Dwa gole różnicy. To będzie marzenie! Miliony gardeł rykną okrzykiem szczęścia. Pepiczki nie będą więcej nam podskakiwać, nasza Duma Narodowa nareszcie znajdzie sobie ujście, ludzie oszaleją z radości i nawet spiski Putina nie utrudnią nam dotarcia do bram raju. Białoczerwień jeszcze bardziej pokryje ulice, domy i nasze auta, politycy padną sobie w ramiona a pan Warzecha będzie sam czyścił rzygowiny w gabinecie pani HGW. Flagi zagoszczą na stałe przed naszymi domami (jak sobie życzy „szczurbiurowy”) a my wszyscy będziemy obserwować jak nasza jedenastka z najsłabszego zespołu z całej 16-tki (63 miejsce na świecie) staje się pretendentem do mistrzowskiego tytułu.
Czego nam więcej trzeba? (Nie)dokończone autostrady odpłyną w cień, rozpadające się stadionowe schody będą zapomniane, prezes Kaczyński wyjdzie z cienia i przypomni że to dzięki PiSowi a Tusk przyzna się że jednak daleko mu do Lewandowskiego. Wojna polsko-polska będzie zakończona i przemieni się w Polska-cała reszta Europy. Marzenie całego społeczeństwa, mohery z lemingami razem będą tańczyć sambę a list z Episkopatu odczytywany z ambon o waleczności polskiego, patriotycznego ducha i modlących się piłkarzach będzie przypominał o chrześcijańskich korzeniach piastowego rodu. Może nawet pan Terlikowski będzie się mniej martwił rozdawanymi kondomami?
Potrzeba nam sukcesu. Autostrady nam nie wystarczą a „zielone” PKB na mapie Europy mało co nam mówi. Dwie bramki i Polska będzie w ekstazie. Będziemy dumni i z turystów i z ich pozytywnych opinii o naszym kraju, poczujemy się dowartościowani i docenieni. Będziemy mogli pokazać niedowiarkom że Polak potrafi. Kiedy się tego najmniej spodziewają udowodnimy jakie drzemią w nas możliwości i nawet rosyjscy kibole tego nie zmienią.
Piłka nożna potrafi obudzić w nas uczucia zjednoczenia, wspólnej radości, cieszenia się razem z sukcesu i dumy z bycia Polakiem. Istniejące podziały odchodzą na bok, stają się nieistotne i nie przeszkadzają w zjednoczeniu. Partyjna polityka, różne poglądy i wyznawane przekonania nie przeszkadzają w zjednoczeniu się w „patriotycznej” radości z sukcesu NASZYCH. I nie wiadomo również jakie poglądy mają Ci Nasi piłkarze, czy popierają PO, PiS czy może nawet lewicę!? Oni są NASI gdyż cel jest jasno określony: wygrać mecz, być lepszym, pokazać że umiejętności, ambicja, wola walki i zaangażowanie CAŁEGO ZESPOŁU przynosi rezultat. To nie Lewandowski, Błaszczykowski lub Tytoń wygrywają mecz. To zespół w którym duch „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” jest na tyle silny iż pozwala przezwyciężyć osobiste aspiracje. To zespół wygrywa a tym zespołem jest POLSKA.
Jak by się chciało aby te podstawowe zasady przeniknęły nareszcie do serc i głów naszych polityków, dziennikarzy, komentatorów i blogerów. Aby stały się mottem wysoko zawieszonym ponad ich głowami i przypominanym przed każdym napisanym zdaniem czy wypowiedzianymi opiniami tak często jątrzącymi i urągającymi podstawowym zasadom pracy zespołowej. Pracy w której każdy ma swoje zadania, wydzieloną pozycję i reguły określające co ma robić. Pracu w której dominuje świadomość bycia członkiem kolektywu mającego jeden cel: wygrać.
Czyż wszyscy Polacy nie mają tego samego celu? Wygrać? Wygrać dobro Polski? Wspólnym wysiłkiem jak to nam pokazuje prosta gra czyli piłka nożna. A rezultaty wygranej można oglądać po zwycięstwie na ulicach, w domach, pubach i strefach kibica. Tylko że na to zwycięstwo zapracowało głownie jedenastu piłkarzy. Teraz tylko chodzi o to aby było to 40 milionów.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)