Jutro rocznica stanu wojennego. Jarosław Kaczyński stanie na czele marszu upamiętniającego to wydarzenie. Organizowanego przez PiS, gdyż jedynie to ugrupowanie walczy o wolne media, demokrację i polską niepodległość. I dlatego w organizacyjnym komitecie marszu widzimy nazwiska Jana Pietrzaka, aktorek Chodakowskiej i Łaniewskiej, posła Jurka, pana Sakiewicza i Zbigniewa Romaszewskiego. Prawdopodobnie reprezentują oni najlepsze kadry pozostałe po spacyfikowanej i internowanej w owych czasach Solidarności.
Demonstracja przeciwko polityce rządu jest głównym celem wyjścia na ulice, gdyż, jak głosi Prezes, normalna krytyka jest niemożliwa i jedynie uliczne podia są ostatnią możliwością głoszenia „prawdy”. Tylko tam można zaprezentować co naprawdę myślą Polacy i pokazać siłę opozycyjnej partii i jej pozytywistyczny program naprawy Ojczyzny. Smutna rocznica wyprowadzenia czołgów na ulice i zamknięcia całego solidarnościowego podziemia w obozach odosobnienia jest wspaniałą okazją do stosownych porównań z obecną władzą. Tłumiącą niezależność, zwalniającą dziennikarzy, rozwiązującą gazety, inscenizującą samobójstwa i wprowadzającą nas w ekonomiczny kryzys.
Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla GP przypomina wydarzenia z roku 1981-go. Nie naświetla historycznego tła, niespecjalnie wspomina szok jakiego doznało społeczeństwo. Nie interesują go społeczne i ekonomiczno-gospodarcze następstwa kryzysu jaki nastąpił. Nie wdaje się w analizy rozbicia Solidarności i zniszczenia powstającego ruchu związkowego. Pan Prezes uważa za słuszne przypomnienie swoich „dokonań” w dniu 13-go grudnia i z żalem wyznaje iż był niemile zaskoczony faktem wypuszczenie go, po kilkugodzinnym przesłuchaniu, przez SB. Nie cieszy się czymś co było największym pragnieniem wielu tysięcy internowanych: pozostanie na wolności.
Jarosław Kaczyński był, jak się wyraża, w sytuacji o wiele trudniejszej niż internowani. Nie bardzo wyjaśnia nam dlaczego ale przecież nie mamy prawa mu nie wierzyć. Działał w opozycji i ma na to nawet dowody w postaci sądowych procesów. Ukrywał również Ludwika Dorna a to przecież groziło nie byle czym. Czasy były niezwykle trudne i wszystkiego można było się spodziewać. Ale Prezes wykazał się odwagą i działał w Ośrodku Badań Społecznych regionu. Przypomina to ze słuszną dumą, gdyż kontynuował odpowiedzialną działalność w zastępstwie internowanych działaczy.
Wywiad którego udzielił prezes Prawa i Sprawiedliwości można nazwać swoistym kuriozum. Wyrażanie w przeddzień rocznicy tragicznych wydarzeń żalu z powodu braku internowania. Jak bardzo musi on cierpieć gdy próbuje tłumaczyć się nam z faktu iż SB nie uznało go za wystarczająco ważnego aby internować tak jak tysiące innych. Jakże bolesne wspomnienie uświadamiające przecież rzeczywistą rolę odgrywaną przez niego w ówczesnym ruchu związkowym. Nieuznany przez służby bezpieczeństwa za solidarnościowego działacza! Czy może być gorsza skaza na niepodległościowym życiorysie?
Rocznica stanu wojennego. Marsz demonstracyjny. Ówcześni związkowi działacze Solidarności nieobecni. Komitet honorowy z kabareciarzem i aktorkami plus pan Sakiewicz. A na czele marszu nieinternowany Jarosław Kaczyński. Walczący tak jak i wówczas: o wolną Polskę!


Komentarze
Pokaż komentarze (136)