PiS złoży dzisiaj w Sejmie konstruktywny wniosek nieufności dla rządu. Jak wszyscy podkreślają wniosek bez szans, nie popierany przez żadną inną partię opozycyjną. Stracony czas parlamentu czy początek nowych turbulencji na scenie politycznej? Przemyślana strategia czy jeszcze jeden projekt opozycyjnej partii bez szans na realizację? A może początek drogi w walce o prezydenturę w roku 2015?
Większość komentatorów, poza PiS’em oczywiście, nie pozostawia na inicjatywie prezesa Kaczyńskiego suchej nitki. Skazany z góry na niepowodzenie, medialna hucpa, niepoważny, zabawny i nieuzasadniony. Prawo i Sprawiedliwość nie ma szans na pozyskanie 231 głosów potrzebnych na przyjęcie wniosku i przegrywa walkę w Sejmie jeszcze przed jego zgłoszeniem. Ośmieszenie się czy początek nowej strategii Prezesa z wkalkulowaną porażką prowadzącą do zwycięstwa za 2,5 roku? Promującą prof. Glińskiego na pierwszego obywatela Rzeczpospolitej.
Ale przecież mówimy o votum nieufności dla rządu z kandydatem na stanowisko premiera? Ze skompletowanym zespołem technicznych ekspertów na stanowiska ministrów zdolnych przekuć pisowską politykę ekonomiczną, społeczną i finansową (jakakolwiek by ona nie była) na program rządowy odwracający, w oczach partii opozycyjnej, „katastrofalne” skutki Tuskowej polityki. Takie jest najprostsze uzasadnienie zgłaszanego wniosku i takie jest formalne tłumaczenie dla opinii publicznej. Nieskomplikowane, logiczne i uzasadnione w demokracji parlamentarnej. Opozycja robi to do czego ma prawo i korzysta ze swoich szans w ramach systemu. Ale prawdopodobieństwo sukcesu jest zerowe i również wnioskodawca zdaje sobie z tego sprawę. Nie podejmuje nawet próby zwiększenia swoich przetargowych „argumentów” i nie zamierza dokooptować innych partii opozycyjnych do swojego projektu. Nie chodzi więc tutaj o przejęcie władzy przez prof. Glińskiego gdyż mało kto skłonny jest uwierzyć iż prezes Kaczyński skłonny byłby akceptować sytuację w której nie odgrywa roli pierwszych „skrzypiec”. Wygląda to więc na typowe piarowskie posunięcie bez konkretnych politycznych rezultatów.
Inaczej wyglądają zamierzenia PiS’u jeżeli uznamy je za początek strategii promującej nazwisko kandydata na premiera. Jak wiadomo propagowanie nazwiska lub marki produktu to taktyka na którą poświęca się znaczne wysiłki w konkurencyjnej walce o względy konsumenta którym jest przecież wyborca. Polityka stała się przecież sprzedawanym „produktem” w którym nazwiska polityków czy nazwy partii stały się towarem za którym stoją konsumenci. Przy takim spojrzeniu, celem akcji reklamowej staje się nazwisko i osoba prof. Glińskiego a jego reklama w Sejmie drogą do osiągnięcia celu jakim, z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, jest fotel Prezydenta.
Powyższy scenariusz jest, trzeba przyznać, daleko idący. Ale czy naprawdę nieprawdopodobny? Czy jego realizacja nie zaczyna się dzisiaj w Sejmie? Wniosek o votum nieufności skazany na niepowodzenie, promocja prof. Glińskiego – intelektualisty i osoby na pewno predestynowanej aby z odpowiednim politycznym poparciem walczyć o najwyższy urząd państwowy, rozpoczęta lub jak kto woli kontynuowana.
Pisowska inicjatywa wydaje się dobrze przemyślana. Jest nowym czynnikiem zwracającym uwagę na sprawy istotne, pozwalającym na oderwanie się od smoleńskiej ideologii i „image”, w którym na Prezesie koncentrują się wszelkie krytyki. Wprowadzenie prof. Glińskiego do politycznych rozgrywek jest pozytywnym elementem na scenie politycznej. Nie znaczy to iż cieszy się On bezwzględnym poparciem wszystkich politycznych frakcji w PiS’ie. Jego osoba spycha w sposób oczywisty wielu partyjnych pretendentów do odgrywania czołowej roli w Prawie i Sprawiedliwości na dalszy plan. Ale to wkalkulowane ryzyko w prezesowskich planach i dobrze wkomponowuje się w Jego polityczne credo: „dziel i rządz”.
Profesor Gliński wchodzi, może nie na sejmową mównicę, ale na pewno w szranki polskiej polityki. Na ile będzie mógł odgrywać w niej rolę zależy tylko i wyłącznie od Jarosława Kaczyńskiego. Czy te dwie osobowości będą mogły zgodnie współpracować? Czy i na ile profesor zaakceptuje dyktatorską naturę swojego politycznego lidera? Przyszłość oczywiście pokaże lecz na razie oboje są dopiero na początku drogi która, w moim mniemaniu, nakierowana jest, poprzez dzisiejszy wniosek o votum nieufności dla rządu, na przejęcie prezydenckiego fotela.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)