Salon24 uczestniczy w przedwyborczej „debacie”. Zachłystuje się wypowiedziami polityków, osądza polskie sądy, piętnuje zakłamanie mediów, ujawnia rządowe zaniedbania i niespełnione obietnice. Wybucha emocjami w niekończących się komentarzach i zaogniających się sporach, spiera się o swoje racje i przekonuje w gronie własnych zwolenników o prawdach z którymi „druga strona” konsekwentnie się nie zgadza. Mało jest takich o których można powiedzieć że się przyznali do błędów, nawrócili i przyznali do zmiany politycznych poglądów. Dużo więcej utwardzonych w swoich opiniach i wysuwających coraz to nowe argumenty do udowodnienia tego samego. Aż do granic absurdu.
W zasadzie od mmentu swojego powstania jest s24 forum na którym zdecydowaną większość (75-80%) maja zwolennicy polityki reprezentowanej przez prezesa Kaczyńskiego. To ich blogi decydują o politycznym kursie salonu. Znajdują się w swoim gronie, poparcie mają a priori a wymiana opinii pomiędzy autorami a komentatorami jest wartka chociaż ciągle powtarzająca się swoją jednostajnością. Wynik blogowych dyskusji jest z góry określony chociaż argumentacja jest różna. Logika nie ma z tym wiele wspólnego gdyż założenia są dawno ustalone, przekonania niezmienne i trudno oczekiwać aby ktokolwiek uznał zmianę swojej ideologii lub poglądu na daną sprawę gdyż byłoby to przyznaniem się, że „przeciwnik” jest również osobą myślącą. A to nie wchodzi przecież w rachubę.
Ciekawy jest przykład znanej”kataryny”. Ciesząca sie kiedyś swoistym nimbem blogierka, zdobywająca rekordy poczytności, coraz częściej jest atakowana za modyfikację swoich poglądów. Jest to zarzut „zdrady” – najgorszy z możliwych. Ewolucja myślowa, różnorodność opinii w zależności od poruszanych problemów, zadawane czasami pytania i wykazywane wątpliwości są, niezależnie od politycznych poglądów, piętnowane i uznawane za oznakę słabości. A to wystarcza aby się odwrócić od swojego byłego idola i zaliczyć go do odszczepieńców niegodnych dalszej uwagi.
Podobny los spotyka salonowego pryncypała: pana Janke. Wyraziciel określonych, można powiedzieć koncylacyjnych politycznych poglądów, nie jest salonową, blogową gwiazdą. Cokolwiek by nie powiedział odbiegającego od standartowych czy obiegowych pisowskich opinii jest to mu wyrzucane a dwulicowość lub zależność od prorządowych mediów są najsłabszymi z zarzutów. I czy to z nawału obowiązków czy znużenia ciągłym użeraniem się ze swoimi oponentami pan Janke przestał sie produkować na salonie jako niezależny komentator.
Zjawisko zanikania wypowiedzi na salonie24 znanych dziennikarzy, polityków i znanych osobistości jest doskonale widoczne. Jezeli jednak już jakiś blog się pojawi to reakcji autorów trudno się doszukać. Publikują tutaj, od czasu do czasu, czy to namówieni przez pryncypała czy to z innych powodów ale jest to wypełnienie funkcji „słupa ogłoszeniowego”. Swoje zrobiłem ale żeby wdawać sie w dyskusje ze swoimi czytaczami? Nie bardzo jest po co. Ani za to nie płacą, ani chwały wielkiej z tego nie a już najmniej intelektualnego wzbogacenia jak to w normalnych dyskusjach być powinno. A jeśli myśli się inaczej niż obiegowe, salonowe opinie, w większości przecież znane, to spotykanie sie z wyzwiskami i gradacjami agentury lub wypominaniem braku patriotyzmu ma swoje granice wytrzymałości. A chętnych do tego coraz mniej.
Jak będzie saloonowa przyszłość? Coraz więcej amatorów a mniej zawodowcó? Coraz bardziej utwierdzona opinia o pisowskim gnieżdzie a nie „niezaleznym” forum wypowiedzi i intelektualnej dyskusji? Corza bardziej zwrócenie się na migające reklamy i komercyjną stronę przedsiewzięcia? Bo przyciągnięcie jeszcze bardziej znanych nazwisk nie wydaje się już możliwe. Kto chciałby wchodzić do rozjątrzonego roju os bzykających swoją melodię i atakujących nieproszonych przybyszów? Chyba że włączą się do wspólnego chóru wyuczonych muzyków grających pod batutą jednego dyrygenta. Grającego od lat te same utwory w zmieniającej sie tylkoaranżacji.
Quo vadis saloon?


Komentarze
Pokaż komentarze (36)