To co działo się wczoraj w Sejmie było obrazem odzwierciadlającym polskie życie publiczne. Chamstwo, brak kultury, demagogia, wyzwiska i prymitywizm. Najwyższy organ ustawodawczy grupujący polityczną elitę za jaką w każdym kraju uważa się posłów parlamentu, stał się sceną występu targowych przekupek. I o dziwo nie było przy tym głosu posła Niesiołowskiego.
Zawołanie z lewej strony sali obrad na Wiejskiej do Jarosława Kaczyńskiego można zakwalifikować prosto: won z parlamentu! Tego nie da się ocenić parlamentarnymi słowami gdyż przekracza to pojęcia ocen w cywilizowanym świecie. Powinno być możliwe aby osobnika wykrzykującego słowa o telefonie do zmarłego Prezydenta do końca życia umieścić na ławce hańby.
Ale to nie był koniec „debaty” o emeryturach. Przedstawiciele klubów parlamentarnych oraz inni posłowie popisywali się swoją znajomością tematu przywołując Hitlera i Mussoliniego, Smoleńsk i rozgrywki piłkarskie, oskarżają Premiera o nienawiść do własnego narodu oraz uznają winnym grubiaństwa i chamstwa w sejmowej i krajowej „dyskusji” o uchwalanej ustawie. Oskarżenia z jednej i drugiej strony, pod sejmem łańcuchy i posłowie przeskakujący lub przemykający się pod nimi, przerwy, konwenty Seniorów – prawdziwy „polski sejmik” tak jak go określają cudzoziemcy w swoich przysłowiach. Polskie „elity” parlamentarne starają się aby treść demigrujących nas powiedzeń stała się ciałem.
Wydłużająca się średnia długość życia, nadciągający produkcyjny niż demograficzny, zwiększające się budżetowe wydatki na emerytury, konieczność rozwiązania nadciągających problemów mało kogo interesuje. NIE opozycji jest stanowcze. O własnych propozycjach, lepszych od rządowych, szybciej i mniej boleśnie rozwiązujących nabrzmiewający problem, ani widu ani słychu. Jakoś to będzie jak przejmiemy władzę gdyż są „głębokie kieszenie”. Czyli w domyśle podatki dla lepiej sytuowanych. Może i słuszne ale czy to rozwiązanie załatwiające problem? Cyfr i obliczeń udowadniających to przekonanie niestety brakuje.
Czasami nachodzą mnie rozmyślania czy dyskusje na salonie24 zbliżają się do tych sejmowych czy odwrotnie. Przecież merytorycznych dyskusji o temacie jak na lekarstwo, ekonomiści, parlamentarzyści i inni fachowcy nie parają się tutaj prezentacją cyfr, powerpointów pokazujących tendencje lub porównywaniem wieku emerytalnego w różnych krajach. Zaprezentowanie „koloru” politycznego jest ważniejsze od rozważań na ryzykowne tematy. Przecież też trzeba jakoś „zarobić” na następne wybory a profity nie rozdaje tylko i wyłącznie partia rządząca. Każdy w miarę możliwości dzieli się tym co ma. A czytelnicy już zupełnie nie oczekują prezentowania dowodów iż zapędziliśmy się w kozi róg z naszym systemem emerytalnym i ktoś w końcu musi ten węzeł gordyjski przeciąć. Dla każdego jest przecież ważna własna sakiewka a przykłady najbogatszych krajów świata gdzie wiek przejścia na emeryturę jest wyższy od naszego, mało kogo przekonują.
Im mniej wiedzy tym więcej sloganów, im większa odległość od odpowiedzialności za państwową kasę tym mniejsza ochota do utrzymania jej pozytywnego bilansu, im większa zapamiętałość za poniesione „krzywdy” tym mniejsza ochota na rozwiązanie problemów. Im coraz więcej i w coraz większym stopniu myśli się o swoim (czytaj: osobistym, partyjnym, zawodowym) tym mniejsza zdolność do myślenia o WSPÓLNYM. Prawidłowość pojawiająca się nie od dzisiaj w Sejmie i polskim życiu politycznym.
Jesteśmy skazani na polityków których sami wybieraliśmy. Nas reprezentują gdyż tacy sami jesteśmy. Nie wzięli się oni z księżyca ani nikt nam ich nie narzucał. Oczywiście poza partiami politycznymi, które ich wybrały do swojej reprezentacji. Takie są zasady demokracji i ich nie przeskoczymy. Możemy tylko się uczyć i sami oceniać to co prezentuje nam Sejm i jego „debaty” nad państwowym ustawodawstwem. Najważniejszy Organ odbijający poziom życia politycznego. Obraz nędzy i rozpaczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (95)