Dyskusje rozgorzały. Czy Owsiak i WOŚP to oszustwo, skrajna nieodpowiedzialność i naiwność ofiarodawców czy charytatywna działalnośc dająca efekty w postaci głównie aparatury medycznej. Podział pomiędzy zwolenników i przeciwników jest dosyć łatwo definiowalny: to przecież tak naprawdę odwieczna dyskusja pomiedzy tzw. POwcami i PiSiurami. A ponieważ pan Owsiak nie tylko wypowiedział się publicznie po jednej ze stron politycznego sporu i wydaje się popierać system III RP, ale również głosi poglądy określane jako tzw. „lewackie”, więc przebieg dyskusji jest już a priori zdefiniowany.
Dyskusje toczą się według różnic politycznych. Oczywiście Owsiak jest zaczynem ale to nie o niego chodzi. Owsiak to „zły duch”, aferzysta i kombinator. Nie trzeba chyba dodawać że działa do spółki z z klasą „panującą” a ile na tym zarabia to sam Pan Bóg chyba tylko wie. No i oczywiście finansuje z tego przystanek Woodstock a o.Rydzyk przecież powiedział, że to przedsionek piekła. Jak można więc powiedzieć cokolwiek pozytywnego o incjatorze i jego akcji? Bardziej przemawia do serca zawołanie: „Liczcie. Myślcie. I nie dajcie się mamić prymitywnymi zagrywkami typu "bez was umrą dzieci".Lepiej zaoszczędzić złotówkę niż przyłożyć rękę do akcji, którą popiera bezecny tuskowy rząd.
Dyskusje? To chyba tylko według, naszych s24 kryteriów. Więcej tutaj inwektyw, oskarżeń, podejrzeń o finansowe malwersacje i insynuacji. Nie tylko o Owsiaku ale rónież o autorach innych poglądów. I nawet znany latający reporter włącza się w „merytoryczną” dyskusję o charytatywnej przecież akcji i wali prosto z mostu do swojego kolegi-blogowicza: TY LIZUSIE. Poziom dyskusji wytyczony przez „elitę dziennikarstwa”.
W dyskusjach mało kto zawraca sobie głowę rozważaniami o sprawozdaniach organizacji charytatywnych. Niewielu może coś konkretnego powiedzieć o efektach zbiórki funduszy. Nikogo nie interesuje ile pieniędzy zebrała jedna z polskich instytucji charytatywnych na pomoc dla dzieci w Afryce lub jak się rozlicza z zebranych milionów o.Rydzyk. Im wierzymy gdyż reprezentują „właściwe” poglądy i to wystarcza za finansowe analizy. I nikt się nie dopytuje ile właściwie wydano na ogłaszane cele, jakie były efekty dobrowolnej pomocy i ile groszy z ofiarowanej złotówki dotarło naprawdę do potrzebujących.
W większości dyskusji brakuje tego najważniejszego: SERCA. Sedno działań charytatywnych znika pod politycznymi emocjam. Nawet tak nobliwy cel zostaje sprowadzony do „tanich” politycznych sporów. Pomoc, zdolność do wczucia się sytuację chorych i potrzebujących, chęć dobrowolnej przecież ofiary zostają na wszelkie sposoby zbrukane z błotem. Polityka, „brudna” polityka to nie tylko politycy, to również a może przede wszystkim my sami.
Dyskusje będą się oczywiście dalej toczyć. Ale czy nawet przy tak szlachetnym temacie nie potrafimy uwolnić się od stereotypów i zająć sięmeritum sprawy. Byż może rozliczać WOŚP jeżęli mamy konkretne zarzuty, jeżeli uważamy że zebrane fundusze zostały sprzenieważone, ukradzione lub nie znalazły swojego przeznaczenia. Ale mówmy na litość boską o konkretach, faktach i liczbach. Nie posługujmy się inwektywami kim był ojciec pana Owsiaka. Pomyślmy że byćmoże nasze dziecko, ktoś rodziny lub kręgu przyjaciół skorzysta z aparatury w szpitalu zakupionej z dobrowolnych składek. I cieszmy się, że pozostajemy jeszcze wrażliwi na incjatywy pobudzające naszą empatię.
Wrażliwość społęczna nie zna politycznych podziałów. Bez względu na to czy posługuje się skrótem WOŚP czy nazwiskiem Owsiak.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)