Truizm. Oczywistość. I chociaż ta prawda objawiona powinna być dawno jest już znana, dopiero wybory ją uwidoczniły i udowoniły cyframi. A z tymi już trudniej dyskutować i przekonywać, że kłamią. Wybory w których „lud” się wypowiada i obnaża pobożne życzenia mające nas przekonać jaka jest prawda. Demos się wypowiedział i pokazał nam wszystkim to co politycy, dziennikarze i blogowicze z s24 próbowali, każdy na swój sposób i w zgodzie ze swoimi poglądami, odkryć i przewidzieć.
Ostatnio mniej zwracałem uwagi na nasz salon. Przedwyborcza pisanina, agitacje, rozpalone emocje i wypowiedzi były, według mnie, przelewaniem z pustego w próżne. Nie zmieniały ocen, nie pokazywały nowych faktów, nie potrafiły przekonać przekonanych i nawrócić błądzących. Były biciem piany do poprawienia własnego samopoczucia i ucieczką od rzeczywistości. Czyz można było czegoś innego oczekiwać jeśli jest tutaj ponad 80% zwolenników nie tyle Prawa i Sprawiedliwości ale pana Kaczyńskiego? Trudno w takiej sytuacji mówić o dyskusji i wymianie poglądów. I nie dziwota, że coraz mniej przykładów znanych publicystów czy polityków dyskutujących z czytelnikami. Bo kogo i do czego można przekonać jeśli większość deklaruje, że i tak wie lepiej?
Wracając do wyborczych wyników. Jest dla mnie największą niespodzianką nie tyle bezapelacyjne zwycięstwo PO ale powiększone pole manewru dla przyszłych rządowych działań tej partii. Klęska SLD i eksplozja poparcia dla RP dopuszczają nawet możliwość konstytucyjnych zmiań. Obie te partie mogą profitować z współpracy z Tuskiem a ten ma wystarczająco dużo możliwości aby sobie zapewnić ich przychylność. Sytuacja dla PO idealna, gdyż szachowanie PSL’u zmianą koalicjanta należy do realnych możliwości. Przebierać i wybierać mając prawie wszystkie atuty w ręku jest marzeniem każdego premiera. I wyborcy dali Tuskowi taką możliwość.
Imponujące pojawienie się Palikota na realnej, politycznej arenie jest dla wielu szokiem. Image który ten polityk sobie wyrobił skłania bardo łatwo do widzenia go w kategoriach pajaca i skandalizującego rozrabiacza. Taka ocena jest jednak, według mnie, niedocenieniem tego polityka. Jego wyborcza skuteczność jest sukcesem jakich mało na polskiej politycznej arenie i tylko świadczy o Jego „węchu” i dobrym odczytaniem nastrojów w społeczeństwie. A przecież polityka na tym polega. Można się oburzać lecz należy rownież zaakceptować dziesięcioprocentowe poparcie które zdobył. A sądzę że Jego ambicje sięgają znacznie dalej i zmierzają w kierunku przejęcia nie tylko pozostałości po SLD ale również zdobycia wielu nowych głosów młodego pokolenia. A ideowa profilacja dopiero przed nim i perspektywy ma największe ze wszystkich sejmowych ugrupowań. On może być zaczynem który zmieni zacementowaną scenę polityczną. Inni walczą o utrzymanie stanu posadania, On zwraca się do dużej grupy z tych ponad 50% nie widzących sensu głosowania na istniejące partie a isnieje tam przecież duży potencjał wyborczy zaczynający widzieć w nim możliwego reprezentanta swoich krystalizujących się ideałów. Czy nam się to podoba czy nie ale w pojedynkę zdobył głosy ponad 1,5 mln Polaków i stoi na początku ugruntowania i ekspansji swojego politycznego ruchu.
Prawo i Sprawiedliwość. Czy warto o tej partii pisać? Tyle już o niej napisano i coś nowego da się trudno odkryć. Dla mnie były 2 zaskakujące spostrzeżenia w powyborczym przemówieniu Prezesa. Przedewszystkim brak podziękowań nie tyle dla zwycięsców co dla członków własnej partii i sztabu wyborcego za włożoną pracę. Coś co jest oczywiste jeżeli docenia się zaangażowanie własnych zwolenników, ich zaangażowanie, poświecenia i wiarę w zwycięstwo.. Drugą bardzo istotną informacją jest chęć uczynienia z Warszawy Budapesztu. Wydaje mi się, że jest to jedna z najważniejszych wypowiedzi obnażająca ukryte marzenia Prezesa. Pozwala ona zrozumieć wiele niezupełnie jasnych do tej pory (nie)aktywności lidera opozycji. Marginalizowanie dyskusji sejmowych, unikanie debat, postawienie na kibolowskich ekstremistów, podtrzymywanie comiesięcznych spotkań w centrum stolicy, odmowa kontaktów z Prezydentem RP – to wszystko pokazuje wyrażnie kto jest Jego obecnym idolem. I staje się również wyrażniejsze dlaczego oczekiwanie na „polską katastrofę” jest tak atrakcyjne dla Jarosława Kaczyńskiego. Chciałoby się powiedzieć po wyborach, że jest to jedyna nadzieja dla Prezesa.
Druga kadencja dla rządzącej partii jest kamieniem milowym w demokratycznej Polsce. I być może najważniejszym elementem zwycięstwa Platformy Obywatelskiej. Polacy się wypowiedzieli i nie pozostawili wątpliwości, jeśli jeszcze wielu je miało. Jak rządzący skorzystają z tego przywileju? Będzie czas na wypowiadanie się. I na zastosowanie innych kryteriów oceny niż do tej pory. Możliwość wykorzystania ośmioletnich rządów do spęłnienia oczekiwań Polaków stawia inne, wyższe wymagania niż w przeszłości. Powyborcza euforia PO szybko minie. Zacznie się praca. A tylko ona jest gwarancją sukcesu.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)