegu.
Martwe dusze Gogola przychodzą oczywiście na myśl. Dla nikogo poza Cziczikowem nie były interesujące, były „obciążeniem”, istniały, ale ich nie było, płacić za nie trzeba, ale pożytku z nich żadnego. Wypisz, wymaluj pan Terlikowski, jako anty-Cziczikow: dusze są, ale nie wolno ich policzyć no, bo i jak? Przecież ich nie ma?
Hipokryzja z najwyższej pólki. Walka o zachowanie etyczno-moralnych reguł sprowadza się tylko do oficjalnych danych. Świat, który pozami istnieje nie jest istotny bo przecież jest nieoficjalny. „Trup” w majestacie prawa ważniejszy od tego niezaliczonego do statystyk. Katoliczką nie jest ani jedna z tych 549 ale o tych niepoliczonych cicho, sza. Czego nie widać to nie ma.
Pan Terlikowski walczy o zakaz przerywania ciąży. Jest to w zgodzie z nauką Kościoła. Nie można jednak zrozumieć, dlaczego żongluje cyframi. Dlaczego nie istnieją dla niego pytania jak: ile naprawdę jest w Polsce przerywanych ciąż? Ile jest tych trupów naprawdę? Co zrobić, aby było ich mniej i czy prawne rozwiązanie, które popiera On i inni naprawdę polepszą sytuację? Co robi pan Terlikowski, aby nie „rozrywać człowieka na strzępy” w zaciszu gabinetów, zdala od kontroli lekarskiej i wypełnianych formularzy? Jaką pomoc prawną, finansową i obywatelską proponuje matkom, które decydują się na urodzenie upośledzonych dzieci? W jaki sposób zamanifestował swoje katolickie zaangażowanie w wychowanie dzieci upośledzonych zespołem Dawna? Zaprosił któreś do siebie, aby spędziły weekend razem z Jego czwórką?
Martwe dusze. Nie istnieją w statystykach, nie mieszczą się w liczbie 549. Są poza prawem i poza prawem pozostaną. Pan Terlikowski nie będzie musiał ich liczyć gdyż nie będą dla niego istniały. Problem będzie z głowy panie Terlikowski!


Komentarze
Pokaż komentarze (65)