Lchlip Lchlip
1478
BLOG

Stalinowskie(?) procesy pokazowe

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 54

 

Dyskusja rozgorzała. Czy wolno mówić „stalinowskie” czy nie. Zwolennicy tego określenia zaliczani są do idących na Tuskowym pasku czyli lemingów a przeciwnicy do walczących o schludność języka polskiego używanego w politycznych dyskusjach m.inn. przez ich politycznego lidera, czyli moherów. Nawet pan Dorn wyraził swoje zdanie i z zegarkiem w ręku udowodnił, że to jednak nie były „konwejery”. Ten sam pan Dorn który pełniąc funkcję ministra Rzeczpospolitej wypowiedział niezapomniane słowa: jeżeli wystąpi i będzie się nasilać niebezpieczeństwo dla obywateli, istnieje możliwość brania lekarzy w kamasze”zaliczające go z pewnością do osób mających jako takie pojęcie o stalinowskich metodach.
 
Procesy pokazowe, jak sama nazwa wskazuje, odgrywają znacząco inną rolę niż setki czy tysiące innych procesów odbywających się w zaciszu sal sądowych. Mają coś „pokazać”, udowodnić i przykuć uwagę. Organizuje się je przy pomocy kamer, w świetle reflektorów, szeroko zapraszając media i zatrudniając specjalistów od wyświetlania filmów i przezroczy oraz zwołując konferencje prasowe ministrów i najwyższych urzędników państwowych. Informacje o zatrzymaniu podejrzanych zajmują czołówki gazet a w telewizorni wypełnione są nimi programy nadawane w „prime time”. Chętna wrażeń publiczność z zapartym tchem śledzi poczynania władzy broniącej nas przed zamachami na nasze zdrowie, naszą własność i nasze pieniądze. Wszyscy możemy poczuć ulgę widząc jak zwalcza się korupcję, morderstwa w szpitalach oraz machinacje w sferach rządowych.
 
Doktor G., Barbara Blida, Beata Sawicka, Andrzej Lepper – te nazwiska stały się synonimami procesów pokazowych. Nie w sensie formalnym gdyż odbył się tylko jeden proces sądowy. Wszystkie te sprawy z roku 2007, w których główną rolę odgrywało CBA były próbą pokazania społeczeństwu jak powinno się zwalczać przestępstwa w szpitalach, urzędach, prywatnych spółkach i również w Rządzie Rzeczpospolitej: w kominiarkach, pełnym rynsztunku bojowym, z wykorzystaniem ukrytych kamer, wyłudzonych formularzy i podpisów oraz za pomocą tajnych agentów z walizkami pełnych państwowych pieniędzy. Rząd i „organy” czuwają. Ktoś nie śpi abyśmy mogli się leczyć i spać spokojnie. Państwo o nas dba, opiekuje się nami, myśli o nas i zapewnia nam „bezpieczeństwo”.
 
Nowoczesna forma „igrzysk” i zdobycia popularności tłumów: musimy jasno pokazać jak bardzo zależy nam na prawie i sprawiedliwości a proces pokazowy najlepiej spełnia te założenia. Do sal sądowych mało kto chodzi a uchwalanie przepisów i ich konsekwentne egzekwowanie trwa trochę za długo a wychowywanie społeczeństwa w poszanowaniu przepisów to rzecz przecież prawie niewykonalna. Metody powinny być efektywne i efektowne. No i były.
 
Skutki procesów pokazowych wszyscy znamy. Jeden skazany po 5 latach, jeden a być może dwa wypadki śmiertelne i pośrednio upadek koalicji rządowej. Zmniejszenie korupcji? Niektórzy twierdzą, że zaczęto się bać i już nie tak łatwo biorą. Być może, trudno sprawdzić. Polepszenie działalności służby zdrowia? Hmm. Odpowiedz każdy zna. A więc gdzie ten pozytywny skutek? Może go zabrakło gdyż i pokazowe procesy straciły na popularności? Jak wiadomo jednak z historii organizowanie „igrzysk” dla tłumów nie bardzo przynosiło efekty da dłuższą metę. Bilans strat i zysków z ich organizowania okazywał się dla rządzących zbyt bolesny aby mogły być kontynuowane.
 
 
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (54)

Inne tematy w dziale Polityka