a raczej jej brak – to ulubiony temat prawicowej prasy pojawiający się często również na salonie24. Przewija się on niezmiennie w wynurzeniach blogowiczów kiedy brakuje tematów aby pokazać jak bardzo nie- lub pół-demokratycznym krajem jesteśmy. Gnębiona przez tzw. „reżimowe” media opozycja nie ma możliwości wypowiedzenia swoich poglądów, opinii lub komentarzy gdyż tzw. „system” czyli niewidzialna sieć zarzucona na głowy Polaków, uniemożliwia im głoszenie „prawd” oczywistych.
Przekonanie iż „system” broni się przed prawdą jest tak powszechne, że nie trzeba go już udowadniać. Prezes Kaczyński potwierdza tą mantrę wszem i wobec udzielając niezliczonych wywiadów i wypowiadając się regularnie na konferencjach prasowych. Jego zwolennicy kolportują te przekonania na wszelkie możliwe sposoby i doprowadzili ten rodzaj „myślenia” do tak absurdalnych granic iż twierdzenie czegoś przeciwnego zaczyna powoli być herezją.
Skojarzenie z tym pojęciem naszło mnie w związku z popularnym po Marszy Niepodległości filmikiem o „pobiciu dzieci przez policję”. Autorka bloga piszącego o tym „wydarzeniu” cała się trzęsła. Tak samo jak 30-ci lat temu uciekając przed ZOMO. Jan Pospieszalski w programie telewizyjnymepatował „gilzą z pocisku, który został użyty przeciwko dzieciom”. Łukasz Warzecha nadaje otwartym tekstem na swoim blogu: ” choć (policja) bardzo się starała, nie udało się jej wywołać zamieszek na większą skalę ani sprawić, żeby ludzie zaczęli się tratować”.
Wolności słowa nie ma?? A czymże są te wypisywane i wypowiadane idiotyzmy jak nie dowodem na wolność słowa? Na to że można wypowiedzieć najbardziej debilne twierdzenia a chętni podobnych rewelacji rzucą się na nie jak na wieloryba w Wiśle. Będą je przemielać na wszystkie możliwe sposoby gdyż odpowiadają ich zapotrzebowaniu na taplaniu się w rewelacjach rodem prosto z „FAKT’u”. Bo przecież wystarczy przez chwilę się zastanowić aby zobaczyć absurd podobnych rewelacji. Zapłakane, dziesięcioletnie dziecko pobite przez policję udzielające wywiadu dziennikarzowi NE! Pan Pospieszalski wyciągający z kieszeni gilzy wystrzeliwane do dzieci! Pan Warzecha odkrywający spisek policji!
Dawniej się mówiło: „w pale się nie mieści”. Dzisiaj się dyskutuje o okropieństwach reżimu, który nie tylko morduje niewinnych obywateli ale nawet strzela do dzieci. Hurra! Wieloryb w Wiśle się pojawił. A może to przebrany Tusk? Czytajmy „FAKT” i oglądajmy dziennikarskie gilzy. Dowiemy się prawdy o zbrodniach reżimu. Dziennikarskie tuzy przeprowadziły śledztwo i zarzucają nas swoimi rewelacjami. Trotyl? Nie? Jakieś cząstki? A jaka to różnica? Znowu próbują nas oszukać, coś przed nami ukryć, zmanipulować i przeinaczyć. Ale MY się nie damy!
Lekarz do dziecka? Przecież pobite? Nie, nie, nie trzeba. To są dzieci walczące za Ojczyznę. Za tatusia, za Nowy Ekran i jego popularność. Czyż to nie piękne? Nie godne podziwu? Rośnie nam nowe pokolenie wojowników! A doświadczenia ojców i babć z czasów stanu wojennego przydadzą się do walki o wolność słowa. Tak jak Cezarowi Gmyzowi udzielającemu na prawo i lewo wywiadów o dzisiejszych okropnościach porównywalnych tylko z czasami generała Jaruzelskiego.
Zidiocenie do kwadratu ale najważniejsze że w walce o słuszną sprawę. O morderstwie można mówić bo przecież to prawie 99% pewne. A nikt przecież nie powiedział że to jakieś konkretne osoby. A że Brzeziński też tego nie powiedział? Tak ale On po przeciwnej stronie i wcale takim „wielkim Polakiem’ nie był. Dowodów przecież bez liku i chętnie je zaczniemy wymieniać. A Ci Amerykanie to i tak przecież nie znają się na takich sprawach i dopiero MY uświadomimy im jak bardzo się mylili.
Wolności słowa nie ma! Cenzura działa i największe kłamstwa wyłapuje. Biedni dziennikarze i blogerzy, którym nie wolno się wypowiadać. Cierpiący i trzęsący się w moralnym oburzeniu. Walczący o słuszną sprawę i znajdujący zrozumienie u tysięcy współplemieńców. Razem stanowimy olbrzymią siłę.
W walce ze zdrowym rozsądkiem, chciałoby się powiedzieć!


Komentarze
Pokaż komentarze (13)