Lchlip Lchlip
967
BLOG

Budzenie się czy śpiączka?

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 42

 

Pan Warzecha pisze czasami ciekawe felietony J Dzieje się to najczęściej kiedy zdejmie nogę z gazu w swoim SUV’ie i uspokoi swoje emocje. Nie wiem, może przesiadł się do środków komunikacji publicznej co podobno uspakaja i daje czas na przemyślenia. Jak by nie było warto zwrócić uwagę na Jego ostatni tekst w Rzepie gdyż uważny czytelnik zauważy w nim nuty mniej bestsellerowych  melodii, przynajmniej dla zwolenników Prawa i Sprawiedliwości.
 
Pan Warzecha ostrzega. Przed śpiączką w szeregach PiS’u. Po jednej masowej demonstracji, odbytej pod hasłem „Obudź się Polsko”. Niepodważalny sukces tysięcy uczestników sobotniego marszu po ulicach stolicy jest dla autora tekstu okazją do podniesienia nie tyle palca co paluszka i przekazanie ostrzeżenia: „nie zasypiajcie”. Nazywa sukces marszu fałszywym widzeniem rzeczywistości. Może to dziwić nie tylko sympatyków Jarosława Kaczyńskiego ale i innych, postronnych obserwatorów. Czy to ostrzeżenie nie pojawia się zbyt wcześnie? Czym jest spowodowane i jakie jest jego uzasadnienie? Skąd się bierze?
 
Uważny czytelnik tekstu odkryje nutkę, o której wspomniałem, żalu za wydarzeniami które marsz utrwaliłyby na dłużej w pamięci społecznej. Demonstracja była, przebiegła spokojnie, Ewę Stankiewicz, na szczęście jak pisze ŁW, utrzymano poza głównym nurtem demonstracji a Jarosław Kaczyński wygłosił przemówienia do którego nie można się przyczepić. Wszystko odbyło się tak jak powinno i to właśnie jest GROŻNE ponieważ nie wywołuje emocji drugiej strony. Co gorzej, działa to usypiająco tym bardziej iż media przedstawiły wydarzenia „względnie uczciwie”. Można się domyślać, że nie było tak jak pan Warzecha oczekiwał no bo do czego się teraz można przyczepić? Właściwie do niczego a to prowadzi do uśpienia emocji i samozadowolenia w szeregach opozycji.
 
Pan Warzecha szczerze przyznaje ze nie można uznać: „że marsz jest dla opozycji jednoznacznie szkodliwy” ale musi szybko zostać uzupełniony innym rodzajem działalności. Jakim? Otóż jest „uniwersalizacja przekazu” czyli tłumaczenie ludziom że wszystkiemu jest winna ekipa Tuska. . A Któż miałby to robić? Ano „ludzie którym nie jest obca praca organiczna”. Tylko gdzie ich znaleźć? Pytanie pozostaje bez odpowiedzi gdyż autor wyklucza osoby z aparatu partyjnego PiS określając je jako mało wiarygodne chociaż nawiązuje do idei Andrzeja Zybertowicza o „archipelagach polskości”.
 
Pamiętacie Państwo wypowiedz prof. Zybertowicza podczas Kongresu „Polska Wielki Projekt”? Pisałem o tym w maju na blogu „Polska, Wielki (mały) Projekt”. Uznane przez portal „wPolityce” za najważniejsze kongresowe wystąpienie i do niego nawiązuje pan Warzecha. Co ciekawe pisze On iż trzeba nawiązać kontakt z lemingami, umieć ich przyciągnąć, zwrócić na nich uwagę, nie można ich traktować lekceważąco i trzeba starać się pozyskać ich poparcie. Czyż nie brzmi to REWOLUCYJNIE w ustach pana redaktora? Zabiegać o poparcie lemingów, tłumaczyć im coś i nie traktować pobłażliwie? To już ci MWzWM nie są spisanym na straty wrogiem, nic nie rozumiejącym zdrajcami państwa polskiego i szczytnych ideałów? To nie Ci sami którzy swoimi postawami zaprzeczają temu co pojęcie „patriota” sobą reprezentuje? Których nikt i nic poza „rządową” prasą nie przekona? Oszołomy i nic nie rozumiejące lemingi? To trzeba za pomocą pracy organicznej zdobywać ich poparcie? Świat się wali proszę Państwa a już na pewno ten budowany na naukach pana redaktora.
 
Nie będę nieskromny jeżeli napiszę że pogląd ten reprezentuję od wielu lat tylko że dla mnie lemingi, oszołomy, mohery i temu podobne określenia zastępowałem zawsze pojęciem niezrozumienia, niewiedzy czy w końcu ludzkiej głupoty nie mającej partyjnych sympatii. Cieszy mnie iż pan Warzecha, znany publicysta mający również na salonie24 niezliczone grono pisowskich zwolenników, skłania się w kierunku jednego z prezentowanych przeze mnie zawsze poglądów. Praca u podstaw czyli dyskutowanie na serio, traktowanie przeciwnika z szacunkiem, wyjaśnianie i tłumaczenia zjawisk, pojęć, definicji i poglądów, odnoszenie się do wygłaszanych opinii a nie zajmowanie się obrażaniem osób je prezentujących.
 
Być może dożyję jeszcze czasu, kiedy pan Warzecha zacznie nawoływać do stosowania drugiej, obok pracy organicznej, tezy zawartej w referacie prof. Zybertowicza. Jej autor nazywa obie: „Minimum Patriotycznym”. Portal „Polityce” wytłuścił ją co i ja czynię:
 
„można być dobrym Polakiem nie będąc katolikiem, można być dobrym Polakiem nie będąc osobą wierzącą, można być dobrym Polakiem mając poglądy lewicowe, prawicowe albo nie posiadając jasności w tej materii. Ale nie można być dobrym Polakiem nie rozumiejąc kulturowej i organizacyjnej roli Kościoła katolickiego w dziejach Polski.”
 
 
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka