Wałęsa powraca. W motorówce, korwecie, szalupie sterowanej przez komandora PRL i dokonuje abordażu stoczniowego muru przy pomocy wysokich SB-owców. Poinstruowany przez tajne służby przejmuje przywództwo strajku, podpisuje porozumienie z komunistycznymi władzami i dzięki swoim zdolnościom manipulacyjnym oraz pomocy tzw. „inteligentów”, doprowadza do zakończenia strajku. SB odetchnęło z ulgą. Zadanie wykonane!
Na SG salonu szał. Sezon niezbyt ogórkowy, pan Janke dwoi się i troi aby dostarczyć tematów do dyskusji ale Nasz Dziennik zamieszał i narodową dyskusję skierował na inne tory. I słusznie! Nie damy się zmanipulować i odwrócić dyskusję od nierozwikłanych problemów utrudniających nam codzienne życie. System i michnikowe media nie będą nam narzucać tematów o dyskusji. Odwracanie naszych zainteresowań, dociekań, obliczeń i argumentów od emerytur, refundowanych leków, stadionu narodowego i budżetu państwowego nie przejdzie. Mamy ważniejsze sprawy na głowie.
Dyskusja jest rozżarzona do czerwoności. Temat na który każdy ma coś do powiedzenia. Dowiadujemy się nowych, istotnych faktów, odkryte zeznania bulwersują, świadkowie wychodzą z ukrycia. Piszemy nową Historię Narodową. 120 prokuratorów w IPN-ie będzie miało co robić. To już nie tylko siusianie do chrzcielnicy.
Pani Jankowska pisząc: „apeluję do rozsądku” wywołuje niedowierzanie. Jak to? Nawet Ona?? „Nie wierzę że Pani to napisała”! Inny blogier przywołuje pakt Ribbentrop-Mołotow, pan Migalski sufleruje byłemu Prezydentowi co powinien powiedzieć przed kamerami, kolega Rybitzky polemizuje z Seawolf’em o wysokości stoczniowego muru – wszyscy starają się jak mogą.
Porozumienia sierpniowe i ich treść nie pojawiają się w rozważaniach blagierów. Wolne związki zawodowe, ograniczenia komunistycznej cenzury, przyjęcie zwolnionych przez reżim do pracy, prawo do strajków i rewizje wyroków w procesach politycznych nie są na tyle interesujące aby się nimi zajmować. To wszystko jest oczywiste i przecież zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Kto by miał ochotę zajmować się takimi pierdółkami.
Tłuszcza rzuca się na Wałęsę. Temat łatwy, „przyjemny” i dający pole do popisu. Im więcej lat upływa tym więcej ekspertów wiedzących jak było. Jak się żyło w czasach kiedy SB pukało do drzwi, jak wyrzucano z pracy za poglądy, jak chodziło się na pochody pierwszomajowe aby podpisać listę obecności, jak organizowano demonstracje z potępieniem wrogów socjalizmu, jak nagabywał Cię szef POP’u i obiecywał awans za podpisanie deklaracji. To wszystko, ta rzeczywistość komunistyczna nie rozgrzewa uczestników dyskusji. Albo za młodzi albo nie chcą pamiętać jak było. A niewiedza pozwala na jasne wybory. Których niestety nie było.
Nie moją sprawą jest bronić Wałęsy – człowieka którego czasy przerosły. Ale docenienie zasług jest na miejscu. Stał się symbolem Solidarności, słusznie czy niesłusznie. Gdyż Historia nie zawsze jest sprawiedliwa i nie zawsze potrafi oddać klarowną prawdę. Ale tworzy symbole, które są kwintesencją zawierającą narodowe uczucia, dążenia i nadzieje.
SB chichocze zza grobu. Podzielenie, odwrócenie uwagi, skierowanie tłumu na inne tory, wywołanie zamieszania i zdyskredytowanie ludzi aby idee które „niosą” zostały również zdyskredytowane. Nie tylko bicie, mordy i fizyczne tortury były używanymi „narzędziami”. Przyziemne metody jak plotki, oszczerstwa, wykorzystywanie zawiści i obmowy lepiej działają, są bardziej nośne i mają długotrwałe działanie. Widać to dzisiaj, kiedy temat „motorówki” rozpala salonowe, i nie tylko, głowy.
SB a raczej metody przez tą instytucje stosowane wygrywają. Spełniają swoje zadania. Niszczą nie tylko Wałęsę. Niszczą NAS przede wszystkim.
Rządzą nami zza grobu.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)