Musimy znowu przelewać własną krew – doszedł do wniosku poeta. Przegrywaliśmy, ostatnio w 1981 roku, ponieważ „Solidarność” nie przelała wystarczająco dużo krwi a jej strumienie oraz ilość trupów określały naszą narodową przyszłość. Przelana krew „opłaca się” narodowi ale teraz Naród opanowany tchórzostwem i strachem nie chce ponosić ofiar. Naród bierze kredyty, nawet w szwajcarskich frankach (o zgrozo!) i chce żyć w spokoju dorabiając się i oglądając telewizornię. To niewolnicy – ci na górze i ci na dole – różnicy duchowej między nimi nie uświadczysz, TO ZDRAJCY!
„Przeszłość przemawia symbolami, metaforami, jakimiś analogiami niejasnymi. Trochę jak poezja przemawia – bo bywa, że trochę bełkocze – nie wiedząc dobrze, co chce powiedzieć” –twierdzi Jarosław Maria Rymkiewicz w wywiadzie z Joanną Lichockąi daje nam naoczny przykład jak bardzo dosłownie rozumie swoje słowa. Stara się nam wyjaśnić Historię na podstawie powstań, przelanej krwi, walki z bronią w ręku i podpalenia 120 powstańców stodole w 1863 roku przez Moskali. To te fakty zaowocowały powstaniem nowego pokolenia które pod wodzą ideowych przywódców jak Maria Rodziewiczówna, Stefan Żeromski i oczywiście Józef Piłsudski doprowadziły do powstania niepodległej Polski.
Zlikwidować Polskę – oto przewodnia idea tego ósmego pasażera „Nostroma” wydzierającego serce tej reszce pozostających przy życiu prawdziwych Polaków. Smocza paszcza, kompletna ciemność, nie wiadomo kto, po co, kto im rozkazuje i kontroluje. Istnieją aby nas zniszczyć, omamić, ciemne idee postnarodowych nihilistów na czyjeś zlecenie i za czyjeś pieniądze. Nawet przeprowadzenie sondaży ilu jest jeszcze prawdziwych Polaków nas nie uratuje bo przecież sondaże kłamią.
Krew i cierpienie oraz PRAGNIENIE ZEMSTY przebudowuje dusze ludzkie oznajmia nam wieszcz. To nasza nadzieja. Tylko że krwi polskiej przecież przelało się za mało. A potrzebna jest nam CYWILIZACYJNA przemiana a ona wyrasta z krwi przelanej. Za mało jej się „utoczyło” i dlatego jesteśmy teraz narodem niewolników. Ogarnięci strachem i powaleni tchórzostwem godzimy się na podłe życie pełne pracy, pogoni za dostatkami, osiągnięciem dobrobytu czy zapewnieniem sobie lepszej pozycji. Ot, drobnostki a tu Polaka w potrzebie!
Jarosław Maria Rymkiewicz jest ikoną dla wielu bogoojczyźnianych Polaków. Wypowiada co im w duszy gra. Jest żubrem który, „ugryziony w zadek podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził, Dokąd?Dokąd, tego nikt nie wie. Ale galopuje, pędzi ku swoim nieznanym, dzikim przeznaczeniom.” Kto go ugryzł? Może kleszcz, może lis a możedrzazga niespełnionej zemsty i nienawiści weszła mu w dupę i każe pędzić na szańce? Na pierwszy spotkany po drodze dębowy pień na którym zraniony zwierz wyładuje swoje zadkowe cierpienia?
Wieszcz przemówił. Wieszcz z tej Polski dziewiczej, nieskażonej postępem i zmieniającej się cywilizacji. Poeta tęskniący za powstaniami, odmierzający miarką hektolitry krwi i cierpień, żądny krwi i nawołujący do ofiar. Gloryfikujący zrywy, insurekcje i kosy na sztorc. Znajdujący „siłę” w martyrologii i stosie trupów. Użalający się na „niegodnych” Polaków odmawiających przelania swojej krwi w służbie Narodu i Ojczyzny jak drzewiej bywało. Oto upadek potomków husarzy, chłopów z kosami i nastolatków z butelkami z benzyną. Oto degrengolada Narodu nie umiejącego i nie chcącego walczyć o Wolność. Zniewolonego telewizornią, oszukanego „Solidarnością”, w mongolskiej niewoli kierowana przez lemingów.
Jarosław Maria Rymkiewicz jest przedstawicielem odchodzącego pokolenia borykającego się z wyzwaniami przerastającymi jego zdolność poznawczą. Żyje przeszłością i jest ona dla niego jedynym wyznacznikiem istniejących wartości. Teraźniejszość ze wszystkim nowym co przynosi jest tylko godna potępienia a jej zrozumienie nie warte wysiłków aby ją przeanalizować, dostrzec dobre strony a złe poprawić, wyciągnąć wnioski i uczestniczyć w twórczym chociaż często bolesnym procesie walki o przyszłość Narodu. Współczesność jest złem gdyż jest inna a „inność” jest a priori nieakceptowalna. Dlatego postęp cywilizacyjny w którym praca organiczna jest decydującym czynnikiem o pozycji jednostek czy społeczeństw, kompromis decydującym „niuansem” zapewniającym brak „wojen krzyżowych” a spryt i makiawelizm zastępują ilość przelanej krwi, nie może liczyć na jego zmiłowanie. Te pojęcia nie istnieją w naukach Rodziewiczówny czy Żeromskiego, chociaż Piłsudski już od nich nie stronił.
Straceńcze Powstania, kamienie na szaniec, z szablami na bagnety – te pojęcia zostają transformowane na skuteczność, powodzenie, szacunek dla życia, dążenie do osobistego szczęścia, pomyślność dla kraju przez pracę i samorealizację. Przeszłość nie powinna być ślepym przykładem lecz powinna stanowić szansę na wyrwanie się z zaklętego koła popełniania tych samych błędów, dublowania pomyłek i wpadania w te same zasadzki zastawiane nam przez Historię. Dość przelanej krwi, martyrologii i bratobójczej walki.
Róbmy to co dla nas Polaków przez wieki było najtrudniejsze a innym przynosiło sukcesy: rozmowa, chęć zrozumienia, kompromis gdzie możliwe, praca organiczna i wiara iż tylko wspólnie można być wielkim nardem. Naród dzielony i podzielony jest pierwszym krokiem do zguby. To jest najważniejsza lekcja historii, którą powinien zrozumieć Jarosław Maria Rymkiewicz. I jego apologeci.
p.s.
Polemika Piotra Skwiecińskiego - Wewnętrzni Moskale Rymkiewicza w "Rzeczpospolitej"


Komentarze
Pokaż komentarze (20)