Odszedł człowiek. Niespodziewanie ale przecież: „nie znasz dnia ani godziny”. Człowiek znany i ceniony, zasłużony w walce o niepodległość. Tak jak wielu, odznaczony pośmiertnie przez Prezydenta. Uznany za godnego do uhonorowania Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Trumna z doczesnymi szczątkami zmarłego miała zostać przybrana symbolem uznania za wybitne osiągnięcia profesora.
Msza żałobna. Jak uczy nas Kościół Katolicki jest ofiarowana w intencji duszy zmarłego, której możemy pomóc przez modlitwę, ofiarowane dobre czyny, spotykające nas cierpienia, lecz najbardziej przez ofiarowane w ich intencji Msze święte. Rodzina profesora a być może również najbliższe grono przyjaciół prof. Szaniawskiego wyraziła wolę oddania tej ostatniej ziemskiej posługi, zgodziła się na jej organizację i ustalony porządek razem z kościelną hierarchią. Zgodnie z katolicką Wiarą i narodową tradycją.
Msza żałobna. Katolicki obrządek w świątyni poświęconej Bogu, miejsce modlitwy lub „rozmowy” wiernych ze Stwórcą, miejsce przeznaczone do oddawania chwały i wyznawania swojej Wiary, wyznawania grzechów i proszenia o Łaski, stosowne miejsce do uznania swojej „małości” i zobaczenia końca ziemskiego bytu w trumnie przed Ołtarzem.
Msza żałobna. Cmentarz. Miejsca pamięci.
Już nie są myślą o przemijaniu, śmierci, Bogu i Zbawieniu. Stały się polityką. Miejscem takim samym jak inne, które stały się trybuną wyrażania sympatii politycznych, wykluczania, decydowania o tym kto zasłużył lub nie. Stały się miejscem które Jezus „oczyszczał” wypędzając kupców ze świątyni zamienionej przez nich na targ ziemskich próżności i spraw doczesnych nie pozwalających pamiętać o przeznaczeniu Domu Chwały Bożej.
Msza żałobna. Rodzina zmarłego narażona na polityczne manifestacje. Biskup proszący wiernych o spokój i poszanowanie miejsca oddania ostatniej przysługi zmarłemu. Upominający i przypominający. Obecni nie stosujący się do próśb gospodarza. To oni przecież MOGĄ I CHCĄ wyrażać swoje polityczne przekonania w czasie Mszy świętej. To nie jest przecież nic złego i oni w swojej większości dają upust uczuciom wypływających z ich serc i umysłów.
Katolickie miejsce pożegnania ze zmarłym. Według katolickiego obrządku, z katolicką hierarchią i „głęboko wierzącymi”. Nawet do tego miejsca wdarły się cywilne obyczaje nie liczące się ze zmarłym, uczuciami Rodziny zmarłego, nawoływaniami duchownych i powagą Kościoła. Nie tylko cmentarze ale i mury Świątyni będą konfrontowane z polityką wdzierającą się wszystkimi szczelinami w nasze życie. Są i będą zatruwane poprzez uprzedzenia, partyjne wybory, własne widzenie świata nieliczące się z powagą chwili lub miejsca.
Ostatnie ostoje duchowej refleksji, zadumy i zastanowienia stają się następną areną politycznej walki. Sami tego chcemy. Ale czy naprawdę wiemy co robimy?


Komentarze
Pokaż komentarze (109)