Zapoznałem się z rezultatem prac komisji Macierewicza. Przewertowałem wszystkie strony obejrzałem wszystkie zdjęcia, zapoznałem się z wykresami i załącznikami. Postaram się oddać ogólne wrażenia jakie odniosłem podkreślając jednak zawczasu iż ekspertem od lotnictwa nie jestem chociaż raporty techniczne niejednokrotnie pisałem.
Nie będę się odwoływał niestety do konkretnych stron gdyż nie są one ponumerowane (jednak w końcowej części raportu pojawia się na 6 stronach numeracja: Page 55) a więc nie mam nawet pewności czy jest on kompletny. Brak dosyć istotny i chociaż natury technicznej ale stwarza jednak wrażenie niedbalstwa.
Raport zaczyna się wstępem A. Macierewicza a następnie prezentuje źródła na których się opierał, jednocześnie jednym ciągiem przechodząc do sformułowania w 3 zdaniach swoich wniosków. Poznaje się je więc zanim jeszcze czytelnik zapozna się ze zgromadzonym materiałem i zanim sam oceni faktograficzne dane. Wydawałoby się naturalne iż wnioski kończą raport zamiast go początkować.
Raport dzieli się na 4 główne rozdziały z których 2 pierwsze zajmują się zdarzeniami poprzedzającymi katastrofę, od gruzińskiej wizyty Prezydenta Kaczyńskiego poczynając aż do oceny raportów MAK i Jerzego Millera. Wydarzenia te są analizowane w 36 podrozdziałach, których tytuły ponad 20 razy wymieniają „rząd premiera Donalda Tuska”. Rozdział 3 zatytułowany „Podsumowanie i krytyka raportów MAK i J. Millera” jest znowu logicznie niespójny zaczynając się podsumowaniem a dopiero następnie krytykuje oba wymienione raporty.
Przebieg samej katastrofy został opisany w rozdziale 4-tym składającym się z 8 podrozdziałów zajmujących ilościowo ok. 20% raportu. Są tam również zaprezentowane zeznania naocznych świadków niestety bez podania źródła z którego komisja parlamentarna korzystała. Nie wiadomo więc jak te zeznania zostały uzyskane i jak je komisja zweryfikowała.
Raport zawiera olbrzymią ilość zdjęć. Poza odbitkami dokumentów, często niechlujnie skopiowanymi, oraz oczywiście zdjęciami części samolotu, zapoznajemy się ze zdjęciami znanych polityków. Donald Tusk jest nam prezentowany około dziesięciokrotnie w różnych pozach nawet sfotografowany z tyłu. Minister Sikorski nie ustępuje mu w ilości fotek. Pojawiają się również m.inn. zdjęcia Klicha, J. Millera, Putina, B. Obamy, Miedwiediewa, T. Turowskiego. Miedwiediewa, Prezydenta Kaczyńskiego w Gruzji, posła Niesiołowskiego jak również zdjęcia z posiedzeń zespołu parlamentarnego, samolotu TU-154 w Samarze, J. Uszakowa, W. Grinina oraz J. Kaczyńskiego. Nie zabrakło nawet zdjęcia cerkwi prawosławnej w Katyniu. Nasuwa się oczywiście pytanie: jaki był cel umieszczania tak olbrzymiej ilości fotek wszelkiego rodzaju prominentów w raporcie zajmującym się katastrofą samolotu TU-154. Wartość dowodowa prezentowanych zdjęć jest raczej wątpliwa.
Przechodząc do najważniejszych części raportu opisujących rozważania profesorów zajmujących się teoretycznymi analizami raport wymienia:
- samolot rozpadał się ok. 300m przed uderzeniem w ziemię,
- samolot odchodził na drugi krąg i wznosił się od 18 m do ponad 30 m
- samolot nie uderzył w brzozę
- dwa silne wstrząsy musiały być wywołane: „ zewnętrzną, do układu samolotu siłą”
- wstrząsy były skutkiem eksplozji, pierwsza na skrzydle druga w kadłubie
- jest możliwy „trzeci wybuch”
- działania OSÓB TRZECICH przyczyną katastrofy
- eksplozja wewnątrz kadłuba
- nie stwierdzono śladów wybuchu (naziemnego) na ziemi i drzewach
- ślady po katastrofie przypominają wybuch HE
W załączniku 1 raport prezentuje duża ilość zdjęć fragmentów rozbitego samolotu. Część z nich ma być dowodem na przekłamania w raportach Millera i Anodyny. Duża część z nich nie jest opisana i nie można się zorientować jaki był cel ich umieszczenia w dokumentacji.
W załączniku 2 podane zostały treści zawiadomień o popełnieniu lub uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw przeciwko wysokim urzędnikom oraz członkom rządu Donalda Tuska. Nie wiadomo czy są to wszystkie zawiadomienia, nie wiadomo kiedy i na ręce jakiej instancji zostały złożone.
Przedstawione przeze mnie uwagi i spostrzeżenia są oczywiście osobistej natury i nie dotyczą przedstawionych technicznych analiz. Koncentrują się raczej na niedociągnięciach, niespójnościach i niechlujnościach zauważonych podczas lektury. Jest to tym bardziej uderzające gdyż prezentowany raport jest zespołową pracą ponad 140 posłów i senatorów ze swoimi pomocniczymi, administracyjnymi sztabami.
Inna sprawą jest polityczne zaangażowanie autorów raportu widoczne chociażby przy doborze zdjęć prominentnych polityków. Osłabia to (oczywiście dla mnie) obiektywność prezentowanej pracy i automatycznie nadaje jej cechy rozprawy z politycznym przeciwnikiem. Jest to niestety olbrzymi zarzut rzucający cień na prace parlamentarnego zespołu.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)