Sprawa zatrzymania, procesu i skazania znanego lekarza to nie tylko sprawa o łapówkarstwo i korupcję w służbie zdrowia. To zwierciadło w którym jak na dłoni widać wszystkie polityczne i społeczne podziały polskiego społeczeństwa przebiegające nie na linii szukania i rozwiązywania najbardziej bolących nas problemów lecz sprowadzające się do usprawiedliwień czy to postępowania organów ścigania za czasów PiS’u czy to wyroków sądu za czasów PO. Jeden z najtrudniejszych problemów będących w dużej mierze spuścizną po PRL’owskich czasach, sprowadzony do rutynowej i ciągle powracającej się przepychanki pomiędzy fanami tych dwóch partii.
Pan G. brał łapówki i przyjmował „dowody wdzięczności”. Został po 5 latach skazany. Można dyskutować czy wyrok roku więzienia w zawieszeniu to dużo czy mało ale faktem jest iż jego kariera zawodowa w Polsce została definitywnie zakończona. Popełnił błąd i nie ma na to usprawiedliwienia. W gabinetach lekarskich będzie się ciągle „dawało” lecz to na niego spadł miecz Temidy i to On pozostanie wrednym przykładem. Tysiące innych kopert będzie kładzionych na lekarskie biurka i jeden sądowy wyrok na 5 lat tego nie zmieni. Gdy brakuje podstawowych dóbr takich jak usługi lekarskie pacjenci będą dawali. Ci, których na to stać.
Jak to zmienić? Podstawowe pytanie nikogo nie zajmujące gdyż odpowiedzi są oczywiste. Więcej lekarzy, lepsze zarobki, więcej sprzętu medycznego, lepsza organizacja w służbie zdrowia, mniej niepotrzebnych wizyt i poprawienie często idiotycznych przepisów. Proste. Czy można do tego szeregu rozwiązań dołączyć zatrudnienie dziesiątków jeśli nie setek funkcjonariuszy CBA czy policji do tropienia łapówkarzy w gabinetach lekarskich? Można oczywiście ale czy to naprawdę ma sens? Czy jest to jakiekolwiek rozwiązanie problemu?
I dochodzimy tutaj de sedna sprawy. Do tego czemu miała służyć rozpętana na taka skalę w 2007 roku medialna akcja zakucia lekarza w kajdany. Jaki był jej prawdziwy cel, co miała zademonstrować i jakie uczucia wyzwolić. Jedni powiedzą iż demonstracja „siły” organów ścigania wywołuje oczywisty skutek przestrzegania przepisów, drudzy iż wywoływanie uczucia strachu w społeczeństwie nigdy nie jest skuteczną metodą dla poszanowania oczywistych reguł moralno-etycznych. Karanie powinno być przecież tylko drobną częścią systemu przepisów, reguł zawodowych, norm moralnych w tak szczytnej posłudze jakim jest przecież zawód lekarski. Wsadzanie do więzienia nie rozwiązuje przecież problemu, tym bardziej jeżeli jest tylko sporadyczne a nie odbywające się na co dzień.
Nikt nie próbował nawet rozpocząć dyskusji o tak elementarnych sprawach jak etyka lekarska. Środowisko składające przysięgę Hipokratesa nie zdołało wyartykułować wyrazów potępienia zjawiska korupcji w swoich szeregach. Nie było zdolne do podania stanowiska w tej sprawie. A obrona doktora G. przez licznych kolegów sprowadzała się do wymieniania oczywistych przypadków „przegięcia pały” przez CBA oraz udzielających się w mediach politykach PiS’u. Zarzutach słusznych zresztą ale wynikających z samej istoty rozpętania akcji przeciwko jednemu lekarzowi mającej pokazać całemu społeczeństwu jak bardzo Prawo i Sprawiedliwość zwalcza korupcję. Czy podobnym podejściem zmniejszono skalę tego zjawiska? Takie pytania nie są istotne gdyż odpowiedzi nie są zbyt pozytywne.
Podziały polityczne są tak „zapiekłe” w polskim społeczeństwie, że uniemożliwiają jakąkolwiek merytoryczną dyskusję. Mało kto zwraca uwagę na argumenty a stanowisko w dyskusjach ustala się na podstawie oceny KTO je głosi. To jest decydujące gdyż mamy już wyrobiony pogląd o autorze a więc to co powie może a priori liczyć na naszą sympatie lub zmieszanie z błotem. Sprawa dyskusji schodzi na drugi plan a potwierdzenie swojego politycznego wyboru przykrywa wszelkie fachowe argumenty. Coraz bardziej kompleksowa rzeczywistość zostaje sprowadzona do prostych wyborów. Jesteś za albo przeciw a jeśli to drugie to „wypieprzaj” z mojego bloga. „Jestem za ale…” znika powoli z naszego myślenia. Staje się zbyt trudne do nastawionych na papkę medialną umysłów posługujących się znanymi schematami myślowymi. Przystosowujemy się. I głupiejemy.


Komentarze
Pokaż komentarze (72)