Nie interesowałem się nigdy specjalnie panią Środą i jej poglądami. Profesor etyki prowadząca kolumnę w popularnym dzienniku i tygodniku oraz pojawiająca się w mediach w związku z zaskakującymi wypowiedziami, walcząca feministka kojarzona najczęściej z Palikotem i wojująca ateistka, skazana przez sąd za obrazę twórców programu „Misja Specjalna”, nie kojarzyła mi się nigdy z profesorską powagą i przynależnym szacunku dla akademickiego autorytetu. Pani profesor nie przyciągała mojej uwagi swoimi mało zrównoważonymi wypowiedziami o etycznych czy filozoficznych problemach będących jej zawodową dyscypliną.
Zostałem jednak skonfrontowany z jej osobą a właściwie jej poglądami w ognistej dyskusji na temat Wiary. Zacząłem przeglądać jej wypowiedzi, felietony i opinie. I stwierdziłem, że pani profesor bezskutecznie kandydująca w roku 2009 do Parlamentu Europejskiego i jednocześnie autorka m.in. „Etyka funkcjonariusza służby celnej – przewodnik praktyczny” (przełożonego zresztą na język rosyjski), jest osobą posiadającą poglądy bardziej intrygujące niż mi się wydawało.
Uważa ona na przykład iż „kobieta nie posiada instynktu macierzyńskiego”, to tylko „wyuczona troskliwość, empatia i troska”. Nawet jak na feministkę próbującą wysłać ojca na urlop macierzyński jest to pogląd dosyć oryginalny. Nie wiem czy w świecie ssaków można się empatii nauczyć, chociaż, z tego co wiem, również ryby i płazy swoim potomstwem jednak się opiekują. Ale przecież pani profesor nie musi znać się na wszystkim.
Pani profesor Środa empatii jednak na tyle się nauczyła, że potrafi wczuć się w życie matki małej Madzi. I snuje własną opowieść: bardzo religijna (jednak bez ślubu kościelnego), nie używali zapewne antykoncepcji (skąd można na miłość Boską wiedzieć czy chcieli), nie mieli pojęcia o edukacji seksualnej (nie śmiem pytać co pani profesor wie), bali się aborcji (a skąd wiadomo że jej chcieli) itd. Dochodzi w końcu pan Środa do wniosku, że to wina Kościoła. Przypuszczenia, sugestie, wkładanie w głowę Katarzyny W. własnych myśli i na tej podstawie formułowanie konkluzji, którą znamy już zanim pani profesor otworzyła usta.
„Kościół zakazuje aborcji tak samo jak Świadkowie Jehowy zakazują transfuzji a hindusi - jedzenia mięsa” – to następna złota myśl z bogatego arsenału wykładowczyni etyki na poziomie uniwersyteckim. Można jeszcze dodać, że muzułmanie zabraniają picia alkoholu a końcu to przecież to samo co zakaz przerywania ciąży.
Głupoty wypisywane przez panią profesor zaskakują nawet jeśli się weźmie pod uwagę że wypowiada je zadeklarowana ateistka i feministka. Jeżeli ciągle uważa iż: „Młode pokolenia zgodnie z wpajaną im propagandą deklarują, że największym złem na świecie jest aborcja” to jej wiara w zdolność myślenia młodych ludzi nie jest imponująca a „propaganda” uważana jest przez nią za jedyną skuteczną metodę do uzmysłowienia sobie własnych poglądów.
Dlaczego jednak w tytule bloga pojawia się nazwisko tzw. detektywa? Otóż ostatni felieton pani Środy jest jemu poświęcony. Znana etyczka „psychoanalizuje” zachowania Rutkowskiego w sprawie Madzi i dochodzi do wniosku że to klasyczna rola kozła ofiarnego gdyż żądni sensacji telewidzowie jemu przypisują winę zamiast matce niewinnego dziecka. Ale zgodnie ze swoją rolą autorka felietonu kończy tekst znanymi stwierdzeniami: „uważam, że gdyby w naszym kraju była edukacja seksualna w szkołach, dostępność antykoncepcji i prawo do aborcji, a mniej deklaracji o świętości życia i równie świętej hipokryzji, to i mniej by było zaniedbań wobec dzieci narodzonych i dzieciobójstw.”
Pani profesor Magdalenie Środzie dedykuję następujący film dokumentalny


Komentarze
Pokaż komentarze