Media, blogosfera i polityczne środowiska wałkują temat na wszystkie możliwe sposoby. Związki partnerskie, homo-, hetero- i transseksualizm, konkubinat. Małpa, bokser, „buzi, buzi” wykrzykiwane w Sejmie co jest być może jednak lepsze od „spier…!” w dyskusji o ustawie aborcyjnej. Ot, język polskich elit zasiadających w parlamencie żerujących na kołtuństwie części polskiego społeczeństwa i je reprezentujące.
Pojęcie tolerancji przebywa w naszym kraju drogę którą wiele europejskich społeczeństw ma już za sobą. My jesteśmy dopiero konfrontowani z pojęciami i zjawiskami chowanymi do tej pory pod kołdrę a katolickie tradycja i wychowanie nie ułatwia zmierzenia się z naporem nadchodzących zmian. Nie jest łatwo przejść od pojęcia „pedała” do równoprawnego homoseksualisty który jeszcze ma czelność mieszkać razem ze swoim wybrankiem i twierdzić iż kocha swojego partnera. Nie jest łatwo pogodzić się z myślą, że to co było zawsze lecz skrzętnie ukryte teraz jest tematem otwartych dyskusji a osoby o odmiennej seksualności mają czelność o tym mówić i uważać iż mają do tego prawo. Już się nie wstydzą swoich skłonności i nie godzą się z myślą że odbierają im one to, co niektórzy nazywają „człowieczeństwem”. Chcą być takimi jacy są, ze swoją odrębnością nie zamierzają chować się po kątach, nie godzą się na szufladkowanie i zaliczanie do „grzesznych” jak im to nakazuje KK.
Lewackie poglądy (cokolwiek by to miało znaczyć) jak je niektórzy nazywają rozprzestrzeniają się z nie tylko w Europie ale i po całym świecie. Kościół Katolicki szczególnie w Polsce próbuje im się przeciwstawiać. Z miernym skutkiem gdyż jak miecz Damoklesa wisi nad nim niebezpieczeństwo publicznej konfrontacji z „odmieńcami” we własnych szeregach. Ks. Isakowicz-Zalewski otwartym tekstem mówił o mafii homoseksualnej w Kościele. Trudno żeby spotkał się ze strony hierarchów ze zrozumieniem ale tabu zostało przełamane a pedofilia czeka jako następne zagrożenie istniejącej hipokryzji domagające się ujawnienia. Na razie tylko od lat mieszkający w Polsce holenderski korespondent Ekkie Overbeek odważył się napisać o skali tego zjawiska w książce „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele”. I jak należało podejrzewać oficjalna reakcja Episkopatu jest podobna jak w wypadku ks. Isakowicza: nie ma o czym mówić!
Dulszczyzna i kołtuństwo istnieją nie od dzisiaj lecz zmieniają się rejony ich manifestowania. Seksualność jest wdzięcznym tematem aby zaprezentować nie tyle swoje uprzedzenia co niezrozumienie i brak tolerancji. ON(A) jest inny a więc gorszy, tak nie należy, tak nie można, tak się nie powinno. Dlaczego? A no właśnie dlaczego? No bo się tak nauczyliśmy, tak nas wychowano, tak mówi (albo nie) Wiara. Ale przecież to też człowiek? Tak ale to przecież małpa która hormonów się nażarła!
Holandia, kraj tulipanów, rowerów, wiatraków i setek tysięcy Polaków tutaj pracujących. Przeprowadzone wśród odwiedzających turystów ankiety (11.000 wywiadów) ukazują ten kraj nie tylko jako państwo dobrobytu ale i wzajemnej tolerancji a społeczeństwo charakteryzowane jest jako otwarte, przyjacielskie i gościnne. Tolerancja zdobyła pierwsze miejsce na liście najbardziej widocznych cech. Kraj mały, zatłoczony, wszędzie jest blisko i mnóstwo ludzi na każdym kroku. Kraj kontrastów gdzie ortodoksyjni protestanci egzystują obok środowisk gejowskich, katolicy obok transseksualistów a muzułmanie nie wadzą świadkom Jehowy. Krzykliwa i niesmaczna majowa gejowska parada w Amsterdamie pokazywana jest na całym świecie lecz na co dzień „wsiąkają” homoseksualiści całkowicie w społeczeństwo. Są znanymi aktorami, pisarzami czy piosenkarzami. Gej jest przewodniczącym zdobywającej coraz większą popularność partii „50+”, lesbijka prowadzi znany program telewizyjny. Są częścią społeczeństwa i nikt się nie podnieca tym co robią w domu pod kołdrą. Są oceniani na podstawie tego co sobą reprezentują tak jak wszyscy inni.
Normalność. Tolerancja. Dobrobyt. Problemy i różnice poglądów rozwiązywane w rozmowie i dyskusji. Transmitowane sesje parlamentarne pokazują merytoryczne dyskusje pracujących nad rozwiązaniem problemów posłów. Studia telewizyjne są domeną nie tylko głupich programów rozrywkowych ale mądrych dyskusji i wywiadów. Toczy się życie publiczne. Bez krzyków, oskarżeń, bez posądzania o zdradę i sprzeniewierzenia. Wyczuwa się szacunek chociaż odmienność poglądów jest widoczna. Ot, taki normalny, europejski kraj. Może i my też takim kiedyś będziemy?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)