Debata poselska nad wnioskiem opozycji o przeprowadzenie referendum w sprawie emerytur została rozpoczęta. Najważniejsi „gracze” wygłosili przemówienia, szef Solidarności Piotr Duda, poseł PO Dariusz Rosati i prezes PiS’u Jarosław Kaczyński. Przedstawili swoje stanowiska za lub przeciw wnioskowi, argumentowali i uzasadniali swój punkt widzenia licząc na zrozumienie posłów i przekonanie opinii publicznej.
Jedna z najważniejszych debat krystalizująca oczywiście poglądy nie tylko na referendum ale na sprawę jedną z najważniejszych, przyszłości emerytur, ich wysokości i sposobu finansowania na następne dziesiątki lat. Debata kluczowa i decydująca, być może, o przetrwaniu obecnej koalicji.
Pytanie stawiane przez Solidarność i oczywiście przez popierające je Prawo i Sprawiedliwość jest typu czy wolisz być piękny i bogaty czy brzydki i biedny. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce ot tak sobie dłużej pracować. Musi zdawać sobie sprawę z sensu takiego rozwiązania lub jego oczywistej konieczności. Odpowiedz w większości europejskich krajów została już sformułowana i okazuje się nie podlegająca dyskusji. Dane demograficzne, przedłużenie długości naszego ziemskiego bytu i cyfry dotyczące wydatków budżetowych na przewidywalne emerytury rosnącej liczby uprawnionych są alarmujące. Tendencja jest znana: zwiększanie wieku przechodzenia na emeryturę.
Opozycja protestuje i głosuje przeciwko. Uważa, że to co było dobre w roku 1950 jest również w dzisiejszych czasach godne i możliwe naśladowania. Żyjemy dłużej, przeciętne o 12 lat, ale przejście na zasłużony odpoczynek należy nam się w tym samym wieku co ponad 60 lat temu. Jak sfinansować rosnące wydatki? Propozycja PiSu jest jasna: zmienić rząd. Ale skąd wziąć pieniądze na zwiększające się ciągle wydatki? Odpowiedzi brak.
Uderzające w wystąpieniach sejmowych była dobrze udokumentowana wypowiedz posła Rosatiego ze strony rządowej. Konkretne dane, cyfry i analizy, polemika z wystąpieniem przewodniczącego Dudy pokazująca demagogiczność zaproponowanego pytania w proponowanym ogólnokrajowym referendum. Logicznie i na podstawie danych znanych każdemu. Można się z tym nie zgadzać i zbijać jego argumenty przedstawiając konkretne scenariusze rozwiązujące istotny problem społeczny. Jest to rola odpowiedzialnej opozycji rozumiejącej sytuację i zdającej sobie sprawę z powiększających się wydatków publicznych na cele emerytalne.
Prezes Kaczyński w swoim wystąpieniu zasmucił niestety totalną ignorancją. W żaden sposób nie odniósł się do zaprezentowanych faktów. Nie przedstawił żadnych danych potwierdzających jego stanowisko i nie zaprezentował żadnych rozwiązań uprawdopodobniających możliwość zamrożenia wieku emerytalnego. Nie zanegował w żaden sposób prawdziwości cyfr podawanych przez przedstawiciela rządu i nie podważył konkretnymi przykładami możliwość innych rozwiązań. Nie można przecież traktować poważnie rozważań o pomocy babć w wychowaniu dzieci przy dyskusji o wydatkach budżetowych państwa.
Na tle wystąpień przewodniczącego Solidarności i posła Rosatiego głos Prezesa zabrzmiał rzeczywiście jako głos ignoranta. Nie podejmującego dyskusji z faktami o koniecznej reformie. Nie umiejącego uzasadnić swojego stanowiska o nic nie robieniu w sprawie emerytur i posługującego się sloganami przemawiającymi do osób nie rozumiejących dzisiejszej rzeczywistości. Posłużył się demagogią o armatkach wodnych, zmianą antynarodowego systemu społecznego, spekulantach i „dojących” Polskę. Wyznawał że nie boi się rządzących i jego dojście do władzy polepszy sytuację emerytów. Jak powiedział referendum ma głęboki sens społeczny chociaż tak naprawdę nie chodzi o emerytury. To jest sprawa dojścia do WLADZY a wtedy Ci którzy rządzą będą mieli naprawdę żle.
Demagogia, populizm a co najgorsze ogłupiane obywateli. Jarosław Kaczyński nie chce czy nie umie dyskutować o rzeczywistym celu reformy. Sam do niej kilka lat temu nawoływał, w tej chwili wstydzi się o tym mówić. Boi się cyfr ukazujących rozmiary problemu. Nie zajmuje się nimi tak jak znaczna część społeczeństwa żyjącej w niewiedzy o finansowych kosztach dofinansowywania coraz większej ilości emerytur. Nie jest jego celem uzdrowienie czegokolwiek. Osiągnięcie władzy stało się już dawno celem samym w sobie. Reforma państwa w słowach, propozycji brak.
Mało kiedy było tak wyraźnie widoczne zagubienie Prezesa PiSu w konkretnej dyskusji. Poseł nie mający wiedzy o sprawach o których mówi. Sprzedający „kit”, gubiący się w swoim rozumowaniu, zwracający się do najmniej wyedukowanych warstw społeczeństwa nie rozumiejących istniejących problemów, żerujący na niewiedzy i chęci bycia młodym i pięknym.
Oto lider polskiej opozycji chcący rządzić prawie 40-milionowym narodem.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)