Pan Warzecha ma dokładnie określone polityczne opinie. Wyraża je często i z przekonaniem. W przeciwieństwie do innych znanych blogowiczów często również uczestniczy w dyskusjach z czytelnikami. Chwała mu za to gdyż jest to dobry wyjątek. Ale znany dziennikarz ma również swoje osobiste „zadry”. Pan Sadurski na przykład może zawsze liczyć na Jego replikę a i pan Sakiewicz nie cieszy się zbytnio Jego uznaniem.
W polityce taką polityczną „zadrą” pana Warzechy jest pani burmistrz Warszawy. Jeżeli pada śnieg to mówiło się kiedyś: dopust Boży. Dzisiaj redaktor „Faktu” schodzi na ziemię i odpowiedzialność za to składa w ręce pani HGW. Maraton na ulicach W-wy i samochodem trudniej się poruszać – wiadomo, pani burmistrz. Metro sie buduje, buzpasy na trasie pana redaktora do dmu, plac Defilad i infrastruktura na Służewiu – no przeciez wiadomo. Pani burmistrz którą mieszkańcy stolizy na drugą kadencję wybrali odsyłając do domu kandydata pana redaktora jest winna. Dowodów przedstawia pan redaktor bez liku. Że też ta stolica jeszcze funkconuje? Nie za dobrze gdyż burze studzienki ściekowe wodą z niebios zatykają a pani Gronkiewicz rur sciekowych nie kazała oczyszczać.
Dzisiaj pan redaktor ogląda obchody straszliwego zamachu 10 lat temu na WTC w Nowym Jorku. Obchody poza stolicą odbywają się w Waszyngtonie i Pensylwanii. I śmierć prawie 3.000 osób kojarzy się panu Warzesze oczywiście z HGW. Ponieważ nie ma pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu.
Skojarzenie jednej katastrofy z drugą, wyrzuty i zarzuty wobec wielu osób, epatowanie Biblią czytaną podczas nowojorskich uroczystości, zacofanie i koledzy „gęgacze” których redaktor do Ameryki chciałby wysłać, a przedewszystkim burmistrz W-wy – to wszystko kojarzy sie panu Warzesze ze śmiercią 3.000 osób. Nie ma tu miejsca na rozważania o psychologicznym wstrząsie przeżywanym na całym świecie, nie ma słowa o walce z terroryzmem która zdominowała świat zachodni po 2001 roku, nie ma odniesień do przeżyć dziesiątków tysiecy bliskich pozostałych w bólu, jest tylko skojarzenie z nieistniejącym pomnikiem w W-wie i rolą osób, według pana redaktora, odpowiedzialnych za jego brak.
Pseudo ironiczny tekst pana Warzechy oraz Jego odpowiedzi swoim czytelnikom. Cięte jak zawsze, ostre jak brzytwa i wdeptujące w błoto osoby niezdolne do zrozumienia Jego przesłania. To nie jest dyskusja, to walenie maczuga wszystkim mających opinie odbiegające od opini autora. Nie próbuje wyjaśnić związku z miejscem katastrofy i pomnika, nie wdaje się w rozmowę z adwersarzami stawiającymi pytania a ich komentarze określa jako: „osobników wyłażących z nor”. Co za określenie dla osób próbujących wyrażać swoje opinie!
Jeden z czołowych dziennikarzy. Mający wyraziste, prawicowe poglądy. Wyrażający w ironicznej formie swoje skojarzenia z amerykańską rocznicą. I walący cepem w głowę. Mieszający przeciwników z błotem i odnoszący się z pogardą do wyznających inne opinie. Bezpardonowo i bez zrozumienia czym dyskusja być powinna. Za wszelką cenę chcący udowodnić że ma rację i często odsyłający do powtórnego przeczytania swojego tekstu. Nietytularny profesor ganiący swoich uczniów.
Mamy wyrzuty do polityków za styl debaty którą odbywają. Ale czyż tego typu telsty nie są ich gloryfikacją? Czyż nie przyznają racji palikotom obrażającym bezkarnie? Czyż nie dają przykładu jak rozumie się „lepsze” obyczaje, normy i sposoby prowadzenia dyskusji? Czyż nie wpajają przekonania, że jeżeli tuzy naszego prawicowego dziennikarstwa mogą sobie na to pozwolić to i my, szarzy blogowicze możemy sie takimi metodami posługiwać?
Pytania do retoryczne. Odpowiedz częściowo dali sami amerykanie pokazując jak trakują sprawy apolitycznej katastrofy. Dwóch prezydentów na obchodach. Bok przy boku. Czy ktoś słyszał zarzuty Obamy w stosunku do Busha że nie upilnował? Że jest odpowiedzialny za sytuację w której do katastrofy doszło? Że można mu zarzucić niedociągnięcia które do katastrofy doprowadzić pozwoliły?
Ja widziałem dwoch przedstawicieli Państwa, poprzedniego i obecnego ramię w ramię. Pokazujących swojemu społeczeństwu jedność, smutek i razem przeżywających tragiczne wydarzenia. Podających sobie rękę.
Brać nam z nich przykład panie Warzecha. I uczyć sie. Czego sobie, Panu i innym życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (76)