Prezes Kaczyński powtarza słowa Wałęsy (jednocześnie oznajmiając że go nie cytuje) ogłaszając decyzję o kolejnej wolcie czyli przystąpieniu do wyborów prezydenckich za 3 lata. To czego wielu się spodziewało stało się faktem. Pod wpływem namów, podobno członków i sympatyków PiS’u, Prezes jest "zmuszony" do pogodzenia się z rolą kandydata na najwyższy Urząd w Polsce.
Wydaje sie dosyć oczywiste iż zmiana decyzji została podjęta po przeanalizowaniu sytuacji politycznej po zgłoszeniu Zbigniewa Ziobry. Jarosław Kaczyński uświadomił sobie dopiero wtedy co tak naprawdę oznacza jego przedwczesny akces do grona kandydatów i jakie konsekwencje miałoby to dla jego pozycji jako jedynego lidera opozycji. Nie mając ani teraz ani w najbliższej perspektywie szansy na znalezienie kandydata na fotel prezydencki w szeregach własnej partii, i nie ufając nikomu spoza ich szeregów, JEST ZMUSZONY do odwołania, wydawałoby by się, dostatecznie przemyślanej decyzji.
Motywacja „nie chcę ale muszę” wydaje się dosyć ciekawa. Być może wyjaśni Prezes swoją motywację w poniedziałkowym programie TV24 „Jeden na jeden” ale do tego czasu możemy się zająć tylko przypuszczeniami skutków takiego zmieniania fundamentalnych przekonań.
Automatyczną konsekwencją walki o Prezydenturę jest rezygnacja z fotelu Premiera. Oczywiście zakładam że Jarosław Kaczyński wygra, gdyż nie wydaje mi się aby wychodził On z innego założenia. Czy bez swojego lidera może zostać prezesem Rady Ministrów inna postać z szeregów PiS’u? Jest jeszcze dużo czasu aby taką osobę znaleźć chociaż nie wydaje się to łatwe. Widmo Kazimierza Marcinkiewicza jest przecież ciągle w pamięci a grono osób zaufanych raczej się zmniejszyło niż powiększyło. Wpływ potencjalnego Prezydenta na politykę rządową nie jest zbyt wielki czyli oznaczałoby to zdanie się na decyzje „pierwszego skrzypka” orkiestry a nie na liderowanie dyrygenta.
Jeżeli Kaczyński walkę o fotel przegra nie będzie to dobra pozycja wyjściowa do walki o premierostwo. Kolejna porażka tylko wzmocni pozycje ZZ od którego wszystko się zaczęło i dawałoby mu na rękę dodatkowy atut w walce o serca prawicy. Nie wiem czy Prezes PiS’u bierze wszystkie czynniki pod uwagę ale moim zdaniem, nie jest to dla Prawa i Sprawiedliwości dobra decyzja.
Kolejny raz pokazuje lider opozycji giętkość i elastyczność (niektórzy nazywają to stałością poglądów) jeśli chodzi o walkę o władzę. Obietnice, przyrzeczenia, decyzje – są po to aby można je było zmienić. Udowadniał to już wielokrotnie ale cóż mają zrobić Jego zwolennicy? Muszą wierzyć że kolejna wolta będzie dowodem rozsądku, stałości podejmowanych decyzji, walki o dobro PiS’i i oczywiście Polski. Prezes jest niezastąpiony więc nie ma również miejsca na wątpliwości czy rozterki. Trzeba znowu popierać! Ale znaczna część pisowych wyborców jest do tego przyzwyczajona i potrafi wytłumaczyć sobie „konieczność” takich ewolucji. To co było dobre wczoraj dla Prezesa dzisiaj już tym nie jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)