Wśród natłoku wiadomości i wyjaśnień o potrzebie lub bezsensie bojkotu Ukrainy zniknęła sensacyjna informacja o obniżającej się cenie benzyny. Premier Tusk nie chce się chwalić a jego przeciwnicy nie mają powodu aby na to zwracać uwagę. Ale to przecież sukces ekipy Tuska i pokazuje wyraźnie skuteczność ekonomiczno-gospodarczej polityki obecnego rządu. Media nie zajmują się tą sprawą i jest to dosyć dziwne gdyż powinny to wybić grubymi czcionkami na pierwszych stronach gazet. Ale to tylko potwierdza grube nieporozumienie jakim jest opinia, że są w większości tzw. prorządowe.
W przeszłości pojawiało się w salonie24 dużo opinii o niecnych zamiarach Tuska który nakazywał obniżenie ceny benzyny aby odnieść konkretne polityczne korzyści. Salonowy reporter informował nas jak pan Premier nakazał obniżenie jej ceny decydentom w PKN Orlen, ze szkodą dla skarbu państwa. Jego oceny dotyczące obecnej obniżki jeszcze się nie pojawiły ale chyba wkrótce dowiemy się jakie są prawdziwe pobudki obecnej obniżki. Należy się spodziewać, że będą to pobudki niezbyt jasne i będą za nimi stały, jak zwykle w takich wypadkach, machinacje prowadzące do wzbogacenia się pewnych elit. Wkroczy również do akcji „Gajowy” – jak to kulturalnie i poglądowo nazwał nasz Reporter.
Pojawiające się bardzo często w salonie24 nawiązania do podwyżki cen tego lub innego artykułu i wiązanie z nimi nazwiska Premiera lub całego rządu jest stałym elementem politycznych zagrywek. Trzeba powiedzieć na dość żenującym poziomie. Widzę to jako pewne zjawisko, które nazywam Po Prostu: ogłupianiem nas wszystkich. Występujące zjawiska w światowej gospodarce i ekonomii próbuje się sprowadzić do poziomu rozgrywek politycznych na krajowej arenie. Fluktuacja światowych cen ropy naftowej jest tłumaczona jako rządowe machinacje. Jej zwyżka to wina Tuska (Młynarski??), obniżka jest czymś naturalnym i tylko dziwi że jest tak mała. Ale czegóż to oczekiwać od naszych „profesjonalistów” jeżeli nawet wykładowca finansów publicznych na wyższej uczelni w dzisiejszym blogu wiąże sejmowe prace nad ustawą emerytalną z nadciągającymi piłkarskimi rozgrywkami? Nie musi zajmować się cyframi, wystarczy stwierdzenie, że katastrofy jeszcze nie ma więc można poczekać.
Świadomość społeczna, przybliżanie skomplikowanych problemów finansowych potencjalnym wyborcom, tłumaczenie światowych uzależnień cen surowców od wydarzeń politycznych lub kosztów produkcji, wyjaśnianie czym różni się dług publiczny od deficytu budżetowego lub jaki jest wpływ obniżenia lub podwyższenia podatków na poszczególne sektory gospodarki lub przyciągnięcie kapitałów inwestycyjnych – te problemy sprowadzane są najczęściej do prymitywnych stwierdzeń Tusk to lub Tusk tamto. Ogłupianie na gigantyczną skalę przez dziennikarzy i ekspertów bawiących się w populistyczne plecenie koszałków opałków w zależności od ideologicznego wyznania.
Salonowi, i nie tylko, czytelnicy nie oczekują wyjaśnień skomplikowanych problemów. Oni chcą usłyszeć potwierdzenie swoich ideologicznych przekonań. I są one produkowane na dużą skalę przez autorów schlebiających gustom swojego, niezbyt wyedukowanego kręgu komentatorów. Bo liczy się popularność a nie wyjaśnianie czym są zależności w gospodarce, od czego zależą i jaki ma na to wpływ rząd ze swoją ekipą.
Nie bez powodu tak małym zainteresowanie cieszyły się dyskusje o systemie emerytalnym a najczęstszym słyszanym argumentem było: „okradają nas”. I utwierdza się przekonanie wzmacniane przez ekspertów że dopiero nowa ekipa zrobi porządek z niesprawiedliwością. Jak to się ma do praw finansowo-ekonomicznych to już mało kogo interesuje. A już najmniej jakie ma plany i jak przetłumaczyć je na cyfry zrozumiałe dla zainteresowanych.
Poziom społecznego rozwoju mierzy się zainteresowaniami jednostek kumulującymi się w dyskusjach o ważnych, wspólnych sprawach. Jeżeli ogniskują się one na bojkocie współorganizatora piłkarskich rozgrywek to trudno oczekiwać aby obniżka cen benzyny była równie intrygującym tematem. A przecież Tusk obniża ceny benzyny!


Komentarze
Pokaż komentarze (10)