Lchlip Lchlip
1264
BLOG

Masakra w głowach

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 38

 

Tragedia w Norwegii. Tym bardziej dotkliwa im więcej młodych ofiar. Być może na tle politycznym ale jedyne czego można być pewnym to świadomość, że mamy do czynienia z szaleńcem, który znalazł dla siebie powody aby pozbawić życia dziesiątki ludzkich istnień. Potrafił swoje myślenie sprowadzić do drogę prymitywnych instynktów w których nie ma miejsca na ludzkie uczucia. Smierć, krzyki rozpaczy, lejąca się krew, ból, bezradność i po prostu strach otaczających go nastolatków nie stanowiły dla niego emocjonalnej bariery wpływającej na jego postępowanie. Nic go nie odwiodło od powziętego zamiaru. Musieli zginąć.
 
Minęła niecała doba od zamachu w centrum Oslo i masakry na wysepce Utoya. Oczywiście wpisy na ten temat już się pojawiły w salonie. Nie bardzo to dziwi gdyż sensacja, śmierć i zniszczenia jako pierwsze przyciągają ludzką uwagę. Im więcej cierpienia i zniszczeń tym bardziej nas ciągnie aby się włączyć w komentowanie nie tylko ludzkiego nieszczęścia ale i motywów i pobudek stojących za mordercą. Czyż tłumy ciekawskich przy ulicznych wypadkach są czym innym? Pociąga nas tragedia, chcemy zobaczyć na własne oczy krew i zakrwawione ciało. Mają magnetyczną siłę i często z oporem ale „zmuszamy się” do patrzenia. Nie mogliśmy naocznie zobaczyć? A od czegóż telewizornia? Pokazują co godzinę i lecimy zobaczyć i usłyszeć ostatnie plotki. Al Kaida, anty-islamowiec, prawica, lewica, chrześćijański fundamentalista – przewija się w paskach wiadomości. Wszystko możliwe, wybierzmy sobie odpowiadające nam rozwiązanie!
 
I zaczęło się. Wpisy i komentarze. O masakrze w Norwegii. Ale pojawiające się nazwiska i nazwy jakieś znajome. Niesiołowski, Palikot, PiS, poowcy, Migalski, Rosiak, Kaczyński. To już nie Skandynawia ale nasze, podwórkowe „rozmowy”. Już sprowadziliśmy wyczyny szaleńca na nasz teren, do naszych „politycznych dyskusji” i z partyjnymi sztandarami w dłoni zaczęliśmy walczyć o nasze „ideały”. Już czujemy się u siebie w domu z ośmieszaniem, przeżucaniem się zarzutami, dyskwalifikowaniu politycznych postaci, przypominaniu przeszłości i wypominaniu partyjnych przynależności. Hulaj dusza, piekła nie ma a śmierć prawie 100 osób daleko a polskie piekiełko bliżej niż za miedzą.
 
Jeszcze nie wiemy, nie potrafimy sobie wyobrazić i nie znamy prawie zupełnie norweskiej specyfiki. Trudno o tym rozmawiać nie mając pdstawowych informacji. Ale już nas irytują wypowiedzi ekspertów, nie wierzymy temu albo tamtemu, wysuwamy swoje teorie i ujawniamy podejrzenia. A o porównania przecież nietrudno. Mogło się i u nas zdarzyć!
 
Grunt na którym szaleńcy dochodzą do głosu i mogą realizować swoje zbrodnicze pomysły umacniamy jak się da. Bo przecież wzięcie pistoletu do dłoni albo noża w ręce to już ostatni stopień nienawiśći. Trzeba się na niego wznieść codzienną „pracą” w szkalowaniu, obrażaniu, podejrzewaniu, zarzucaniu, posądzaniu, poniżaniu, odsądzaniu od czci i honoru oraz odmawiania rozmowy z winowajcami. Doskonalimy się w tym codziennie. Politycy, dziennikarze, aktorzy, bywalcy forums ale przecież też nasi sąsiedzi, obcy w tramwaju, na ulicy, członkowie rodzin lub koledzy w pracy. Wszyscy wkręcani w spiralę nienawiści, niechęci, dyskredytowania norm zachowań, obniżający moralno-kulturowe granice poprawności i wyspecjalizowani w braku okazania szacunku dla drugie osoby. Bo przecież inaczej myśli a to największy grzech.
 
Nie od dzisiaj obserwuję uciekanie od odpowiedzialności. I dotyczy to oczywiście publicznych postaci. Ale nie oszukujmy się że pokazując na nich palcami przyczyniamy się do poprawy standartów. Ta droga prowadzi do nikąd. Jeżeli my sami nie zdamy sobie sprawy jak wiele w nas samych złych zachowań. I nie jest ważne czy są one skutkiem czy przyczyną totalnie chorej sytuacji w społecznych dyskusjach. Jeżeli nie zaczniemy od siebie nie będziemy mieli prawa oceniać innych. To podstawowe prawo równości ocen i zachowań umknęło nam dawno z horyzontu. A tylko zdanie sobie z tego sprawy pozwoli nam powoli powracać do „normalności” rozmowy, dyskusji na argumenty i szanowania inaczej myślących. Bo w chorym świecie wartości i norm, śmierć może też stać sie „argumentem”.
Zdajmy sobie sprawę, że wirus czy bakteria zabija. Ale dopiero, kiedy się rozmnoży na sprzyjającym podłożu.
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Polityka