Gadżet hipnotyzujący swoim ruchem była niegdyś ulubioną zabawą podwórkowej dzieciarni. W górę i w dół, up and down, sama się podnosi i sama opada wprawiona zręcznym ruchem popisujących się malców. Dorobiła się nawet mistrzostw Polski czyli przeszła już do sportów „wyczynowych” i być może z nielegalnym dopingiem kręcących na „haju” zawodników.
Mało kto się zastanawiał co dzieje się z jojem w najniższym punkcie do którego dociera. Otóż zmienia ono kierunek ruchu. Posuwa się do góry ale nawija się z lewa na prawo będąc w odwrotności do poprzedniego ruchu. Niby to samo ale jednak inaczej.
Skojarzyło mi się to zjawisko z podobną zabawą na salonie24. Otóż duża część blogerów uprawia ją z zamiłowaniem raz to samo zjawisko krytykując a raz chwaląc zależnie od okoliczności. Pani Sawicka jest tego koronnym przykładem. I nie mam na myśli „rozpraw filozoficznych” już na Jej temat powstających zagłębiających się w temat czy to tylko „głupia baba” czy już na etapie przedwyborczym sprytnie zaplanowane zjawisko prowadzące ją do „partii złodziei”. Takie rozprawy są dla mnie zbyt „intelektualne” i mogę im jedynie zarzucić iż nie analizują dzieciństwa pozbawionej praw obywatelskich byłej pani poseł.
Jojem salonowym jest wymiar sprawiedliwości. Centralne Biuro Antykorupcyjne od czasu do czasu. Wymiar sprawiedliwości jak wiadomo jest zmorą III RP. Ileż to nie nasłuchaliśmy się opowiadań o jego (nie)sprawiedliwości. Ale ten sam organ jest zapominany kiedy PO Prostu wypełnia skutecznie swoje zadania. Bez konferencji prasowych i telewizyjnych transmisji wsadza do ciupy dopuszczających się korupcji. I proszę sobie wyobrazić nawet tak znaną osobę jak b. posłanka PO. W tak oczywistej sytuacji nie zajmujemy się już ministerstwem i jego dobrym wypełnianiem swoich zadań (jojo na dole) i przechodzimy do posłanki Sawickiej (jojo w górę). Wychodzimy z prostego założenia: trzeba krytykować a punkt widzenia dostosować do sytuacji. Sprawa posłanki jest „modna” i wykorzystujemy tą sytuację. Trudno przecież wystawiać laurki wymiarowi (nie)sprawiedliwości.
Z CBA sytuacja podobna. Pracuje i wykonuje swoje obowiązki. Bez filmowych fleszy przy wpadaniu o 6-tej rano do domu. I odkrywa ostatnio dużo afer . W sferach rządowo-policyjnych. I nawet nie dowiedziałem się z tej okazji kto jest szefem tego urzędu. Czy ta osoba naprawdę nie myśli jeszcze o sejmowym fotelu? Dziwne.
I co jeszcze bardziej dziwne nie stosowano metod ubrylantowanego Tomka i nikt nie podnieca się łzami naczelnika departamentu w policji. Chciałoby się powiedzieć: „tak trzymać”, wypełniacie dobrze swoje obowiązki wykrywając afery w sferach rządowych tropiąc dalsze przypadki korupcji, Państwo i jego organy robią to do czego zostały powołane i robią tak jak powinny.
Pochwał od blogowiczów spodziewać się nie należy gdyż jojo idzie w górę i każdy chce się załapać na aktualny temat. A o tym decyduje salonowa większość a nie istota zagadnienia. Kiedyś się mówiło „muzyka lekka, łatwa i przyjemna” czyli samograje. Kto by nie zaśpiewał ten wygra. Trzeba tylko nie za bardzo fałszować i znać ostatnie przeboje. I dostosować się do „chóru”.


Komentarze
Pokaż komentarze (62)