Umarł człowiek. Znany polityk. Byl ministrem i vice-premierem ale trumnę będzie miał zwykłą. Nie będzie leżał w sarkofagu. „Zrównał się” z tymi wszystkimi którzy odeszli. I będzie sądzony ale już nie według ziemskich kryteriów. I nie będziemy informowani o wyniku osądu.
Polska tradycja oparta na chrześćijańskich podstawach nakazuje okazanie szacunku zmarłemu a tym samym śmierci. Bóg powołał do życia i Bóg wezwał do siebie. Ciało było wystawiane w trumnie, przychodzili znajomi, przyjaciele i ciekawscy pożegnać pozostałe ciało. Odbywały się modły i czuwano przy zmarłym. Nikt się nie ośmielił powiedzieć złego słowa o zmarłym, co tradycja to tradycja a wpojone przez rodzinę, Kościół i otoczenie normy były respektowane i uznawane za godne stosowania w stosunku do już „nieobecnego”.
Tak było kiedyś. Ale „bolszewia” i ponad 50 lat PRL’u zrobiły swoje. Szacunek do człowieka zniknął a co dopiero mówić o zmarłym. Polskie społeczne chłopsko-inteligenckie normy poszły w odstawkę. Nauczyliśmy się nowych i stosujemy je z powodzeniem. Nikt już nie pisze laurek dla nieobecnych podkreślających uznane i „mniej znane zasługi”. Mamy inne normy, musimy szybko je stosować gdyż inni z FB, NK i s24 nas ubiegną. Bedą pierwsi na stypie nicującej nitka po nitce wisielczy sznur i prowadzące od niego tropy. Wysnuwające podejrzenia, zastanawiające się czy to możliwe, krok po kroku zbliżające się do coraz dalej idących sugestii i politycznych wątków. Czas goni, inni nas ubiegną i skończy się okazja do pokazania swoich przekonań.
Umarł człowiek. Ale przecież przed rokiem zginęli inni. Czyż to nie wspaniała okazja żeby wymienić 95 nazwisk z przynależnymi funkcjami? Bo przecież ich też nie ma między nami. I przypomnieć przy okazji nazwiska Jaruzelskiego, Kiszczaka, Micnika i Urbana. Po co? Logiczne pytanie ale tylko dla naiwnych. „Poważmi” komentatorzy nie zajmują sie takimi głupstwami. Oni wiedzą o czym TRZEBA pisać. Gdyż hasło zostało rzucone: czy nie za dużo tych samobójstw? Pytanie na które większość zna już odpowiedzieć. Nawet więcej, wie również dlaczego.
BOLSZEWIA. To chyba dobre słowo oddające żerowanie na śmierci. Ci sami ludzie walczący i przekonywujący nas do powrotu do dobrych, polskich norm, chrześcijańskich tradycji, wyplenieniu pozostałości komunizmu, pokazują jak rozumieją te wszystkie podniosłe słowa. Jak je stosują w praktyce. A trzeba jasno i wyrażnie powiedzieć: brak szacunku dla zmarłego, wykorzystywanie śmierci do politycznych celów, nieuwzględnienie chociażby 24 godzin w milczeniu i zadumie nad tym co Wiara chrześcijańska nazywa spotkaniem z Bogiem, jest brakiem norm. I umacnia tylko przekonanie jak te normy sa rozumiane i mogą być wcielane w życie przez salonowych celebrytów o określonych politycznych przekonaniach. I ich duchowych przywódców.
Bolszewia. W zakamuflowanych postaciach ukazująca swe oblicze. Nielicząca sie z normami, polskimi tradycjami i religijnymi wskazówkami. Idąca mocno do przodu. Dążąca do władzy. I do zastosowania swoich, przejętych od zwalczanych elit, nowych, zgodnych z „duchem czasu” norm.
p.s. Swoj wpis oparłem, tylko i wyłącznie, na podstawie wpisów na salonie s24.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)